"Co stało się pod Lodową Przełęczą?" "Tajemnicza śmierć trzech osób!" "Dwie noce przy zwłokach" – takimi nagłówkami wita zakopiańskich turystów sierpniowy poranek 1933 roku.
Kilka dni wcześniej w góry wyrusza prokurator Hoffman z dwunastoletnim synem i żoną – byłą gwiazdą warszawskich kabaretów, budzącą pożądanie i zazdrość przepiękną Mirą. Do Zakopanego wraca tylko ona, a na Lodowej Przełęczy ratownicy znajdują ciała jej męża, pasierba i młodego mężczyzny.
Opinia publiczna nie ma wątpliwości – Hoffmanowa jest winna. Ona sama jest w szoku, niczego nie pamięta, nie potrafi się bronić.
Jaką straszną tajemnicę kryją góry, a jaką sama Mira? Co się stało podczas wyprawy? Dlaczego Hoffmanowa nie zeszła po pomoc i spędziła przy zwłokach dwie noce?
Przedwojenne Zakopane, tajemnica z przeszłości i historia wstrząsająca bardziej niż słynna sprawa Gorgonowej.
Klimaciarska powieść kryminalna, która czaruje naprawdę dobrze zbudowanym tłem obyczajowym i historycznym przedwojnia i lat 30. Trochę Zakopanego, trochę Warszawy, trochę okrutnego polskiego zaścianka, a trochę blichtru przedwojennych dancingów. Bardzo zakopiańska, bardzo górska, idealna na wieczór.
Na minus zaliczam tylko próby odtworzenia przedwojennych manieryzmów językowych, które przydarzają się od przypadku do przypadku i bardzo niekonsekwentnie.
"Sprawa Hoffmanowej" to historia opowiedziana z punktu widzenia "femme fatale", uznanej za winną śmierci trojga osób na Lodowej Przełęczy, zainspirowana jednym z najbardziej zagadkowych wydarzeń do jakich doszło w polskich Tatrach w latach 20 - tych XX wieku. Okoliczności koszmaru, który stał się udziałem prawdziwych uczestników dramatu są tak zagadkowe, że sprawa została nazwana “polską Przełęczą Diatłowa”, której do dziś do końca nie wyjaśniono.....
Autorka podejmuje próbę wyjaśnienia okoliczności tajemniczej tragedii i - jak sama mówi o tym w jednym z wywiadów - w toku zbierania materiałów, znalazła odpowiedź, dlaczego cały ciężar podejrzeń został przerzucony na ocalałą kobietę, wyjaśnia też dlaczego doszło do tuszowania faktów i kto miał w tym najbardziej intratny interes...
Fabuła książki przebiega dwutorowo z narracją w pierwszej osobie ukazując czasy feralnej wyprawy w góry oraz lata późniejsze, co daje czytelnikowi znacznie bogatszy i pełniejszy obraz wydarzeń mistrzowsko połączonych z możliwym scenariuszem rzeczywistego dramatu. Pytania się mnożą, odpowiedzi okazują się półprawdami lub kłamstwami a sam finał powieści godny jest najlepszego kryminału.
To było moje pierwsze i bardzo udane spotkanie z nową autorką i coś czuję, że nie ostatnie...
Do tego roku nie znałam twórczości Katarzyny Zyskowskiej. Aż dzięki bookstagramowi sięgnęłam po "Szklane ptaki" i przepadłam. Wiedziałam, że muszę przeczytać każdą książkę autorki. "Sprawa Hoffmanowej" intryguje od nietuzinkowej okładki po opis fabuły. Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z 1925 roku na Lodowej Przełęczy, Autorka stworzyła niezwykle wciągającą historię, przenosząc nas do przedwojennego Zakopanego.
Dostaniemy nie tylko intrygującą i tajemniczą sprawę kryminalną, ale poczujemy klimat przedwojennych scen kabaretowych Warszawy czy uroki zakopiańskich kawiarni, restauracji i pensjonatów. Cała historia opowiedziana jest z perspektywy głównej bohaterki, Miry Hoffmanowej, kiedyś znanej jako Mira Mey. Akcja powieści toczy się dwóch płaszczyznach czasowych - w pięć lat po wydarzeniach w Tatrach Wysokich, oraz latem 1933 roku, kiedy doszło do tragicznych wydarzeń. Mira wraca też wspomnieniami do czasów swoich początków na scenach kabaretowych. Ale żeby się na nich znaleźć, musiała wiele poświęcić i wiele przejść. Wydarzenia z tamtych lat bez wątpienia miały wpływ na jej przyszły los.
Ta książka to przykład, jak jedynie inspirując się prawdziwymi wydarzeniami, można stworzyć ciekawą historię, którą czyta się z zaparty tchem. Dodatkowo opisy tatrzańskich szlaków, sprawiają, że chce się rzucić wszystko i wybrać się w góry.
Ja jestem bardzo usatysfakcjonowana tą lekturą i polecam sprawdzić, jakie tajemnice kryła Mira i co wydarzyło się podczas górskiej wyprawy.
Kolejna książka Zyskowskiej, kolejne 5/5. Nie mam zastrzeżeń, czułam się zaintrygowana od pierwszych stron i jak zwykle po tego typu lekturze - planuję kolejną wyprawę w góry śladami bohaterów.
dynamiczna opowieść o "miłości i śmierci", inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, napisana z dbałością o detale oraz o kreację postaci; wciągająca, dobra literacko i językowo, czyta się z przejęciem i przyjemnoscią
Uwielbiam historie z XXlecia międzywojennego - mają dla mnie niezwykły czar innej epoki, a jednak całkiem nieodległej. Niestety ta książka, mimo ciekawej fabuły, nie przeniosła mnie wcale do lat 30tych ☹️ Dla mnie to książka współczesna i nawet tych kilka zabiegów jak, np.: cytaty z prasy, czy pojawiającą się od czasu do czasu formą grzecznosciowa nie przekonały mnie. Dodatkowy plusik, za "przedruk" komunikatów prasowych.
Przenosi w klimat Polski międzywojennej poprzez opisy mody noszonej przez warszawską ulicę oraz zakopiańską bohemę ale najciekawsza jest sama historia i nierozwikłana zagadka. Mira jest niejednoznaczna - autorka pozostawia czytelnikowi wybór w co uwierzy. Tatrzańska wyprawa odmalowana brawurowo, aż mnie podrywało z kanapy żeby biec na górskie przełęcze. Perełka.
"Sprawa Hoffmanowej" w zasadzie całą swoją zawartość sprzedaje już na okładce. Już na wstępie wiemy, że historia skończy się źle, wiemy, że to opowieść, którą "napisało życie". A jednak nie da się oderwać od samej opowieści - od fascynującej opowieści sprzed wieku, oddającej głos samej bohaterce i targającym nią demonom. Barwne historie z przedwojennego Zakopanego, na tle monumentalnych gór. Świetna historia.
Wyjàtkowo dobra powieść kryminalna. Przeplatanie się wątków, ciekawe postacie, klimat okresu międzywojennego Zakopanego i Warszawy. Wszystko to sprawia, że książkę czyta się dobrze i szybko ;)
Lubisz góry? Nasze polskie Tatry? Jaka jest Twoja pierwsza myśl, gdy o nich pomyślisz? Dla mnie to żywioł… potężny, niebezpieczny, ale i piękny. To także sztuka, bo w końcu Zakopane to kolebka artystów i inspiracji. Dziś zabieram Cię na Lodową Przełęcz. Mówią, że ta trasa jest średnio trudna, ale wymaga kondycji i odwagi. Nagrodą są widoki, które na długo zostają w pamięci… ale nie każda wędrówka kończy się dobrze…
W taką wyprawę wybrali się bohaterowie książki @katzyskowska Sprawa Hoffmanowej. To powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, przerażającymi i do dziś niewyjaśnionymi. Pod Lodową Przełęczą giną trzy osoby, czwarta zaginęła, a Mira… cudem przeżyła, spędzając dwie noce przy ciałach bliskich. Ocalała, ale… czy naprawdę jest niewinna? Dlaczego nie pomogła towarzyszom, gdy walczyli o życie? Wyjaśnień domaga się opinia publiczna, a Mira w szoku, z pamięcią wyrwaną przez traumę nie potrafi się bronić.
Zyskowska kolejny raz udowodniła mi, że potrafi pisać o sprawach trudnych z niezwykłą wrażliwością. To jedna z tych autorek, którym ufam całym sercem. Jej słowa hipnotyzują, prowadzą przez ból, strach i niepewność, a jednak pozostawiają miejsce na refleksję i zachwyt nad kunsztem literackim.
Po zamknięciu książki długo nie mogłam przestać o niej myśleć. Zaczęłam szukać materiałów prasowych o tej tragedii i to, co odkryłam, wstrząsnęło mną jeszcze bardziej. Zyskowska zrobiła ogromny research: wiele wypowiedzi bohaterów to autentyczne słowa ludzi… tamtych ludzi… z Lodowej Przełęczy…. To dodaje opowieści ciężaru i przejmującej prawdziwości.
Książka ta to nie tylko rekonstrukcja dramatycznego zdarzenia. To także głęboki portret psychologiczny, obraz kobiety, która straciła samą siebie, która stała się zakładniczką traumy, wymagającą pomocy psychiatrycznej. To historia o tym, że góry są nie tylko pięknem i przygodą, ale i ciszą, która potrafi przynieść niewyobrażalną stratę.
Ukończenie tej książki zajęło mi ponad trzy lata, choć jest naprawdę dobra. Dziwne, ale widocznie tak już musiało być (może przez ten czas nauczyłem się czytać, kto to wie...). Zachęca do zapoznania się z historią prawdziwej tragedii, która wydarzyła się na początku XX wieku i na której oparta jest cała fabuła.
Rozczarowująca książka, chciałam ją skończyć, ale i tak zakończenie mnie rozczarowało. Z jednej strony fajnie zachowany klimat przedwojnia, ale ogólna intryga nudna i męcząca. Na plus, ze książka sprawnie napisana.
W tej powieści jest wszystko, co lubię - interesująca i złożona postać kobieca, tajemnicza zagadka śmierci w górach, szpital psychiatryczny, wspomnienia mieszające się z teraźniejszością, urojenia z rzeczywistością, i barwne tło społeczno-obyczajowe. Pióro Zyskowskiej nie zawodzi.
Bardzo sprawnie napisana - podobnie jak w "Nocami Krzyczą Sarny", historię poznajemy w kilku perspektyw czasowych, co sprawia, że czyta się z przyjemnością. Tylko końcówka się dłużyła, przez co otwarte zakończenie trochę mnie zawiodło.
This entire review has been hidden because of spoilers.