Gdy zaciera się granica między życiem i śmiercią, wszystko może się wydarzyć.
Kiedy w pewien ponury październikowy poranek Jagoda staje na ulicy Wietrznej przed domem, który mógłby spodobać się jedynie miłośnikom horrorów, nie ma jeszcze pojęcia, że czekają ją tu przeżycia wywołujące nie tylko ciarki na plecach, ale także... szybsze bicie serca i motyle w brzuchu.
Jej nowy współlokator, Amerykanin polskiego pochodzenia, wzbudza w kobiecie niepokój. Mężczyzna jest tajemniczy, dziwnie się zachowuje i powoduje, że w głowie Jagody mnożą się pytania. Ale Martin jest też nieziemsko przystojny, ma seksowny amerykański akcent i sprawia, że kobiecie niekontrolowanie w jego obecności robi się gorąco. Mógłby to być początek uroczego love story, gdyby nie pewien drobny szczegół. Otóż Martin Krevky od kilku miesięcy... nie żyje.
- Słyszała Pani? Ktoś się wprowadza. - Kobieta w długim płaszczu, którą znam jedynie z widzenia, zniżyła głos do swojej wersji szeptu, czyli słyszalnej dla całego otoczenia w promieniu dziesięciu metrów i przystanęła przy mojej sąsiadce. - Gdzie? Do trzynastki? - Ta rzuciła jakby od niechcenia, z zamysłem szybkiego pozbycia się rozmówczyni, jednak wyraźnie widziałam moment, w którym się wzdrygnęła. - A żeby Pani wiedziała, że tak! Dziewczynę z walizkami widziałam. W trzynastce znowu będzie życie. - Teraz to już nie był „szept”, a pełen entuzjazmu, niemal krzyczący ton. - Ciekawe na jak długo… - Moja sąsiadka zamyśliła się i lekko cofnęła, jakby nagle jej myśli przyćmiło przerażające wspomnienie. - Niechże Pani nie straszy! - Kobieta w płaszczu widząc jej zachowanie, momentalnie zbladła i złapała się za serce. - To wszystko plotki! - Kto wie, kto wie…
Ja wiem, ja! Wyrywa mi się od razu, ale wróćmy jeszcze na chwilę do opowieści…
Widzę ich przez okno. Blue jak zawsze splotła włosy w warkocz i włożyła jeden ze swoich ręcznie robionych swetrów. Opiera się o duży, metalowy stół. Stoją w kuchni. W zasadzie to ona stoi i zaciska dłonie na gładkiej krawędzi, jakby nie czuła się do końca swobodnie. On chodzi po pomieszczeniu. Chyba przygotowuje coś do jedzenia. Stoję pod domem, w którym niedawno zamieszkali i trzęsę się z zimna. Nie wiem, dlaczego tu przyszłam. Może to przez rozmowę tamtych kobiet. Chciałam sprawdzić, czy nowi mieszkańcy są… bezpieczni. Mój wzrok ślizga się po zniszczonych dachówkach. Przechodzą mnie dreszcze za każdym razem, gdy któraś ze starych desek głośno zaskrzypi. Chcę już odejść, bo wzmaga się wiatr, a powietrze robi się jeszcze bardziej zimne i wilgotne. Robię krok do przodu i zerkam ostatni raz w okno. Wpatruje się we mnie para błękitnych oczu. Zamieram. Jego spojrzenie jest niewyraźne, jakby zamglone. Do tego ta blada cera. Wygląda na chorego, ale jest w nim coś, co hipnotyzuje. Szybko spuszczam wzrok, udaję że sprawdzam coś w telefonie i ruszam dalej.
Całą drogę do domu myślę o tym, że na ułamki sekund, zanim zniknął mi z oczu, na jego twarzy pojawił się uśmiech.
… Ja wiem, ja! I Wy też możecie się dowiedzieć, czy plotki krążące na temat domu numer 13 na ulicy Wietrznej są prawdziwe. Możecie zerknąć ze mną przez okna do starego, tajemniczego budynku i pilnować bezpieczeństwa Martina i Blue. Wystarczy sięgnąć po książkę🖤
Moja ulubiona historia jesienno-halloweenowa? Zdecydowanie!🍁🎃👻
Powiem tak: kilka razy mnie wykrzywilo i zmrozilo w chuj, i no nie jest to jakaś górnolotna literatura ale klimacik był i było spoko 💪 Chociaż zeszłoroczna halloweenowa książka podobała mi się chyba bardziej, ale ten element fantastyczny tutaj też kupił moje serce (+ glowna bohaterka która boi sie wzzystkiego tak samo jak ja xDD a jej psiola w chuj gada TAK SAMO JAK JA)
Nudne jak flaki z olejem romansidło w stylu sagi "Zmierzch" okraszone trzema scenami erotycznymi. Powtórzenia w tekście. Postaci jednowymiarowe. Główna bohaterka irytująca i niekonsekwentna.
Kolejna historia od Ani Langner z dreszczykiem w tle bardzo przypadła mi do gustu. Choć „przypadłość” Martina jest znana czytelnikom od początku to zupełnie nie odbiera to uroku powieści. Powiem więcej bo pan Krevky ma to coś - nie jest w żadnym stopniu przerażający choć przyjaciółka głównej bohaterki nadała mu niejeden pseudonim i od początku niemal podejrzewała że coś jest z nim nie tak.
Najbardziej właśnie do gustu przypadła mi przyjaciółka Jagody czyli Róża - wygadana, pewna siebie a do tego z zamiłowaniem do strasznych rzeczy i horrorów! W porównaniu do niej nasza główna bohaterka wypada dość blado - wszystkiego sie boi, nie wie czego chce i jest jakaś taka nijaka. Dla mnie ona była najsłabszym bohaterem i najmniej ją polubiłam choć ujęła mnie ofiarowaniem swetra pewnemu panu😉.
Najjaśniejsza a może „najciemniejsza” postać całej historii czyli Martin - zimny drań, który teoretycznie wiedział czego chce a zarazem potrzebuje i starał się coś w tym kierunku zrobić. Był bardzo tajemniczy, miał ciekawą historie i to coś co przyciągało kobiety. Fajnie, że spora część jego historia nie została wyjaśniona bo to też potęgowało klimat całej historii. Jego przyjaciel Duch trochę mi podpadł ale z drugiej strony można zrozumieć jego motywacje😉.
Świetnym elementem był dom na ulicy Wietrznej, który należał do zmarłego rzeźnika, do tego ciągle padało i słychać było tajemnicze hałasy - klimat był świetny! No i ten stół rzeźnicki w kuchni, już nie wspomne o tym jak Blue postanowiła oswoić swój strach😉. Pod tym względem byłam bardzo zadowolona bo wszystko wraz z postacią obu umarłym było świetnie pomyślane!
Rozwiązanie zagadki minimalnie mnie rozczarowało, ale było jak najbardziej sensowne. Spodziewałam się tu czegoś w podobie do reszty historii 🤭. Niemniej jako całość było świetne, porównywalnie ze Spooky love i obie tam samo uwielbiam!
1.5/10 Styl raczej nie porywający, fabuła sklejona na ślinę, postaci papierowe. 0.5* gwiazdki za ciekawy pomysł, który ostatecznie nie został zrealizowany. Dobrze, że był audiobook, bo tak co drugi rozdział chciałam przestać czytać, ale byłyśmy umówione z Lolą, że to skończymy. Także jeśli chcecie poznać więcej szczegółów dotyczących fabuły lub naszych opinii zapraszamy w piątek (14.02) o godzinie 20.00 na nasz kanał na yt: https://youtube.com/@ksiazkowepogaduc...
„Piękny i martwy” [współpraca reklamowa z @niegrzeczneksiążki]
Czy jesteśmy w stanie odróżnić stan w jakim jesteśmy za życia, a ten po śmierci? Jagoda z przyczyn zewnętrznych zmuszona jest, aby wynająć dom na obrzeżach Poznania. Aby zminimalizować koszty postanawia wynająć go ze współlokatorką, niestety właścicielka domu ma nieco inne plany. W pewien październikowy dzień dziewczyna podczas oglądania domu przy ulicy Wietrznej zostaje poinformowana, że jeśli zdecyduje się na najem jej współlokatorem zostanie tajemniczy Amerykanin polskiego pochodzenia. Dziewczyna nie jest zadowolona z tego faktu. Tak samo jak nie jest zadowolona z domu. Wyglądem przypomina dom strachów. Jest idealny na fanów Halloween, nie dla dziewczyny która dzierga sweterki. Niestety „jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”. Jagoda wie, że czekają ją wielkie przeżycia w tym domu. Czuje strach, ale także szybsze bicie serca i… podniecenie. Gdy współlokatorzy się poznają Martin wywołuje w dziewczynie niepokój. Jest tajemniczy, ma szarą cerę i bardzo nieobecny wzrok, zupełnie jakby był bez życia... Gdy dochodzi do tego dziwne zachowanie, w głowie Jagody zaczynają mnożyć się pytania. Ale Martin nie tylko jest tajemniczy i dziwny, jest też nieziemsko przystojny, ma seksowny akcent, który zachwyci chyba każdego, a już na pewno przedstawicielki płci przeciwnej. Historia zakrawa na cudowny romans, pewnie by tak było gdyby nie jeden, mały szczegół. Martin Krevky od kilku miesięcy… nie żyje.
Historia wciągająca. Wielki plus ze względu na tajemnice, które skrywa w sobie główny bohater. Dodatkowo ten nawiedzony dom, w którym dochodzi do coraz do różniejszych i dziwniejszych rzeczy. Jagoda, która jest nad wyraz wrażliwa i delikatna, do tego stopnia że boi się każdego dźwięku, którego pochodzenia nie jest w stanie wyjaśnić. Sama niekiedy zadawałam sobie pytanie jak w danej sytuacji, ja osobiście bym się zachowała. Czy także bagatelizowałabym niektóre znaki, tak jak robiła to Jagoda? Nie jestem pewna… Wybuchy pożądania, gdy dochodzi do zbliżeń między bohaterami sprawiały, że miałam zaróżowione policzki. Jednak czegoś mi brakowało w tej historii. Długo się zastanawiałam co to mogłoby być i doszłam do wniosku, że okej bohaterowie czuli do siebie pociąg, ale brakowało między nimi chemii. Niemniej książka z kategorii „przeczytam ją w zimny, deszczowy jesienny wieczór z kubkiem herbaty i rozpalonym kominkiem”. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i na tą chwilę mogę powiedzieć, że ma lekkie i przyjemne piór. Przeczytałam książkę w 2 dni, a tak w zasadzie to wieczory. Było trochę śmiesznie, trochę tajemniczo, poczułam nawet motylki w brzuchu i od dzisiaj zupełnie inaczej będę postrzegać stół rzeźnicki😎😅. Zapewne niedługo sięgnę po kolejną książkę tej autorki. Niemniej na chwilę obecną polecam sięgnąć po ten tytuł. Jeśli lubicie romanse z tajemnicą w tle, z zagadkami, które trzeba rozwiązać, z domieszką Halloweenowego klimatu to jest to idealna propozycja!
Nie da się ukryć, że z książkami Anny Langner mam relację love-hate. Niektóre zachwycają mnie do tego stopnia, że chciałabym móc przeczytać je ponownie po raz pierwszy, a o innych chciałabym jak najszybciej zapomnieć! Gdzie w tym rankingu uplasował się zatem „Piękny i Martwy”? Myślę, że gdzieś mniej więcej w środku stawki.
Główną bohaterką historii jest Jagoda, która wraz z przyjaciółką prowadzi małą firmę specjalizującą się w sprzedaży ręcznie robionych świec i swetrów. Nie da się ukryć, że biznes nie przynosi zbyt dużych zysków, więc dziewczyna szuka taniego mieszkania na wynajem, aby zaoszczędzić trochę grosza. Wybór pada na dom, który zdecydowanie bardziej przypadłby do gustu miłośnikom horrorów. Czy Jagoda wytrzyma w nim dłużej niż jedną noc?
Jedno jest pewne, na ulicy Wietrznej wszystko jest możliwe. A gdy ma się za współlokatora przystojnego Amerykanina polskiego pochodzenia, okoliczności wydają się bardziej sprzyjające. Jednakże Martin skrywa pewną tajemnicę... Czy Jagoda poradzi sobie z prawdą na jego temat, która prędzej, czy później wyjdzie na jaw? Tego dowiecie się, sięgając po „Pięknego i Martwego”.
Muszę przyznać, że pomysł na fabułę był świetny! Chyba nigdy wcześniej nie spotkałam się z romansem, w którym pojawiają się zombie. Była to naprawdę miła odmiana i naprawdę mocno trzymałam kciuki, aby tym razem Anna Langner mnie nie zawiodła. Czy tak się stało? Niestety nie do końca.
W „Pięknym i Martwym” mamy stary, nawiedzony dom, który do złudzenia przypominał mi ten z powieści „Spooky love”. I z jednej strony podobało mi się to, bo lubię taki Halloweenowy klimat, ale z drugiej trudno mi sobie wyobrazić, żeby mieszkał w nim ktoś pokroju Jagody, czyli osoba, która dosłownie boi się własnego cienia. Wiem, że jest to fikcja literacka, ale w rzeczywistości taka kobieta jak ona najpewniej nie przekroczyłaby nawet progu tej posiadłości, nie mówiąc już o egzystowaniu w takim miejscu.
Moim ulubionym elementem fabuły były zdecydowanie tajemnicze nocne wizyty w domu przy Wietrznej i trochę żałuję, że wątek byłego właściciela domu nie został bardziej rozwinięty, ponieważ dzięki temu książka mogłaby mieć idealnie upiorny klimat.
Natomiast tym, co było dla mnie największym rozczarowaniem, okazała się relacja głównych bohaterów. Już pomijając fakt, że ich „miłość” pojawiła się znikąd... Zupełnie nie czułam chemii między nimi, a scen zbliżeń było zdecydowanie za dużo. Myślę, że w zasadzie można je było zupełnie pominąć, a relację Jagody i Martina zbudować na solidnych podstawach, takich jak chociażby przyjaźń.
Niemniej jednak dzięki lekkiemu piórze autorki, książkę czytało się bardzo szybko. Myślę, że jeżeli ktoś szuka czegoś nieskomplikowanego do poczytania, co wprowadzi go w jesienny klimat, „Piękny i Martwy” może okazać się dobrym wyborem.
"Miał w sobie coś, co mnie przerażało, jakiś odpychający pierwiastek, który sprawiał, że w mojej głowie wyświetlała się tabliczka z napisem: "Uwaga niebezpieczeństwo!" Jednocześnie był intrygujący, i to tak bardzo, że miałam ochotę zadać mu milion pytań i poznać go bliżej."
🎃🎃🎃
Zachwycająca oryginalną fabułą, która wciąga od pierwszych stron. Owiana nutką tajemniczości i mroczności. Portretująca siłę prawdziwej miłości, która potrafi zdziałać cuda.
Ona i On Jagoda i Martin. Od teraz Współlokatorzy.
Kiedy pojawiają się na ulicy Wietrznej, przed domem numer trzynaście, nawet nie zdają sobie sprawy, jak wiele skrywa on tajemnic. Miejsce, nie tylko jest opuszczone, ale szarą, burą i ponurą jesienią, wydaje się też miejscem grozy. Nie tylko z zewnątrz nie prezentuje się najlepiej. Wnętrze także przysparza o ciarki na plecach. Mimo to, Jagoda i Martin decydują się w nim zamieszkać.
Jagodę coraz bardziej intryguje jej współlokator. Wszak Amerykanin polskiego pochodzeniem, jest nie tylko przystojny, ale też tajemniczy. I ta aura, jaką roztacza wokół siebie mężczyzną sprawia, że dziewczyna pragnie go lepiej poznać. Oboje spędzają ze sobą coraz więcej czasu, nie spodziewając się tego, że mogą sobie nawzajem pomóc. Martin sprawia, że Jagoda pokonuje własne lęki. Jagoda zaś, że Martin doznaje tego, co utracił dwa lata temu. Zbliżają się do siebie i zatracają w sobie. Zaczyna łączyć ich coś więcej niż tylko wspólnie wynajmowany dom. Zaczyna łączyć ich miłość, chociaż żadne z nich nie potrafi tego otwarcie powiedzieć. Dopiero w chwili prawdziwego zagrożenia, to uczucie da o sobie znać. Jednak nic, co piękne nie trwa wiecznie. Jagodę i Martina czeka jeszcze niejedna, ciężka przeprawa, niejedna trudna rozmowa, w której wyjdą na jaw skrywane dotąd tajemnice...
Czy Jagodę i Martina czeka happy end?
"Piękny i martwy" to książka idealna na jesienne wieczory. Warto zatem zaszyć się pod kocykiem i oddać się lekturze. Uwierzcie, że nieraz wywoła ciarki na plecach, nieraz rozpali do czerwoności... Tą książką warto się rozkoszować... Mrrroczna i przerażająca, ale przy tym baaardzo namiętna 🔥
•• Gdy zaciera się granica między życiem i śmiercią, wszystko może się wydarzyć ••
Gdy Jagoda wprowadza się do wiekowego domu na Wietrznej liczy na spokojne życie. Jej przystojny współlokator wydaje się być idealnym domownikiem. Mężczyzna sprawia, że Jagodzie niekontrolowanie w jego obecności robi się gorąco. I może mógłby to być początek uroczego love story, gdyby nie pewien drobny szczegół. Otóż Martin Krevky od kilku miesięcy… nie żyje.
Do czasu, aż w domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Kobieta sama nie wie co jest rzeczywistością, a co zwykłą paranoją.
Nie sądziłam, że aż tak przypadnie mi do gustu książka, która zawiera elementy horroru, fantastyki i romansu! 😀 Tak dobrze czytacie, „Piękny i martwy” zawiera wszystkie te motywy i co jest zaskakujące czyta się ją naprawdę dobrze. Twórczość Anny Langner poznałam po raz pierwszy i już wiem, że jeszcze sięgnę po książki tej autorki.
To naprawdę bardzo klimatyczna historia, która wywołuje w czytelniku przeróżną gammę emocji od strachu, po rumieńce wywołane na twarzy przez niektóre sceny. Stary dom, paranormalne zjawiska i współlokator, który jest jakby to ująć - martwy. Można, by się zastanawiać czemu autorka uśmierciła głównego bohatera romansu, ale żeby to zrozumieć, trzeba to przeczytać! Wszystko w tej książce mi się podobało. Bohaterowie, humor i haloweenowy klimat tworzą mieszankę powieści idealnej.
„Piękny i martwy” zaskoczyła mnie bardzo, jak się okazuje Anna Langner stworzyła kawał dobrej powieści, którą czyta się z wypiekami na twarzy. Autorka wyszła naprzeciw wszystkim stereotypom, ominęła wszelkie schematy i zaserwowała nam świetną książkę, która zapewniła mi dobrą lekturę i niesamowitą przygodę, z której nie chciałam wracać. To idealna pozycja na jesienne wieczory! 🤎
"Piękny i martwy" - romans paranormalny z vibem Halloweenowym! Autorka, Anna Langner, stworzyła zabawną i przy tym dość mroczną historię miłości Jagody i Martina. Dziewczyna prowadzi z przyjaciółką sklep z rękodziełem i niestety jak to bywa z małym biznesem, często są "na minusie". Niestety fundusze dziewczyny wyczerpały się i teraz ona nie ma gdzie mieszkać, dlatego szuka coś do wynajęcia. Jagoda znalazła stary dom na ulicy Wietrznej, czynsz, w którym był zaskakująco mały. Sam dom wyglądał naprawdę upiornie, właścicielem kiedyś był rzeźnik, po którym zostały różne dziwne urządzenia na kuchni: haki pod sufitem lub też ogromny stół do obrabiania tuszy. Pomimo że Jagoda jest bardzo wrażliwa i każda rzecz ją przeraża w tym miejscu, i tak decyduje się go wynająć. Okazuje się również że będzie mieć współlokatora, Amerykanina polskiego pochodzenia — Martina. Dziewczyna wierzyła, że kiedy w domu zamieszka jeszcze jedna osoba — to będzie mniej się bała, ale jak domyślacie, tak się nie stało. Martin wydawał się w porządku, ale te jego oczy...takie mgliste i puste — jeszcze bardziej przerażały Jagodę. Jakby ona tylko wiedziała, że Martin jest martwy, na pewno nie zamieszkałaby na ulicy Wietrznej! > Moja szczera opinia: dobrze bawiłam się przy tej historii, jednak nie należy ją traktować bardzo poważnie. Jest to przede wszystkim fajna rozrywka z vibem Halloweenu. Hot level — to 3 ogniki na pięć, a więc możecie spodziewać się parę naprawdę gorących scen 18+. Koniec jak na mnie był dość przewidywalny, ale zdecydowanie przekupiły mnie zabawne dialogi. Zwłaszcza na końcu, poryczałam się ze śmiechu z "Zombi Marka". Tak że bardzo polecam do przeczytania, moja ocena 7/10!
Uwielbiam historie, które są owiane tajemnicą. Ciągła niepewność oraz domysły podkręcają atmosferę, która sprawia,że nie można się oderwać od książki.
Dzielnica, która pomimo wielu mieszkańców zawsze jest pusta.
Dom, w którym dzieją się niepokojące i straszne rzeczy.
I do tego współlokator, który… jest bardzo miły, uprzejmy i pomocny. Ale również zachowuje się dziwnie: jego dłonie są wiecznie zimne, nigdy nie zjada swojej porcji obiadu, czasami znika na noc…. i widać,że za wszelką cenę próbuje coś ukryć.
Według mnie autorka stworzyła bardzo ciekawych bohaterów. Jagoda jest ambitną kobietą, która rozkręca swój biznes, który prowadzi razem ze swoją przyjaciółką. Jesienne swetry, świeczki – czego chcieć więcej?
No i Martin. Największa zagadka w całej historii. Jest on bardzo pozytywną postacią, uwielbiałam rozdziały z jego perspektywy. Nadaje historii świeżości. Jego historia jest bardzo ciekawa i momentami poruszająca.
A relacja tej dwójki jest bardzo przyjemna i momentami gorąca.
Muszę również wspomnieć o postaciach drugoplanowych – które są świetne! Róża, która przez cały czas snuje teorie na temat tego kim tak naprawdę jest Martin to złoto w czystej postaci. A Duch… on wielokrotnie powodował,że już sama nie wiedziałam co myśleć i jak oceniać sytuacje. Powiem tylko tyle – miałam go na celowniku.
Cała historia utrzymuje się w halloweenowym klimacie. Jest strasznie, niepokojąco i tajemniczo. Ale pomimo tego jest tutaj dużo humoru i również gorącej atmosfery.
„Piękny i Martwy” autorstwa Anny Langner to książka, która porusza tematykę miłości, tajemnic i zmagania z własnymi demonami. Opowieść łączy w sobie elementy kryminału z romansu, co może zainteresować czytelników szukających nieco mroczniejszych historii o relacjach międzyludzkich.
Mimo ciekawego założenia fabularnego, książka miejscami nie spełnia oczekiwań. Narracja bywa momentami infantylna, co sprawia, że niektóre fragmenty brzmią sztucznie i nieco płasko. Bohaterowie, choć wielowymiarowi, nie zawsze budzą sympatię – niektóre ich decyzje czy reakcje mogą być irytujące i trudne do zaakceptowania dla czytelnika, szczególnie jeśli szuka bardziej realistycznych postaci.
Z drugiej strony, książka posiada także swoje atuty. Pomimo wspomnianych niedoskonałości w stylu pisarskim, historia potrafi przyciągnąć uwagę, a elementy tajemnicy i napięcia wciągają na tyle, by przejść przez lekturę. Autorka dobrze buduje atmosferę ale nie zaskoczyła zakończeniem.
„Piękny i Martwy” to książka, która może trafić w gust czytelników preferujących lżejsze, nieco bardziej romantyczne podejście do kryminału, ale dla tych, którzy szukają głębszych analiz postaci czy bardziej złożonej fabuły, może być rozczarowująca.
Może jest zimny i martwy, ale za to uczucia ma gorące!
Jeżeli planujesz przeczytać tę książkę, to nie będzie lepszego czasu niż teraz - jesień, okolice Halloween, przytulne wieczory pod kocem i dziwne stukoty dochodzące z kuchni, które prawdopodobnie wydaje twoja lodówka, ale może wcale nie. Ta powieść powstała z myślą o mrocznym odcieniu popkultury i zawiera w sobie dużo fajnych do niego odniesień.
Książka jest lekka i żartobliwa, będzie dobrym wyborem zarówno dla typowych romansiarek jak i czytelników, którzy rzadziej po ten gatunek sięgają. Podwyższyłabym trochę ocenę, gdyby zamienić chociaż jedną scenę łóżkową na więcej akcji, kolejną randkę, wpadkę albo straszną scenę. Jak komuś bardziej odpowiadają niegrzeczne momenty, to będzie zadowolony.
Przekopałam się przez dużo kiepskich, beznadziejnych, złych jak szatan romansów, dlatego cieszę się, że tym razem było inaczej. "Piękny i martwy" się udał, dostarczył mi rozrywki i uśmiechu, chciałam do niego wracać i rozwiązać zagadkę "sztywności" głównego bohatera oraz nawiedzonego domu, w którym rozgrywa się akcja. Na pewno zapamiętam ten tytuł, bo miał sporo charakterystycznych cech. Polecam.
Czy ktoś powiedział spooky vibe? Jagoda, razem z przyjaciółką Różą prowadzą działalność z rękodziełem. Aby ją utrzymać Jagoda sprzedała kawalerkę po babci i wyprowadziła się do starego domu, w którym płaciła dziwnie niski czynsz.
Martin Krevky, Amerykanin polskiego pochodzenia, który postanowić przeprowadzić się do Polski. Tajemniczy i przystojny. To z nim Jagoda miała dzielić dom.
Co jeśli nie tylko dom kryje w sobie tajemnice, ale też przystojny współlokator Jagody?
Od pierwszej strony czuć mroczny i tajemniczy klimat. Do samego końca zastanawiałam się jak to wszystko się skończy, mimo że niektóre wątki były przewidywalne. Autorka umiała dozować emocje i zaskoczyć. Jeśli szukacie książki w klimacie halloween, która nie jest mrożącym krew w żyłach thrillerem to jest to idealne dla Was!
Jak dla mnie super, bardzo lekka historia, która nie wymaga wiele od czytelnika, a sama daje całkiem sporo 😁 Bardzo wyjątkowy romans, który pochłonęłam we dwa wieczory, idealny by się rozluźnić i zapomnieć o swoich problemach. Ja się w tej książce zatraciłam, to było totalne guilty pleasure ❤️ wiadomo, nie brakło tutaj głupotek, ale jak dla mnie było bardzo dobrze i chętnie sięgnę po inne książki autorki.
Takie trochę fajne, ale jednak w całokształcie to słabe. Niektóre sceny z dupy wzięte, bohaterka tylko czeka na posunięcia pana pięknego, jest właściwie bezwolna. Przyjaciółka raz jest BFF, a raz ma odzywki jak fałszywa sucz. Niektóre przemyślenia o sile miłości na 2 strony, aż do porzygu. Przeczytałam i z ulgą poszła na sprzedaż.
3,5 gwiazdki. Kolejny fajny halloweenowy romans tej autorki. Tym razem bardziej paranormal, i trochę bardziej spooky. Pikanterii było w sam raz. Zagadka „kryminalna” dość podobna do tej w Spooky Love, ale nie narzekam, bo nie dla tego wątku ją czytałam ;) Fabuła też średnio logiczna, ale za to rozrywka przednia!
Nie jest to definitywnie moja ulubiona książka tej autorki porównujac do spooky love ta wypada gorzej. Przede wszystkim jak dla mnie zbyt długa spokojnie można by mniejsza połowę odciąć. Nawet może 2.75 ale zostawmy juz tą 3