Román z doby českého obrození, odehrávající se ve Vratislavi a částečně v Praze padesátých let 19. století, líčí jeden úsek ze života F. L. Čelakovského. Sledujeme několik let života Františka Ladislava Čelakovského a jeho druhé ženy, mladičké Antonie. Mladý polsko-německý básník napíše elegii, která Čelakovského pobouří svou nedokonalostí, ale jeho ženu zaujme. Téma elegie je spjato s dalším dějem i s kompozicí prózy, kde se ve vyprávění střídá ženský a mužský hlas. Sledujeme střídavě úvahy, myšlenky a pocity Antonie i Čelakovského. Je to vyprávění o vztahu mladé ženy a stárnoucího muže, o obětování a zklamání, o žárlivosti, o stesku po vlasti a přátelích, o nelehkém životě, nemocech a smrti dětí a blízkých, až po smrt manželů.
"Guwernantka” Vladimíra Macury to opowieść na dwa głosy: czeskiego poety, filologa Františka Ladislava Čelakovskýego i młodszej od niego o kilkanaście lat żony Antonii, po ślubie wrzuconej w nowe życie w obcym miejscu – we Wrocławiu, w cudzą rodzinę. Są to dwa oddzielne, bardzo różne głosy, z różnych perspektyw ukazujące ich wspólne życie, a zatem dwie różne narracje. Głos Františka jest rzeczowy, prosty, przemyślany, to mężczyzna dbający o formą i w życiu (choć w pewnej chwili daje się unieść emocjom i uciec do pewnego podstępu), i w poezji, dlatego rażą go nowinki i eksperymenty poetyckie, twórczość Byrona jest dla niego nie do zniesienia. Antonie z kolei to kobieta pełna pasji, emocji, ambitna i to wszystko ma odzwierciedlenie w języku. W przeciwieństwie do męża poezję odbiera całym sercem, liczą się dla niej uczucia, a nie liczba sylab i zgodność rymów. Oboje tkwią w związku, który żadnemu z nich nie daje szczęścia, oboje bowiem szukają w życiu czegoś innego. On – braku zmian, posłuszeństwa i potulności. Ona – emocji, działania, pasji. „Guwernantka” jest więc opowieścią o życiu nie ze sobą, a przy sobie, możliwości poczucia indywidualnego szczęścia: „Wiedziałam, że nie potrafię być szczęśliwa razem z nim, ale dziś odkryłam, że z czasem może zaczniemy być szczęśliwi obok siebie” (s. 201). Historia małżeńska to główny, ale nie jedyny temat powieści Macury. „Guwernantka” to obraz dziewiętnastowiecznego Wrocławia nękanego przez powodzie, epidemię cholery, ruchy rewolucyjne. To spojrzenie na działania narodowowyzwoleńcze, poczucie tożsamości narodowej, roli w niej języka. To także dyskusja na temat poezji, a tu od razu przychodzi na myśl walka klasyków z romantykami. I są to tematy podwójnie ciekawe, gdyż ze względu na małżeński dwugłos przedstawione są z dwóch diametralnie różnych punktów widzenia. To bardzo dobra książka, ciesząca pięknym językiem i mimo swego umiejscowienia w czasie poruszająca uniwersalne zagadnienia. To powieść naprawdę warta lektury.
20 lat trzeba było czekać na polskie wydanie „Guwernantki”, debiutu Macury na polskim rynku. Co przez te lata straciliśmy? „Czasem przychodzi mi do głowy bluźniercza myśl, czy w swoich rozstrzygnięciach kierujesz się w ogóle jakimiś zasadami. A może traktujesz to jako zabawę, może po prostu ćwiczysz się w różnych stylach? Raz próbujesz satyry, kiedy indziej liryki, później znów ballady, elegii albo i farsy. Jednego dnia piszesz epopeję, następnego epigram. Tak, to nawet dość prawdopodobne - w przeciwnym razie skąd by się u nas wzięła cała ta rozmaitość wewnętrznych światów?” Znowu za dużo, bo to piękna proza, pisana przez autora o niezwykłej wyobraźni i kunszcie.
Kolejnym razem we Wrocławiu, jak tylko pogoda dopisze, bo to będzie zimą, pójdę na spacer śladami narratorów. Należy się to autorowi, za ten piękny hołd temu niezwykłemu miastu.
Ostatnio doszłam do wniosku, że od pisania o klasykach i hiperpopularnych książkach, na których temat mam mało popularne zdanie, bardziej wolę pisanie o mało popularnych książkach i mało popularnych książkach z mało popularnych wydawnictw. Czuję się wtedy jak rzeczniczka wszelkich mniejszości tego świata i bardziej niż kiedykolwiek indziej czuję sens pisania dla tych w zapędach dwustu czytelników każdego wpisu. Dlatego dziś przynoszę Wam moją pierwszą książkę z wydawnictwa Amaltea i pierwszą czeską powieść o zdecydowanie zbyt długiego czasu, czyli – "Guwernantkę" Vladimíra Macury.
Smutek, nostalgia, tęsknota, więdnący kwiat - to klimat tej książki. Mogłam lepiej doczytać opis tej książki. Może i ładnie napisana, ale nastrój zupełnie nie w moim klimacie. Nie doczytałam nawet do połowy.