Kiedy na początku kwietnia przeczytałam ostatnie zdanie pierwszego tomu tej dylogii, byłam nieco zawiedziona, że będę musiała poczekać, aby poznać dalsze losy Judy Benson i Jeana Tunnera. Jednak, czy tak naprawdę kontynuacja ich historii była warta czekania? W swoim życiu przeczytałam już naprawdę wiele książek i nie raz spotkałam się z tym, że drugi, czy kolejny tom, jest o wiele gorszy niż poprzedni. Czy również tak było w tym przypadku? Zdecydowanie nie.
Muszę przyznać, że "Enemy of My Brother 2" totalnie mnie zaskoczyło. Byłam bardzo ciekawa, jak autorka podejdzie do tematu poinformowania rodzin głównych bohaterów o tym, że są w związku. Szczerze powiedziawszy, można się było po nich spodziewać dosłownie wszystkiego, dlatego w swojej głowie rozważałam różne scenariusze. Czy któryś się sprawdził? Poniekąd tak, bo sama reakcja była dość przewidywalna, ale pomysł Jeana na przedstawienie swojej partnerki nieco mnie zaskoczył i muszę przyznać, że był z jednej strony zabawny, a z drugiej naprawdę uroczy.
Podobnie, jak w pierwszej części, w tej autorka również postanowiła rzucić swoim bohaterom kilka kłód pod nogi. Wprawdzie w drugim tomie, mamy mniej interakcji między Jeanem a bratem Judy — Nicolasem i właściwie nie mamy tu zbyt dużo tej nienawiści, która nakręcała fabułę pierwszego tomu, ale to nie znaczy, że w dwójce, życie bohaterów jest kolorowe i usłane jedynie różami. Wręcz przeciwnie.
W "Enemy of My Brother 2" paczka przyjaciół musi zmierzyć się z rozstaniem. Męska część grona wyjeżdża na studia, więc wszystkie trzy związki muszą, przynajmniej przez chwilę, nauczyć się żyć na odległość. Nie jest to oczywiście czymś prostym i z pewnością ta sytuacja wymaga poświęceń od jednej i drugiej strony, ale czym jest rok w perspektywie całego życia? Wydaje się, że jedynie krótką chwilą, ale czy na pewno?
Wydaje mi się, że ta część była bardziej emocjonalna, niż poprzednia, bowiem autorka zdecydowała się zafundować swoim bohaterom prawdziwy życiowy rollercoaster. I szczerze powiedziawszy, do samego końca nie byłam pewna, czy wszystkie przyjaźnie i związki rozpadną się jak zamek z piasku, czy jednak przetrwają po wsze czasy. A jak było naprawdę? Tego oczywiście nie zdradzę, aby nie psuć Wam przyjemności z czytania, jednak mogę Was zapewnić, że podczas lektury tej książki zdecydowanie nie będziecie się nudzić.
Z jednej strony jest mi trochę przykro, że jedna z lepszych historii New Adult, którą w ostatnim czasie miałam okazję czytać, dobiegła końca, ale z drugiej strony cieszę się, że mogę Wam ją z czystym sumieniem polecić.