Nie chce mi się dokładnie opisywać moich refleksji, jednak bardzo ciekawa książka i warto było przeczytać. Kiedy się za nią brałem to o dziwo potrafiłem skupić się na treści (ostatnio mi to nie wychodziło). I jeszcze to w niej jest mój ulubiony wiersz:
POMIŃCIE NAS MILCZENIEM...
Wy chcecie, żeby mówić. Cóż słowa odtworzą? Trzeba by mieć moc wielką, jakąś siłę Bożą, Przemawiać żarem słońca, gwiazd drżeniem, wichrami, Płakać jesienną słotą, szaleć piorunami. Cyzelować kształt kwiatu, ciosać chimer pyski, Nad wszystkim rozpiąć zblakłe barw tęczy odbłyski, Pożarem palić lasy, skały topić w wodzie, By dać pojąć przeżycia w "udręczeń ogrodzie".
Mówić, pisać, powtarzać - to wszystko za mało! Widzicie - gdzieś głęboko, każde ludzkie ciało Kryje w trzewiach straszliwą, śmiertelną zgniliznę... Mówią o nas z patosem: "Cierpiał za Ojczyznę"! A my do dna czujemy ohydę tej szmiry, Tych nazw szumnych "bohater", "męczennicy", "zbiry".
Gdzieś w trzewiach duszy pamięć tkwi o wszach, o brudzie, Straszliwym smrodzie bloków, gdzie zdychali ludzie. Pamiętamy przepiękne wschody i zachody, Szczury, co żarły dzieci, i wieczny brak wody... I dzikie wycie ludzi z bólu obłąkanych, I dzikie wrzaski ludzi sadyzmem pijanych...
I prosimy, krzyczymy, żądamy MILCZENIA! Nie wznoście nas na jakiś piedestał z kamienia, Nie dawajcie nam kwiatów, orderów czy wieńców, Pozostawcie w spokoju CHORYCH I SZALEŃCÓW, My chcemy z tym, co było, być na zawsze sami, Pomińcie nas milczeniem, precz ze sztandarami!