Constatin od dziecka był wychowywany przez ojca na przywódcę. Wkrótce miał zacząć rządzić najpotężniejszą organizacją na Korsyce. Wiedział, że połączenie klanów uczyni ich silniejszymi, więc gdy caïd marsylskiego Unione Corse podsunął mu swoją córkę – Lorraine – nie oponował. Nie ufał jej, ale gdy tylko ją spotkał, postanowił ją zatrzymać. Chciał poznać drugie oblicze swojej żony i zamierzał zdjąć jej maskę.
Lorraine nie chciała być niczyją zabawką, więc sama zgłosiła się na ochotniczkę. Przez lata przygotowywała się do tego dnia. Miała z pozoru łatwe zadanie. Wystarczyło nie zakochać się we własnym mężu, ale gdy tylko go poznała, jej drobiazgowy plan rozsypał się niczym domek z kart. Tym samym otrzymała od losu nową misję – mąż nie mógł odkryć jej prawdziwych motywów.
♡ Lori od 17 roku życia wiedziała, że jest przygotowywana do małżeństwa i zarazem zemsty na rodzinie swojego męża, która zabiła jej biologicznych rodziców. Od najmłodszych lat była szkolona jak żołnierz, lecz po pierwszym spotkaniu bohaterów, zdała sobie sprawę, że nie będzie to takie łatwe zadanie, gdyż Constantin był bardzo spryty i z ogromną przyjemnością brał udział w jej grze.
♡ Ta książka była jedną wielką intrygą w pozytywnym znaczeniu, na każdym kroku, mogłam się dowiedzieć coraz to nowych tajemnic, które na końcu sprawiły, że zaniemówiłam. Plany jakie snuli bohaterowie względem rodzin były bardzo przemyślane i oryginalne, nigdy nie wpadłabym na takie pomysły.
♡Chemię pomiędzy bohaterami, mogłam zauważyć już od pierwszego spotkania, pomimo tego, że postanowili się w sobie nie zakochiwać, napięcie i troska względem drugiej osoby, bardzo to utrudniały.
♡Bardzo polubiłam, główne postacie przez ich odwagę i wolę walki. Lori, była pewną siebie kobietę, która umiała postawić na swoim, jeśli chodziło o sprawy związanie z jej mężem, natomiast Constantin, po lepszym poznaniu, był bardzo czuły, dla rodziny zrobiłby wszystko, co udowodnił nieraz.
♡ Klimat mafii połączony z domem nad morzem, sprawił, że historia była dla mnie bardziej ciekawa i inna, nie wydawała mi się tak ponura, jak zazwyczaj historie o takiej tematyce.
♡ Dodatkowym plusem były motywy, które skradły mi serce t.j. różnica wieku, aranżowane małżeństwo, który tylko nasyciły książkę, świetnymi elementami, na których nie da się nudzić, sam koniec powieści złamał mi serce, łzy nie mogły przestać moczyć mi stron.
♡Jeśli szukacie historii, która już od pierwszych stron przesiąka napięciem, i mnóstwem tajemnic to zdecydowanie powinniście sięgnąć po" grę w pozory"
Na pewno nie spodziewałam się tak dobrej książki. Autorka ma tak przyjemne pióro, że przez książkę się płynie. Nie mogłam się od niej oderwać. Rozumiem zachwyty nad głównym męskim bohaterem. A przede wszystkim niezmiernie się cieszę, że historie mogłam poznać z obydwóch stron. Dzięki temu mogłam o wiele lepiej zrozumieć historie Lori i Constantina!
Uważam, że ta książka jest tak dobra, że nie mogłabym jej nie zrecenzować i nie polecić innym❤️ o ile istnieje ktoś, kto jeszcze jej nie czytał 🥲
enemies to lovers♦️aranżowane małżeństwo♦️ mafia♦️intryga
Z jednej strony mamy tutaj typowego mafiozo, potężnego, ociekającego władzą, zaś z drugiej strony szarą myszk….a nie, nie nie! Moje drogie! Mamy dziewczynę, która została wychowana twardą ręką, po to by poślubić właśnie jego i się zemścić. Żeby plan się powiódł, Lorraine nie mogła tylko zakochać się w swoim mężu…
Historia jest niebanalna, pełna intrygi, pożądania i na maksa wciągająca! Główni bohaterowie muszą walczyć między swoimi uczuciami, a swoimi rodzinami i interesami.
To jest po prostu świetnie napisany romans mafijny, z pikantnymi scenami, które nie krindżują, a postacie nie są przesadzone, jak to mają w zwyczaju tego typu historie.
Jeszcze dwa słowa o okładce. Nie lubię gdy występują na nich twarze(well…), ale tutaj wpasowuje się to tak idealnie w klimat, że mogłabym na nią patrzeć i patrzeć ❤
W dniu 17 urodzin ojciec wyjawił Lorraine prawdę o jej przeszłości. Sama nie mogła tego pamiętać, ponieważ była wtedy bardzo małym dzieckiem. Dopiero wtedy zrozumiała surową postawę ojca wobec niej. „Przygotowywał mnie, bo wiedział, że nadejdzie czas, kiedy będę chciała się zemścić. Nie mylił się”.
Dla dobra rodziny mogła zrobić wszystko. Była wdzięczna Brunelom, zwłaszcza że zaopiekowali się ją, gdy najbardziej tego potrzebowała oraz dali jej dach nad głową. „Przyjęli mnie jak swoją – krew z własnej krwi. Od tamtego momentu stałam się częścią czegoś większego".
Aby mieć możliwość dokonania swojej zemsty, musiała obrać cel. A było nim uwiedzenie Constantina Lagarde’a – przyszłego bossa korsykańskiego Brise de Mer.
Razem z ojcem opracowała plan jak zemścić się na obecnym bossie. Aby tego dokonać, musiała zainteresować sobą Costantina, a jeśli wszystko dobrze pójdzie to wyjść za niego.
Jej przyszły mąż, bywał sadystą i doskonale o tym wiedziała. Miała do czynienia z takimi mężczyznami od małego, więc nie przerażało ją, to tak bardzo, jak powinno.
„Musiałam zrobić wszystko, żeby ten obcy mi w tym momencie człowiek mnie zechciał, i to właśnie na tym przede wszystkim polegał problem [...] Należało zrzucić rękawice bokserskie i przeistoczyć się w kobietę, a to martwiło mnie o wiele bardziej [...].
Mimo to Lorraine uważała, że ma prosty plan do wykonania. Miała jedynie powalić swoim urokiem i wdziękiem Costantina. Nie spodziewała się, że naprzeciw niej stanie godny przeciwnik i szybko przejrzyj jej próby uwodzenia i udawania niewinnej dziewczynki. Lori jest wściekła, wiedziała, iż poniesie za to konsekwencje, dała się podejść...
Costantin był wściekły. Nie przyjechał do Marsylii z zamiarem ożenku. Miał zgoła inne priorytety i plany, ale Lori już od pierwszego wejrzenia go zaintrygowała. Na domiar złego była w jego typie.
„Przyznaję, niezła z niej manipulantka, ale nie tak dobra, za jaką się uważała”.
Mężczyźnie jeszcze bardziej spodoba się, gdy odsłoniła kły i pokazała prawdziwa twarz. „Mogłem się założyć, że słodka jak czekolada Lorraine miała większe ambicje niż owinięcie mnie sobie wokół palca”.
Costantin, czując, że Brunelowie nie są do końca szczerzy. Proponuję układ. Dziewczyna ma wyjąć za niego za mąż. Lorraine będzie doskonałym argumentem, jeśli Bénédicte zechce ich oszukać. Na pierwszy rzut oka, wydaje się, że stary Brunel ceni sobie swoją córkę. Jeśli coś miałoby pójść nie tak, zawsze będzie mógł zagrozić życiem Lori, a wówczas będą musieli się ugiąć.
Małżeństwo było ostatnią rzeczą, o której mogłyby pomyśleć, ale córka Brunela tak zawładnęła, jego umyłem, że chciał ją lepiej poznać. W planach miał odkryć, co tak naprawdę skrywało się pod uległym spojrzeniem kobiety. Chciał zerwać maskę, która ukrywała jej prawdziwe oblicze. Była dla niego wyzwaniem, a on je uwielbiał.
„Jak mówiło stare, mądre powiedzenie: »Przyjaciół trzymaj blisko, ale wrogów jeszcze bliżej«. Dokładnie to zamierzałem uczynić: córka mojego wroga całkowicie zdana na moją łaskę. Układ doskonały”.
Lori jest wściekła, gdy ojciec zmienia nagle przebieg ich planu. Do tej pory myślała, że to ona gra pierwsze skrzypce, ale w rzeczywistości bardzo się pomyliła.
„Nie wiedziałam, czy wyjdę z tego żywa, ale obiecałam sobie, że zrobię absolutnie wszystko, aby przekuć swoje słowa w czyny”.
Oboje mieli świadomość, że działają na siebie tak samo. Pożądanie od nich aż kipiało. Dla własnego dobra lepiej by było, gdyby byli dla siebie obojętni. Gdyż „żądzę od obsesji dzielił zaledwie niewielki krok”. A do tego nie mogli dopuścić. Każdy z nich miał swój własny cel do wykonania.
„Domagał się, żebym pokazała mu swoje prawdziwe oblicze? Niech tak będzie. Mogłam mieć tylko nadzieję, że nie skończy się to dla mnie tragicznie, zwłaszcza jeśli sama zderzę się z własną połamaną osobowością.”
Rozpoczęła się gra. Gra w pozory. Tylko kto z tej walki wyjdzie zwycięsko, a kto poniesie największe straty?
Ogromnie podobało mi się to, że dostaliśmy tutaj silną i pewną siebie kobietę, a nie kolejną szarą myszkę w mafijnym świecie.
Uczyli się oboje wspólnego partnerstwa, szczerości oraz bliskości. Tego, że z drugą połówką można wszystko. Na co dzień czytam tego typu literaturę, dlatego dla mnie nie było to coś nowego bądź wyjście ze strefy komfortu. Aczkolwiek mimo to podobało mi się, jak została poprowadzona historia i przede wszystkim nie była ona nudna. Nie przejawiał się ten sam schemat co w przewadze książek z mafijnym motywem. Była to miła odskocznia.
Ostatnie rozdziały trzymały w napięciu i naprawdę spodziewałam się już najgorszego. Na szczęście moje spekulacje okazały się tylko fałszywym alarmem.
Brakowało mi trochę zobaczenia Lori w akcji, co prawda ma ona swój moment, ale chciałabym doświadczyć ich więcej.
Constantin w niektórych momentach był ogromnym Słodziakiem. Wiem jak to brzmi, ale to, jak on troszczył się o główna bohaterkę, mimo iż coś podejrzewał, to miód na moje serce.
Jedyne co mogę jeszcze oddać to, to że sceny erotyczne zostały moim zdaniem bardzo dobrze napisane. Nie były one w żadnym stopniu niesmaczne lub za bardzo przerysowane. Co zdarza się w wielu romansach.
Podsumowujac mogę z czystym sumieniem przyznać, że był to jeden z lepszych romansów mafijnych jakie do tej pory czytałam. Ogromnie polecam!
“Był moim światłem pośród mroku, morską latarnią w trakcie sztormu, która wskazywała mi właściwą drogę.”
[ współpraca reklamowa z @_bezwstydna @czwartastrona ]
Lorraine o brązowych włosach i piwnych oczach. Adoptowana przez Benedicte (boss Unione Corse) i Estellę. Potrafiła walczyć. Znała techniki manipulacji i opanowywania emocji. Lubi “Wielki Gatsby” i kolor czarny
Constantin o ciemnych oczach i włosach. Posiada na twarzy bliznę i zarost. Korsykański boss Brise de Mer. Lubi “Ojciec Chrzestny”. Nie cierpi tłumów. Jego słabym punktem była zmarła mama.
Gra, w której pierwsze skrzypce grały pozory.
To miał być prosty układ. Małżeństwo, które miało przynieść “sojusz”. Ona chciała zemsty. On chciał sprawiedliwości za wyrządzone krzywdy. Ona była jego przepustką. Oni jeszcze nie widzieli, że ten układ przyniesie im coś więcej. Jak okaże się prawda?
“Pamiętaj o tym, kto jest prawdziwym wrogiem. Podążaj za intuicją, Lorraine. Nie pozwól by tkwienie w przeszłości wpłynęło na twoje osady.”
“- Myśleliśmy, że to my rozstawiamy pionki, a okazało się, że.. - Sami nimi byliśmy.”
Czas na zapłatę. Jaka okaże się prawda?
Dla niej miłość była bajką. Czy faktycznie? Może nie znalazła do tej pory odpowiedniego księcia. Czy Constantine nim będzie?
Przy “Emocjonalnej ruletce” wiedziałam, że przepadłam na punkcie pisania przez Basię, ale tutaj? Wisienka na torcie. Uwielbiam!
W tej książce autorka świetnie przedstawiła świat korsykańskiej mafii. Jedna z lepszych polskich perełek mafijnych, które czytałam wplątając w to bardzo charakterystyczne postacie i to z takimi osobowościami..
Lorraine skrzywdzona we wcześniejszych latach. Pozbawiona beztroskiego i pełnego uśmiechu dzieciństwa na rzecz chorych ambicji ojca. Na wpojeniu jej planu zemsty. Silna i energiczna bohaterka, twardo stąpająca po ziemi i mająca swój określony cel. Ona wiedziała, jak wygląda przestępczy świat, bo sama w nim tkwiła. Otaczała się tym na co dzień. Skorupa karmiona nienawiścią, złością, manipulacjami. Nieprzyzwyczajona do wylewności i czułego dotyku. Do pragnienia bliskości. Czy jest niezdolna do uczuć? - Ona chciała, żeby ojciec był z niej dumny. - Constantine.. człowiek honoru. Z pozoru nieustępliwy boss, który przejawia okruchy człowieczeństwa? Tak moi drodzy. Constantine uosobieniem męskości. Można powiedzieć, że jest zadufany w sobie, ALE nie bez powodu. Z pozoru twardy, jednak w środku troskliwy, opiekuńczy. Dla niego bezpieczeństwo bliskich osób było świętością. Był przede wszystkim autentyczny. - On wiedział, że skrywa jakiś sekret, że to wszystko ma swoje drugie dno. Widział jej maskę, za którą się skrywała. Pragnął ją ściągnąć. Poskromić bestię. Czy udało się mu? - Jednak między nimi dochodzi do takiego pożądania, że iskry lecą, gdzie popadnie. Od pierwszego wejrzenia wiedzieli, że trafili na godnych przeciwników. - Intryguje go, pożąda jej. To jak na siebie działali.. coś cudownego. A gdy zacznie im na sobie zależeć, czy cały plan pójdzie na marne? - Uczenie siebie nawzajem. - Ona enigmą. On despotą. - Wygra pożądanie czy obowiązek? - A Estelle? O mamuniu.. ta więź.. jako jedyna okazywała córce zainteresowanie w domu. Ojciec chciał z niej zrobić żołnierza, a brat był jej trenerem.
Silni bohaterzy, którzy zostawią trwały ślad w mojej głowie. Moja lista potencjalnych mężów książkowych w niebezpiecznym tempie się wydłuża. Postać Constantina kupiła mnie. Został idealnie wyważony. Jako mężczyzna z uczuciami i jako szef mafii. A Lorraine? Postać, u której została wpojona żądza zemsty. Przez to ominęło ją, to co najważniejsze. Jej własne ja. Własne pragnienia, wybory. - Miłość, która potrzebuje tak wiele. Emocji, wzajemnej potrzeby. Pragnieniem bycia dla siebie. Bycia podporą nawet w tych najgorszych i krzywdzących momentach. - Rządząca mafia, w której nie ma miejsca na litość. Rządzą w niej tajemnice, chęć wymierzenia sprawiedliwości. Zemsta, która domaga się ujrzenia światła dziennego. Pragnienie poznania prawdy. - Do czego pragnienie władzy i nienawiść może doprowadzić.. - Historia, która ma wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji. Zakończenie, które zwala z nóg. - Para, która idealnie potrafiła grać. Potrafiła rozczulić moje serce z kamienia. - Znikasz i pojawiasz się w życiu fikcyjnym jako obserwator. Tajemnice, które mogą zranić. Manipulacje, które potrafią namącić w głowie. Kłamstwa, które potrafią zmienić twoje postrzeganie i przebieg życia, który nadaje może nie do końca odpowiedni cel. Zwroty akcji, które wywołują szybsze bicie serca. Książka, w której są wspaniali bohaterzy. Aranżowane małżeństwo, które od samego początku iskrzy i wywołuje falę emocji. Walka z pożądaniem, która nie jest łatwa, bo jak można powstrzymać swoje pragnienia, które aż proszą się o wyjście? O tęsknocie i pragnieniu bycia potrzebnym i kochanym. - A gdy byłam już blisko końca książki sprawy przyjęły taki obrót, że w pewnej chwili myślałam, że moje serce stanie i nie zacznie bić dalej. Także moi drodzy.. ostatni rozdział i epilog mnie wzruszył. A ja rzadko wzruszam się na książkach. - Gratuluję Basiu! ♥️ - Do następnego, Ania Ig: zajkosink.a
➪Pamiętam moje pierwsze spotkanie z piórem Basi Feder. Emocje, które mi zafundowała w powieści ,,W cieniu kłamstw" były powodem, dla którego zapragnęłam pozostać przy jej twórczości. Wierzyłam, że na tej jednej pozycji się nie skończy. Autorka ma tak przyjemne pióro, że przez jej książki się płynie. Potem była ,,Emocjonalna ruletka", która zabrała mnie do świata hazardu i tajemnic. Podobało mi się to, co zafundowała mi w tej książce. Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa Basi w zupełnie innym wydaniu. Romans mafijny jest czymś pospolitym, i już po tylu przeczytanych książkach w tej tematyce trudno czytelnika zainteresować fabułą na tyle, by lektura pochłonęła bez pamięci 🤣 Czy Basi się to udało? Zapraszam na kilka słów o Grze w pozory.
➪Lorrain od dziecka była przygotowywana do swojej roli. W życiu miała jeden cel. Zemsta na wrogiej rodzinie. Jej plan miał możliwość się ziścić, bo została żoną Constantina, przyszłego przywódcy, najpotężniejszej organizacji na Korsyce.
➪Kochani, to było naprawdę wyśmienite. Zemsta, aranżowane małżeństwo, korsykańska mafia, tajemnice, kłamstwa, manipulacja. Gra w pozory to pozycja, która porwała mnie od pierwszej strony. Niczym bluszcz oplatała i nie pozwoliła odłożyć książki, nim nie dopłynęłam do brzegu. Historia Constantina i Lorrain mnie od siebie uzależniła. Każdy kolejny rozdział powodował, że potrzebowałam więcej.
➪Basia rewelacyjnie przedstawiła brutalny świat korsykańskiej mafii. Stworzyła silnych bohaterów, którzy byli filarem tej historii. Constantine 💙 No Basiu pokonałaś mnie. Ty wiesz, że ja uwielbiam twoich chłopaków, ale tu już przesadziłaś. Ty stworzyłaś perfekcje. Uosobienie męskości. Z jednej strony bezwzględny i okrutny, z drugiej zaś człowiek, który nie kieruje się impulsywnością, przejawia odruchy człowieczeństwa. Nie pozbawiony uczuć. Tym mnie kupił. Swoją autentycznością. ➪Jeśli chodzi o Lorrain. Takich bohaterek mi brakuje. Silnych i żywiołowych. Pewnych siebie, dążących do celu. Żadnych szarych myszek, bo do tego jej daleko i chwała Ci za to.
➪W tej książce nie ma czasu na nudę. Akcja cały czas jest w ruchu. Wychodzą na jaw tajemnice. Zmieniają się priorytety bohaterów.
➪Na uwagę zasługują również postacie drugoplanowe, a w szczególności Hugo, brat naszej Lorrain. Tu widzę niezły potencjał na kolejną rewelacyjną historię. Takiej osobowości nie można zmarnować.
➪Muszę przyznać szczerze, że nie spodziewałam się tego, co otrzymałam w tych 426 stronach. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Mafię w takim wydaniu to ja mogę czytać 💙
➪Widać, że warsztat Basi ewoluuje. Z każdą kolejną książką, autorka robi duży progres. Jej powieści czyta się z ogromną przyjemnością, dlatego też ogromnie wam kochani polecam to konkretne pióro. Gra w pozory to jedna z lepszych mafijnych historii jakie czytałam.
Ps. Basiu gratuluję. To było przyjemne odświeżenie tej tematyki.
„- Proponuję, żebyśmy zagrali. Nie podobało mi się to, co błysnęło w jego oczach. Odniosłam wrażenie, że niezależnie od tego, co to było, mogło mi zagrozić. – W grę? – Tak – potwierdził – Chyba lubisz gry?”. ♟️ Lorraine od lat przygotowywała się do dnia, w którym pomści śmierć rodziców. Uważała, że jest już gotowa, by zadać ten ostateczny cios. Nie sądziła jednak, że w obliczu uczuć, jakie niespodziewanie ją zaatakują będzie całkowicie bezbronna, a jej misternie ułożony plan rozsypie się niczym domek z kart. ♟️ Constantin to przyszły przywódca, który już niebawem stanie na czele najpotężniejszej organizacji za Korsyce. Wie, że aby wzmocnić swoją pozycję niezbędne jest połączenie klanów, dlatego nie oponuje, gdy wielki szef francuskiej mafii proponuje mu rękę swojej córki. Constantin nie ufa dziewczynie, ale jednocześnie go fascynuje. Postanawia zedrzeć z niej maskę, pod którą się chowa i odkryć jej prawdziwe zamiary. ♟️ Rozpoczyna się gra. Pytanie, tylko kto w niej rozdaje karty, a kto jest zwykłym pionkiem. ♟️ Czytając pierwsze rozdziały miałam pewne obawy, że będzie to przewidywalna książka. Fabuła wydała mi się nieco znajoma. Ale nie! W tym, co zaserwowała autorka absolutnie nie było nic przewidywalnego. Akcja w tej książce jest niczym podróż pociągiem. Rozsiadamy się wygodnie, po czym ruszamy wraz z gwizdkiem konduktora. Najpierw powoli, ociążale, by z każdym przejechanym metrem nabierać coraz większej prędkości. W końcu pociąg o nazwie „Gra w pozory" pędzi tak szybko, że gdy spoglądamy w okno widzimy jedynie zamazane obrazy, które wirują w głowie jeszcze jakiś czas po jego opuszczeniu. Działo się, kochani, oj działo. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i już wiem, że z pewnością sięgnę po inne jej książki. ♟️ „Należało zmienić taktykę. Zrozumiałam to w ułamku sekund, gdy dostrzegłam w oczach Constantina zew krwi. Był myśliwym, a ja zwierzyną i powoli odkrywał moją kryjówkę. Planował mnie obnażyć, odrzeć z zabezpieczających warstw". ♟️ Bohaterzy tej powieści są świetne nakreśleni i wzbudzają całą masę często sprzecznych emocji. Mam trochę żalu, że Lorraine tak szybko poddała się uczuciom do Constantina. Udowodniła jednak, że dla swoich bliskich jest w stanie zrobić wszystko. W swoim życiu zaufała nie tym osobom, którym powinna, co kosztowało ją wiele cierpienia. Czy pościła rodziców? Tego wam nie zdradzę. 🤫 Constantin to intrygujący typek. Ciężko gościa rozgryźć, bo potrafił wyłączać uczucia zupełnie, jakby miał gdzieś zamontowany przycisk on/off. Dzięki temu mogliśmy obserwować jego zimne i bezwzględne oblicze zarezerwowane dla wrogów oraz te łagodne, troskliwe które okazywał wyłącznie bliskim. ♟️ Myślę, że ta książka przypadnie do gustu miłośnikom mafijnych klimatów. Polecam
•• Myśleli, że rozstawiają pionki… Okazało się, że sami nimi byli… ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Lorraine od siedemnastego roku życia pielęgnuje w sobie chęć zemsty. Szkolona, by raz na zawsze zniszczyć człowieka, który odebrał jej coś bardzo cennego. Wychowana przez caida Union Corsę, sama zgłasza się na ochotnika by poślubić syna przywódcy Brise de Mer. Constantin wie, że żonie nie można zaufać, a jej pokorna postawa to tylko gra.
Czytając tę książkę zapewniłam sobie przez dłuższy czas fantastyczną dawkę rozrywki i jest to zdecydowanie największy atut tej powieści. Pomimo tego, że nie ma w niej oryginalności to jednak wydarzenia opisane w „Gra w pozory” w ani jednym momencie nie nudzą czytelnika, nie sprawiają, że ma on ochotę odłożyć tę książkę na półkę, a jedynie mocno zachęcają do dalszego czytania i poznawania historii. Jest to najważniejsza rzecz, jakiej poszukuję w każdej czytanej przeze mnie powieści i dzięki niej mogę ocenić książkę B.A. Feder zaskakująco wysoko. Różnica wieku, aranżowane małżeństwo, zemsta, nienawiść oraz namiętność - czegoś chcieć więcej w książce. Bardzo podobały mi się opisane przez autorkę sceny o erotycznym zabarwieniu, ponieważ zostały przedstawione w taki sposób, w jaki lubię najbardziej. Nie były przesycone wulgarnością, zostały pozbawione pierwiastka, który mógłby sprawić, że krzywiłabym się z absurdu sytuacji lub po prostu omijała dane fragmenty, byleby tylko mieć je jak najszybciej za sobą. Zbliżenia pomiędzy Lorraine i Constantinem zostały opisane z dużą szczyptą pikanterii, uczucia, w sposób zaskakującą elektryzujący.
Pomimo kilku dosyć wyróżniających się minusów nie mam innego wyjścia, jak tylko ocenić tę książkę pozytywnie, ponieważ czytanie jej było naprawdę świetnie spędzonym czasem. Autorka wykreowała fantastycznych bohaterów, jedni z miejsca przypadli mi do gustu, innych mimo usilnych starań nie dałam rady polubić, akcja natomiast toczy się w miarę równomiernym tempie - za co książka otrzymuje ode mnie kolejny spory plusik. Jedynie banalność i nieskomplikowanie tej książki non stop daje mi o sobie znać, ma to dla mnie jednak mniejsze znaczenie niż fakt, że „Gra w pozory” zagwarantowała mi bardzo dobrze spędzony czas. Autorka w odpowiedni dla mnie sposób balansowała na granicy niebezpieczeństwa, zemsty oraz swego rodzaju pasji, która zachwyci czytelnika.
Aj, aj, no i stało się - ponownie. Zakochałam się w kolejnym książkowym bohaterze. No i chyba nie tylko w jednym 🙈
Lorraine od wielu lat podąża za planem, który został dla niej ułożony. Chęć zemsty, która nią kieruje, dodatkowo ją napędza i nie widzi niczego poza ostatecznym wynikiem, który chce osiągnąć. Jednym z kroków w jego osiągnięciu jest małżeństwo.
Constantin również kieruje się przyszłością. Kiedy w grę wchodzi połączenie dwóch najsilniejszych klanów, nie widzi przeszkód, aby wykorzystać tę możliwość. Ślub z kobietą, której nie ufa w żadnym stopniu, może skończyć się tragicznie. Mimo to, oboje postanawiają w to wejść.
Gra się rozpoczyna. Najważniejsza zasada - brak uczuć.
Cóż, kto nie ryzykuje, nie osiąga upragnionych efektów, ale to również może wiązać się z wieloma komplikacjami.
Mimo mnóstwa romansów mafijnych na polskim (i nie tylko) rynku książkowym, Autorce udało się stworzyć coś niezwykłego. Już od samego początku byłam bardzo zaintrygowana bohaterami, sposobem ich bycia oraz tym, jak rozpoczęła się ich relacja. Dwójka niby tak różnych, a jednocześnie podobnych osób. Constantin to mężczyzna, który bierze to, na co ma ochotę, a Lori...cóż, jest kuszącym owocem, który sam wykłada się na tacy.
Wydawać się może, że znamy już każdy aspekt aranżowanych małżeństw w tym wykreowanym świecie, ale nic bardziej mylnego. Przede wszystkim, Lorraine nie zostaje zmuszona do ślubu. Bohaterka sama się na niego godzi, ponieważ dzięki temu łatwiej będzie osiągnąć jej sukces. Ta dwójka dobrowolnie wchodzi na tę drogę, jednak kobieta zachowuje pozory. Cóż, w zasadzie zachowują je oboje.
Tytułowa gra toczy się na wielu płaszczyznach. Oczywiście, najważniejszy jest wątek młodego małżeństwa, ale z czasem zrozumiecie, jak bardzo zawiła i skomplikowana okazała się rozgrywka. No i w tym momencie muszę też wspomnieć o Hugo. Basiu, Ty wiesz, że ja potrzebuję go więcej!
Autorka przeprowadziła mnie przez każdą stronę, wywołując masę emocji. Samo stopniowanie faktów, którymi mnie obdarowała, budziło we mnie ekscytację. No dobrze, spicy sceny były również tego powodem, ale jak poznacie Constantina, zrozumiecie mnie doskonale.
Zaskakujący rozwój historii, to mało powiedziane, ale hej - mafia rządzi się swoimi prawami, prawda?
Jejku...to była naprawdę dobra historia! Nie często zdarza się, żeby historia owiana tajemnicą i tak wielkim mrokiem mi się podobała, a ta książka to coś świetnego 🖤
Bohaterowie to Constantin i Lorraine. Oboje zniszczeni i doświadczeni przez życie, bez normalnego dzieciństwa...czytając o ich życiu i tym co przeżyli byłam szczerze wstrząśnięta...ich opowieści były przesiąknięte złem i bólem. Obojga pokochałam tak samo mocno, bo byli zupełnie inni, a zarazem tak bardzo podobni. Lorraine, gdy czytałam o jej życiu i tym jak wyglądało, jak odkrywała różne fakty ze swojego życia...jejku, emocje naprawdę duże. Mamy tutaj tez bardzo dobrze przedstawiona rodzine obojga stron, która ma duży wpływ na całą powieść i losy głównych bohaterów.
Bardzo mi się podobało jak autorka prowadziła to wszystko i jak płynnie przechodziła od faktu do faktu dawkując nam zdobywaną wiedzę. Nie mamy rzuconego wszystkiego od razu, tylko po mału odkrywamy fakty z życia bohaterów. Plot twisty tej książki są tak wielkie i niespodziewane, ze aa! Ja momentami nie wiedziałam co się dzieje, ale to napędzało do czytania 😋
Cały czas tak naprawdę czujecie duże emocje, bo cała historia jest opleciona w tak różne fakty z życia obojga bohaterów i ich rodzin, tajemnice. Zostajemy wprowadzeni do mrocznego świata, który jest naprawdę okrutny. Bardzo podobał mi się element, ze autorka wyjaśnia słowa, których czytelnik, który nie interesuje się tematem prawdopodobnie nie zrozumie. Jest to świetny zabieg, który znacząco pomaga zrozumieć całą powieść.
Końcówka była mega intensywna, bardzo mi się podobało zagranie takiej "niepewności". Ostatecznie kilka ostatnich stron było przepiękne i powieść skończyła się tak jak powinna, idealnie...i to dosłownie. Poczułam się po przeczytaniu nasycona tą historią, dowiedziałam się wszystkiego w punkt ❤️ Serdecznie polecam Wam wszystkim, jeśli jesteście fanami gorących romansów, ale również takich, które mają w sobie tajemnice i jakieś cięższe przeżycia, to czytajcie! 🥰
⭐️5/5 🖤10/10 🌶3/5 🖤18+
📖stron: 427 🖤seria: ❌/❓ 🔡literki: przyjemne do czytania, średniej wielkości 🖤gatunek: romans (mafijny)
'Gra w pozory' to opowieść pełna tajemnic, intryg, manipulacji, pożądania i nienawiści. To mafijny romans, który ma moje ukochane motywy: od nienawiści do miłość, aranżowane małżeństwo, różnica wieku, zemsta i dotknij jej a zginiesz. Zapowiada się nieźle, prawda? I powiem Wam, że jest nawet lepiej niż nieźle. Autentyczni bohaterowie, wciągająca fabuła i wykreowany z dbałością o szczegóły świat. Muszę przyznać, że byłam kupiona już od dedykacji. Historia od pierwszej do ostatniej strony wciąga i ani na chwilę nie wypuszcza ze swoich objęć.
Lorraine wpojono żądze zemsty, przez co straciła z oczu to co najważniejsze - swoje prawdziwe ja. Pozbawiona beztroskiego i szczęśliwego dzieciństwa, ufała tylko najbliższej rodzinie. Silna i energiczna bohaterka, stąpająca twardo po ziemi. Miała w życiu jeden cel i była w stanie zrobić dosłownie wszystko, aby go osiągnąć. Jednak pod tą powłoką twardej i niepokonanej wojowniczki, kryła się skrzywdzona kobieta, która pragnęła akceptacji i zrozumienia.
Constatin - człowiek honoru, nieustępliwy i czasami bezlitosny. Pod maską obojętnego i budzącego respekt bossa, kryje się troskliwy i opiekuńczy mężczyzna, dla którego bezpieczeństwo rodziny było świętością. Autentyczny i intrygujący. To jeden z tych bohaterów, o których nie da się szybko zapomnieć i idealny kandydat na nowego książkowego męża.
Opowieść o Lorraine i Constatinie wywołała we mnie wiele emocji. Był jeden moment, przez który stanęło mi serce i modliłam się, żeby nie wydarzyło się to czego się obawiałam. Stresowałam się, uśmiechałam i rozpływałam razem z bohaterami, a ostatni rozdział i epilog, to coś o czym długo nie zapomnę. Myślę, że to idealnie obrazuje jak bardzo angażującą historię napisała autorka. To wspaniałe ile emocji potrafi wywołać trochę tuszu na kartce. Zakochałam się bezpowrotnie i mogę śmiało stwierdzić, że 'Gra w pozory' jest jedną z lepszych książek tego roku.
„ Gra w pozory” mogłoby się wydawać, że to kolejna książka o tematyce mafijnej jakich wiele. Większość z nas myśli, że nic nie jest już nas w stanie zaskoczyć, a jednak Basia udowadnia, ze jej najnowsza pozycja to powiew świeżości. Lorraine od siedemnastego roku życia pielęgnuje w sobie chęć zemsty. Szkolona, by raz na zawsze zniszczyć człowieka, który odebrał jej coś bardzo cennego. Wychowana przez caida Union Corsę, sama zgłasza się na ochotnika by poślubić syna przywódcy Brise de Mer. Constantin wie, że żonie nie można zaufać, a jej pokorna postawa to tylko gra. Kto w tym rozdaniu wygra? Czy Lori i Constantin będą w stanie oprzeć się pożądaniu i uczuciu, które pomiędzy nimi kiełkuje? Basia ogromne gratulacje za przeniesienie mnie na Korsykę i Marsylie, za historię, która jest jak przeniesienie w czasie i przestrzeni, tak, że odczuwa się ją każdą komórką. Właśnie ta korsykańska mafia tutaj odgrywa najważniejszą rolę. Autorka bardzo dokładnie ukazuje kolejne powiązania, niejednokrotnie sięgając do korzeni lat 70. Dodatkowo stworzenie i poprowadzenie dwóch silnych postaci przez całą fabułę i utrzymanie poziomu to nie lada sztuka. Constantin sprawial, że moje serce biło dla niego szybciej. Był szorstki i zdecydowany, nie stracil swojego pazura. Z kolei Lorraine – jak ja lubię takie mocne bohaterki. Zadziorna i pełna pasji, pyskata sprawiała, że każdy dialog z jej udziałem nabierał charakteru. „Gra w pozory” to jedna z nielicznych pozycji mafijnych, która zapisze się w mojej pamięci. Tempo, pasją, pożądanie i brutalność to tylko jedne z nielicznych jej cech. Z rozdziału na rozdział nic nie jest pozostawione same sobie a misternie tkana fabuła sprawia, że czytelnik śledzi ją z zapartym tchem. Basia udało się idealnie wyważyć brutalność i świat mafii z romansem. To idealna książka na letni wieczór z lampką wina. Polecam 🖤
Przyznam szczerze, że pierwszy raz sięgnęłam po książkę B.A. Feder i mówię to ze wstydem, ponieważ jej debiut od długiego czasu znajduje się w mojej biblioteczce a ja ciagle go nie przeczytałam! „Gra w pozory” totalnie zmobilizowała mnie do nadrobienia zaległości - pióro autorki jest fenomenalne! Historia poprowadzona jest w genialnie wywarzony sposób a my jesteśmy ciagle podsycani kolejnymi wydarzeniami co powoduje, że nie jesteś w stanie odłożyć książki! Autorka przenosi nas w francuski klimat - każdy zwrot po francusku jest wytłumaczony i nie czujemy się zagubieni. Widać, że był tu mocny research mafijnego świata tego kraju co bardzo sobie cenie! W tej pozycji dla mnie wszystko gra na najwyższym poziomie!
Bohaterowie jakich poznajemy w tej pozycji są świetnie wykreowani. Lorraine to mocna kobieca postać, która twardo stąpa po ziemi i idzie do wyznaczonego celu zaś Constantin to zimny i bezwzględny mężczyzna. Tych dwoje pokochałam bezpowrotnie. Nich relacja nie biegnie zbyt szybko, między nimi lecą iskry i jest tutaj cały ogrom namiętności!
Jest to książka przeznaczona dla osób pełnoletnich! Przez rozpoczęciem historii autorka zamieszcza całą listę ostrzeżeń co bardzo sobie cenie. Tutaj spotkamy przemoc na tle psychicznym oraz fizycznym oraz inne sceny charakterystyczne dla klimatu mafijnego. Znajdujemy tutaj również spice sceny, które czyta się z największa przyjemnością - nie są one zbyt wulgarne ale płonie tutaj porządny ogień!
Plot twisty jakie zaserwowała nam autorka powodują, że zbieramy szczękę z podłogi! Uwielbiam tak skonstruowane pozycje, tutaj niczego nie możemy się spodziewać i to jest najpiękniejsze!
Dla fanów mafijnego świata i gorącego romansu dopełnionego totalnym zwrotem akcji - ta pozycja jest dla was!
Ja całym sercem pokochałam tą książkę i będę polecać każdemu z czystym sumieniem
,,Przyjaciół trzymaj blisko, ale wrogów jeszcze bliżej”
Ten romans mafijny przeniesie was do niebezpiecznego, francuskiego świata, w którym każdy ruch i każda decyzja ma ogromne znaczenie. Jednak czy jest w nim miejsce na prawdziwą miłość?
W książce Autorka przedstawia historię zakazanego uczucia i namiętności oraz niebezpieczną grę, w którą uwikłali się główni bohaterowie. Toczą oni walkę z rozsądkiem i często z drżeniem serca podejmują jedne z najtrudniejszych decyzji w ich życiu.
,,Gra w pozory” to romans, który wciąga bez reszty. Nie minę się z prawdą, jeśli napiszę, że to doskonale skonstruowany romans z mafijnym tłem – nie brakuje w nim gangsterskich porachunków, niebezpieczeństwa, ogromnych pieniędzy, ale i uczucia, które rozkwitnie w całkowicie niespodziewanych okolicznościach.
Ona - Lorraine przyzwyczaiła się do spełniania oczekiwań innych. On - Constantin zawsze dostaje, to czego chce. Ona jest żywiołową, lubianą przez wszystkich córeczką tatusia, która – gdy światła gasną – zamienia się w prawdziwą femme fatale. On jest wycofanym, gburowatym i przystojnym mężczyzną. Na pierwszy rzut oka różni ich wszystko. Czy między dwojgiem zrodzi się namiętne uczucie? Musicie przekonać się sami ✋
Książka została podzielona na trzy części. Dzięki wyrazistym bohaterom i nietuzinkowej fabule zyskała moją wielką uwagę. Z pewnością nie zabraknie w niej wielu emocji, które nasilają napięcia między głównymi bohaterami.
Książka zachwyciła mnie swoją wielowątkowością, nieoczekiwanymi wydarzeniami, charakternymi bohaterami i scenami erotycznymi. Gangsterski świat i miłość to mieszanka wybuchowa, która z pewnością zapewni niezwykłe doznania czytelnicze. Przekonaj się przed jakimi dylematami stanęli bohaterowie książki.
Pamiętajcie tylko, że ta książka jest jak gangster - porywa i nie wypuszcza aż do ostatniej strony!
Książki mafijne są bardzo popularne na rynku wydawniczym. Wielu autorów prześciga się w wymyślaniu co raz bardziej kreatywnych historii. Niezaprzeczanie B.A Feder to jakość sama w sobie. Dlatego z przyjemnością zagłębiłam się w "Grę w pozory". Lorraine zostaje wydana za mąż za przywódcę konkurencyjnego klanu. Było to zamierzone działanie, mające na celu zniszczyć ich członków i zemścić się za przeszłość. Zadanie dziewczyny wydawało się proste. Miała manipulować i robić swoje za plecami małżonka. Nie zadawała sobie jednak sprawy z tego, że Constatin zawładnie jej umysłem, a całe dotychczasowe życie okaże się kłamstwem i pęknie jak bańka mydlana w ciągu sekundy. Co się wydarzyło? Czy zakazana miłość ma szansę spełnienia? Nie będę ukrywać, że mam mieszane uczucia odnośnie tej książki. Prawdę mówiąc pierwsze strony czytania mi się raczej dłużyły, nie do końca mnie porwała fabuła, nie potrafiłam się wgryźć w intrygę. Całość zdecydowanie odmieniło przekroczenie połowy książki. Co tam się zaczęło dziać! Zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji i niezmiernie przykuło to moją uwagę. Chciałam więcej i natychmiast. Zemsta odgrywała tu pierwsze skrzypce i to ona nakręcała całą akcję. Można stwierdzić, że bohaterowie byli stworzeni, by pomścić przeszłość. Ich charaktery były tak idealnie wykreowane, że nie wyobrażam sobie na ich miejscu innych postaci. Oni byli stworzeni do tych ról, w punkt oddający przekaz fabuły. Słowne potyczki, wzajemne przytyki, niewybredny humor to była kreacja na miarę Oskara. Autorka pokazała nam świat korsykańskiej mafii od podszewki. Jest tu rządza zemsty, ból, cierpienie, wyrachowanie, brak skrupułów i brutalność. Z drugiej strony poznacie rodzinne intrygi, skrywane tajemnice, które potrafią zniszczyć. W mojej ocenie "Gra w pozory" to niezwykle udana kreacja funkcjonowania mafii, uzupełniona pięknym i ekspresyjnym romansem.
Dzień dobry! Dzisiaj odstawiamy na chwilę urban fantasy i wszystko, co związane z fantastyką, na rzecz romansu mafijnego. Lubicie motyw aranżowanego małżeństwa?
O „Grze w pozory” słyszałam dużo dobrego. Po wielu miesiącach postanowiłam dać upust ciekawości i popełniłam zakup na Targach k Książki w Poznaniu. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie kazała jej jeszcze trochę poczekać na swoją kolej w moim TBR. Przy okazji było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Basi, które uważam za bardzo udane.
Historię Constantina i Lorraine przeczytałam w jedno popołudnie. Myślę, że w głównej mierze jest to zasługa bardzo fajnego stylu pisania autorki, który naprawdę wciąga i jest przyjemny. Sposób, w jaki prowadziła dialogi między głównymi bohaterami, był naprawdę super. Zwłaszcza opis spicy scen okazał się zmysłowy i ze smakiem. Constantin to bohater, którego polubiłam od razu. Ma w sobie wszystkie pożądane przeze mnie cechy, które idealnie wpisują się w klimat mafijny. Do Lorraine mam neutralny stosunek. Uwielbiam silne, pyskate bohaterki, ale to Constantin podbił moje serce.
Fabuła była przemyślana i dobrze poprowadzona. Lubię, gdy postacie drugoplanowe biorą czynny udział w rozgrywających się wydarzeniach i tak też tutaj było. Najbardziej polubiłam się z Estelle, mamą głównej bohaterki. Jednakże jedna rzecz, która wpłynęła na moją ocenę końcową to fakt, że plot twist był dla mnie przewidywalny. Nie cały, bo kilka elementów było dla mnie zaskoczeniem, ale większość moich domysłów się sprawdziła. Nie mogę jednak odmówić talentu do grania na emocjach czytelnika. Jedno zdanie wciąż wybrzmiewa mi w głowie; czułam zgromadzony w nim ból.
Zachęcam, byście zapoznali się z twórczością Basi przy pierwszej możliwej okazji. Ja z pewnością niedługo sięgnę po kolejną książkę spod jej pióra - na swoją kolej czeka już „Emocjonalna ruletka”.
Dawno aż tak mocno nie spodobała mi się książka z wątkiem mafijnym. Wow! 🔥 To jedno z wielu słów, którym mogłabym określić tę historię.
Przepadłam w tajemniczości tej pozycji, w zagadkach, w myślach. @b.a.feder.autor w genialny sposób oczarowuje czytelnika, wciąga go w wydarzenia, sprawia że oddaje się jej w całości.
Wykreowanie bohaterów odejmowało mi mowę. Każdy z nich miał ciężką i bolesną przeszłość. Każdy z nich przez całe życie musiał walczyć o swoje cele. Byli silni, zmotywowani, oddani swoim klanom. Jednak z drugiej strony nosili w sobie ziarenko dobroci, która po malutku zaczęła kiełkować w ich wnętrzach i sprawiała, że wszystkie wytyczne schodziły na dalszy plan. Byli rozdarci, byli pionkami chorej gry, która przyćmiewała im rzeczywistość.
"Gra w pozory" to nie tylko historia miłości Constantina i Lorraine. Skrywa w sobie walkę o wspanialsze jutro, przemianę bohaterów na lepszych ludzi. To nie tylko spory pomiędzy klanami mafijnymi. Nie tylko książka pełna zagwostek, tajemnic, planów które wciągały czytelnika po same uszy.
"Gra w pozory" to historia pełna bólu, cierpienia, zdrady. Ciężkich wątków takich jak przemoc fizyczna i psychiczna. Jednak skrywa w sobie piękno, daje motywację do walki ze złem. Pokazuje, że warto wierzyć w nadzieję i drugą szansę. Ukazuje piękno miłości rodzica, rodzeństwa i przede wszystkim do drugiej połówki.
Jestem oczarowana tą pozycją. Jej bohaterami. Wywołała we mnie wiele emocji, zabrała wiele myśli, zmusiła do analiz. Zaangażowała mnie w odkrycie prawdy. Tego właśnie oczekuje od dobrej luteratury i tę pozycję zdecydowanie mogę do niej zaliczyć 🥰
Cóż to była za fantastyczna książka. Już od pierwszych stron jedyne co miałam w głowie to „wow”. Jestem pod wrażeniem tego, jak autorka oddała klimat francuskiej mafii. Zacznijmy od tego, że książka podzielona jest na części.
W pierwszej, mamy moment, w którym poznajemy Lorraine i plany, które ma wraz ze swoją rodziną wobec najpotężniejszej organizacji. Nie dajcie się zwieść, bo ta dziewczyna ma tak misternie ułożony plan działania, że nic nie jest w stanie jej powstrzymać. Kieruje nią chęć zemsty. I tu pojawia się problem o imieniu Constantin. Ubiegając wszystkich, składa propozycje małżeństwa Lorraine.
Druga część skupia się na życiu pary jako małżeństwo. Tutaj niesamowicie się bawiłam, ponieważ Lorraine wraz z Constantinem prowadzili prawdziwą grę pozorów. Na każdym kroku próbowali sobie dopiec, jednocześnie skrywając mnóstwo sekretów. Tutaj plany i zaufanie Lorraine zostaje wystawione na ogromną próbę. Totalnie podobało mi się to, w jaki sposób bohaterowie zaczęli się do siebie zbliżać, a jednocześnie nie tracili przy tym swojego charakteru. Nienawiść i miłość dzieli bardzo cienka linia i tu doskonale autorka nam to pokazała.
Trzecia część z kolei wprawiła mnie w niemałe osłupienie. To w niej najwiecej się dzieje i to totalnie nieprzewidywalnych rzeczy. Czytałam z zapartym tchem i przysięgam, że nie mogłam się oderwać od tej książki.
To, w jaki sposób całe życie dwóch rodzin zostało przedstawione i sytuacje, jakie się wydarzyły, sprawiły, że z każdym zdaniem ta książka zyskiwała w moich oczach coraz to więcej i niesamowicie było móc zatracić się w świecie, w którym dzieje się tak wiele, a zarazem wszystko układa się w logiczną całość.
"Gra w pozory" czyli najnowsze dziecko B.A. Feder to historia, która czyta się sama. Jest to zasługa wspaniałych bohaterów, wartkiej akcji, tajemnic, no i oczywiście stylu autorki, który z książki na książkę jest coraz lepszy. O ile do "Emocjonalnej ruletki" miałam parę zastrzeżeń, tak GWP zbierze same pochwały.
Zacznę od pomysłu na fabułę. Tak, pewnie pomyślicie "w temacie mafii zostało napisane już wszystko". Do pewnego czasu myślałam tak samo, ale wtedy okazało się, że wystarczy sięgnąć po książkę od autorki, która do tego tematu podchodzi zgoła inaczej. I tutaj na salony wkracza Basia, która napisała taką powieść, jakby wykradła ją z wprost mojej głowy. Constatin to bohater, który porwał moje serce, ale nie dlatego, że był taki słodziakiem. Co to to nie. Śmiem twierdzić, że autorka zawarła w jego postaci idealny balans między niebezpiecznym członkiem półświatka a mężczyzną zdobywającym serce kobiety. Tutaj płynnie przechodzimy do postaci Lorraine. Z pozoru idealnej marionetki ojca, w praktyce osoby, która przez wmanewrowanie ją w zemstę zatraciła się w niej całkiem, zapominając o sobie, swoim ja.
Choć nie da się ukryć, że tutaj wszystko kręci się wokół mafii to zaraz obok niej główne skrzypce grają emocje: miłość do matki, zagubienie, pokusa, namiętność, tęsknota, czy też tajemnica, zemsta.
„Był moim światłem pośród mroku, morską latarnią w trakcie sztormu, która wskazywała mi właściwą drogę.”
Wolicie przemyślane posunięcia czy spontaniczne wybory?
𝙂𝙧𝙖 𝙬 𝙥𝙤𝙯𝙤𝙧𝙮 to pozycja absolutnie konieczna dla każdego szanującego się fana romansów mafijnych. Znajdziemy tutaj motywy takie jak różnica wieku, wymuszona bliskość, zemsta oraz oczywiście kryminalny półświatek.
Niech mnie licho, jakie to było dobre! Przede wszystkim kreacja świata zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Próżno tu szukać opisów przyrody jak w Nad Niemnem. Same konkrety i potrzebne do poruszenia wyobraźni informacje. Świat wewnętrzny był pokazany tak, aby czytelnik wiedział z czym ma do czynienia, ale nie został przytłoczony m@fijnymi zagrywkami i praktykami. Choć jesli lubicie sceny, gdzie wyciągane są informacje - tutaj też takie znajdziecie. 😉
Creme de la Creme, czyli Lorraine i Constantin. Jeśli jesteście fanami Ruthless People od McAvoy - Gra w pozory jest dla Was! Czysta nienawiść, żądza zemsty i zwierzęce pożądanie okraszone tajemnicami z przeszłości i ogromnym bólem, które bohaterowie nosili w sercu. Lori to niesamowicie silna kobieta, uparta i nieposkromiona niczym żywioł. Constantin - tajemniczy, władczy i cholernie przystojny. Przecież taka mieszanka musiała się udać.
Obserwowanie rozwoju wydarzeń było ogromną przyjemnością i żałowałam, że nie mogę uciec z pracy, żeby w spokoju przeczytać całość. Jeden moment złamał mi serce, w oczach stanęły mi łzy (@b.a.feder.autor już wiesz, co sądzę o tym zagraniu 😂). Poza tym chwilowym kryzysem przewracałam kartki jak poparzona, byle tylko dojść do końca i zobaczyć, jak to wszystko się zakończyło. Uwielbiam i serdecznie Wam polecam! __ Współpraca reklamowa z @b.a.feder.autor @_bezwstydna
„Gra w pozory” autorstwa B. A. Feder, to zaproszenie do świata mafii, w którym zaufanie to coś, co ciężko doświadczyć. Ten świat to nieustanna gra w pozory. • Książka przeznaczona dla osób 18+ [Współpraca reklamowa] . . . Lorraine przez wiele lat przygotowywała się do misji, która ostatecznie miała zaprowadzić ją w najciemniejsze rejony piekła. Nie przewidziała jednak, jak ciężko jest walczyć z prawdziwymi uczuciami. Constantin urodził się, by zostać przywódcą. Postanawia ożenić się z córką swojego wroga, i to ta decyzja odmienia jego dotychczasowe życie. Wpuszcza do swojego domu kobietę i postanawia odkryć to, co przed nim ukrywa. . . . . . . Świat, który stworzyła autorka, to opowieść o uczuciach, które zostały skażone środowiskiem mafijnym, w którym umiejętność utrzymania pozorów jest niezbędna, aby przetrwać. Już od pierwszych stron zaintrygowała mnie historia Lorraine, która poświęca się w imię zemsty i nie wpuszcza do swojego umysłu innej drogi, którą mogłaby wybrać, aby poznać swoją przeszłość. To wszystko trwa do czasu, aż jej wzrok nie skupi się na mężczyźnie, który jest dla niej przepustką do osiągnięcia celu. Okazuje się, że wraz ze złożeniem przysięgi małżeńskiej, oboje stoczą grę o coś więcej, niż na początku obstawiali.
Chemia, która łączy bohaterów, to coś nieziemskiego. Czytelnik ma szansę poznać wszystkie ich odczucia i razem z nimi zmagać się z wątpliwościami, które rosną wraz z uczuciem, które pojawia się między nimi.
Historia Constantina i Lorraine wciąga już od pierwszych stron. Podczas czytania tej książki nie mogłam przestać zastanawiać się nad kierunkiem, w jakim rozwinie się akcja, a gdy odchodziłam od książki, moim największym pragnieniem był powrót do tej opowieści. Do ostatniej chwili nie wiedziałam, jak zakończy się miłosna rozgrywka dwójki bohaterów. I jestem pewna, że ta książka sprawi, że i Ty zakochasz się w tej historii.
Nasza główna bohaterka Lorraine jest bardzo silną postacią. Sprawia dobre pozory oraz ukrywa swoją prawdziwą osobowość. Od dobrych lat przygotowywała się, aby dokonać zemsty za śmierć swoich rodziców. Nic jej nie zatrzyma aby osiągnąć swój cel. By jednak to zrobić najpierw musi poślubić Constantina, który jest sprytny i podejrzliwy na każdym kroku. Jednak szybko okazuje się, że nie tylko oni toczą ze sobą grę, lecz sami są jej pionkami. Co może się takiego wydarzyć ?
Polityka obu grup mafijnych została super poprowadzona🔥 Bohaterowie super wykreowani. Przemiana Lorraine naprawdę na plus. Czasem brakowało mi opisów miejsc, widoków, ale nie przeszkadzało mi to aż tak. Styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu.
Ostatnie strony… co to był za szok ! Takiego zakończenia kompletnie się nie spodziewałam😨🤯Na szczęście był epilog 😂Nie jest to oklepany romans. On wręcz pochłania i wciąga od pierwszych stron. Im więcej czytałam tym bardziej sprawiała, że nie miałam ochoty jej odkładać.
Podsumowując „Gra w pozory” to niezwykle wciągająca i intrygująca książka. Autorka udowadnia swoje mistrzostwo w tworzeniu intrygujących fabuł, wciągających postaci i atmosfery pełnej napięcia. Mogę wam z czystym sumieniem polecić tę książkę dla wszystkich miłośników gatunku, którzy szukają dreszczyku emocji i 🌶️ scen.
Jeżeli szukacie romansu mafijnego, w którym zderzają się ze sobą naprawdę dwa silne charaktery to z czystym sercem mogę polecić Wam „Grę w pozory” od B.A. Feder.
Sięgałam po tę historię z nastawieniem, że będzie to jedna z tych opowieści, w których mroczny gangster porywa dziewczynę i zmusza ją do małżeństwa. Jakże nie mogłam się bardziej mylić! W „Grze w pozory”, to właśnie główna bohaterka Lorraine chce wykorzystać przyszłego mafiosa by dokonać swojej zemsty.
Historia jest naprawdę zaskakująca, tytułowa gra w pozory, nie rozgrywa się tylko pomiędzy dwojgiem kochanków, ale także ich ojcami i dotyczy całego mafijnego świata. Zakończenie i wyjaśnienie wątków naprawdę zaskakują. No a cóż, Constantin, czyli nasz samiec alfa z blizną… bardzo miło się to wszystko czyta ;)
Jest to też bardzo dobrze napisana powieść pod względem historycznym. Wyjaśnione są konotacje mafijne, historia grup przestępczych - co ja, jako wielbicielka przypisów w książkach, naprawdę doceniam.
Kończąc, „Gra w pozory” to coś, co musicie przeczytać. Historia jednocześnie bardzo tajemnicza i pełna namiętności, jednym słowem wciągająca.
4.5 Dwa francuskie klany walczą o władzę na rynku narkotykowym. Dwoje głównych bohaterów: Lorraine i Constantin zawierają małżeństwo biznesowe, aby uniknąć wojny pomiędzy rodzinami. Okazuje się , że oba rody mają ukryte intencje i swoje sekrety. Lorraine chce się zemścić na teściu za zabójstwo prawdziwych rodziców. Constantin chce z kolei mieć większe wpływy i żona ma być jego zabezpieczeniem w razie kłopotów. Niestety tych dwoje się w sobie zakochuje i wszystko sie komplikuje. Wychodzą na jaw nowe fakty i tajemnice rodzinne.
Nie lubię książek z mafijnymi wątkami, ale ta bardzo mi się podobała! Pochłonęłam ją w takim tempie, że nawet nie wiem kiedy. Mogę się przyczepić jedynie do tego, że autorka trochę za bardzo nakierowywała na prawdę o śmierci rodziców Lori, przez co domyślałam się rozwiązania od jakiejś 100 strony. Gdyby to trochę bardziej zawiła i zostawiała mniejsze okruszki podpowiedzi, to byłby lepszy plot twist. Niemniej jednak daje szczere i zasłużone 5/5!