Maurycy Opiłko, właściciel renomowanego zakładu fryzjerskiego, członek wielu stowarzyszeń, znany dobroczyńca i szanowany obywatel, człowiek obdarzony niezliczonymi cnotami oraz wyjątkowym talentem do nie zawsze czystych interesów, umiera po długiej i ciężkiej chorobie, by spocząć w zawczasu przygotowanym wystawnym grobowcu. Urszula, żona Maurycego, wysyła dwanaście identycznych telegramów do rodziny i odkrywa, że śmierć męża to dopiero początek nowego i interesującego okresu w jej życiu. Co zataił przed nią tak szanowany przez wszystkich mąż? Czym tak naprawdę było ich długie i pozornie szczęśliwe pożycie? W swojej debiutanckiej powieści, której akcja obejmuje niemal całe ubiegłe stulecie miasta Krakowa, Monika Piątkowska w sposób pełen subtelnego humoru i psychologicznej przenikliwości zagląda do mieszczańskich wnętrz i dusz ich mieszkańców, ukazując tajone ambicje i grzeszki, skrywane latami uczucia i splecione z historią rodzinne dramaty.
Nie była to zła książka, ale było w niej coś, co sprawiło, że czytałam ponad dwa tygodnie. Długo. Pewne dłużyzny i pewna zakręcona logika bohaterów trochę mnie zniechęcała do dalszego kontynuowania lektury, ale z drugiej strony też ciekawa byłam jak historia się skończy. W takim razie polecam raczej fanom pani Moniki Piątkowskiej, albo miłośnikom rozwlekłych historii.