Siódmy rok małżeństwa, pokojowy rozwód i nietypowy zakład.
W małżeństwie Elizy i Adama nie było zdrad ani wzajemnego oszukiwania się. Mijał siódmy rok ich małżeństwa i oboje po prostu doszli do wniosku, że wspólna małżeńska droga zaprowadziła ich w ślepą uliczkę. Zgodnie stwierdzili, że najlepiej wychodzi im przyjaźń, i postanowili na tym poprzestać.
Po rozprawie rozwodowej Eliza wraz ze swoją przyjaciółką świętuje nowy rozdział życia. W barze spotykają Adama, który wpadł dokładnie na ten sam pomysł. Podczas rozmowy Adam stwierdza, że byłby w stanie wybrać Elizie lepszego partnera życiowego niż uczyniłaby to ona sama. Eliza rozbawiona tym pomysłem jest przekonana, iż to ona poradziłaby sobie lepiej znajdując odpowiednią kobietę dla niego. Zakładają się o to, które z nich będzie potrafiło celniej trafić w gust byłego małżonka. Rozpoczyna się pełna prób i często komicznych błędów walka o to, kto komu znajdzie lepszego partnera. Pod płaszczykiem niewinnego zakładu kryją się jednak prawdziwe emocje i nieuświadomione jeszcze uczucia.
Nie spodziewałam się po tej książce wiele, ot takie czytadełko do poduszki, do pociągu, tramwaju, autobusu....Pod tym względem się nie zawiodłam. Czyta się dobrze, wartka akcja, proste postaci są niewątpliwie atutami. Autorka posługuje się bardzo barwną, bogatą polszczyzną. Widać, że treść jest przemyślana i spójna. Denerwowało mnie stwierdzenie "uniosła ręce w obronnym geście". Co jakiś czas któryś z bohaterów tak właśnie reagował. Na przestrzeni całej książki zdarzyło się to chyba wszystkim osobom.
Zaskoczyło mnie zakończenie. Zastanawiam się, jak to opisać, żeby za wiele nie zdradzić. Miałam wrażenie, że autorka na siłę chce udowodnić swoje założenie. Nadała swoim bohaterom pozytywne cechy, które na koniec brutalnie podważyła i zmieniła na wady i odwrotnie, wady przekuła w zalety. Niestety, moim zdaniem, tak to nie działa. Dorośli ludzie, ukształtowani charakterologicznie nie zmieniają się na 'pstryk". Dla mnie to trochę infantylne i mało realistyczne. Uważam, że napisanie dobrej książki nie wymaga wpychania na siłę akcji, bohaterów i wydarzeń w utarte, przewidywalne i przede wszystkim obyczajowo poprawne schematy. Nie tędy droga do poczytnej, wartościowej lektury.
Słabiutko, tuż nad tą granicą, kiedy stwierdzasz, że to niewarte twojego czasu. Styl szkolnego wypracowania, wypracowania wzorowej uczennicy, ale to za mało, by wyszła naprawdę dobra, lekka powieść.