Czy mówiłem już kiedyś, że cię kocham? Nie? To kiedyś Ci powiem...
Michał to mężczyzna z przeszłością. Magda to kobieta z przyszłością.
On – charyzmatyczny gangster – mieszka w tym mieście zapomnienia od zawsze Ona – młoda pedagog – wraca po latach do rodzinnych korzeni.
Michał samodzielnie wychowuje młodszego brata, który jest podopiecznym Magdy. Wychowawczyni dostrzega w chłopcu ogromny potencjał i postanawia pomóc w jego wykształceniu.
W świat, gdzie liczą się duże pieniądze, łatwe kobiety, szybkie samochody oraz brudne interesy wkracza dziewczyna szczera i czysta. Oddaje serce mężczyźnie, którego życie nauczyło, by nikomu nie ufać. Tych dwoje ludzi staje u progu uczucia zmieniającego spojrzenie na świat i sprawiającego, że przeszłość przestaje mieć znaczenie, a ważne jest jedynie to, co mogą razem stworzyć. Takie uczucie zdarza się tylko raz, drugiej szansy los już nie da. Lecz czy jest miejsce dla miłości w tym zapomnianym mieście?
„W zapomnieniu” to pełna dramatyzmu, emocji i uczuć opowieść o próbie znalezienia właściwej drogi w życiu i o tym, że prawdziwej miłości nie da się zapomnieć ani odrzucić.
Prosta opowieść o młodej dziewczynie wracającej do rodzinnego Wałbrzycha po studiach. Zaraz na początku spotyka miejscowego gangstera oraz brata, którego ten wychowuje. Książka została napisana w 2012 roku, tak więc minęło już prawie 10 lat. Sporo się zmieniło np. w kwestii telefonów komórkowych. Początkowo jest to typowy romans. Później jednak wszystko przechodzi na płaszczyznę fizyczną. Nie liczy się zdrowy rozsądek jedynie pożądanie. Pewnie niektórym to odpowiada - ja byłem zniesmaczony. Chyba dlatego wolą klasyczne romanse a'la Jane Austen :)
„maleńka”, „maleńka”, „maleńka” — ileż można?! strasznie bezemocjonalna była ta książka, jedyne co odczuwałam to zażenowanie na niektóre (wszystkie) dialogi
Ależ ta książka była głupia. Nie to, że nudna. Po prostu głupia. Płytka, naiwna telenowela. „Klan” i „M jak miłość” to przy tym naprawdę życiowe, zaskakujące historie. Początkowo zaznaczałam cytaty, które można by przywołać jako przykład głupoty, ale od połowy to nie miało już sensu, bo właściwie przykładem głupoty jest całe 340 stron, jakie liczy sobie ta powiastka.
Nie przemówiło do mnie nic z tej książki, nie polubiłam ani jednego bohatera. A ich zachowanie, co jedno to głupsze i mniej logiczne. To moja pierwsza książka tej autorki, więc niestety początku tej znajomości nie mogę uznać za udany. Ale nie skreślam autorki, sięgnę po coś jeszcze jej autorstwa, ale chyba dobrze muszę przemyśleć kolejny jej tytuł, bo kolejnego takiego badziewia nie przetrawię.
Mimo tego, że historię znam już niemal na pamięć, za każdym razem wywołuje ona we mnie pozytywne emocje. W samej powieści z każdym kolejnym czytaniem zauważam więcej błędów, jednak to nie zaciera poczucia, że to po prostu całkiem prawdopodobna i nieźle poprowadzona opowieść. Jednego tylko nie mogę przeżyć - dialogi są tak... emocjonalne (najpewniej takie było założenie autorki), że ciężko się je czyta bez wyrazu politowania na twarzy. Są chaotyczne i bardzo proste. I bohaterowie niemal co zdanie powtarzają imiona swoich rozmówców, jakby w danym momencie było ich przynajmniej pięcioro, a nie tylko dwoje.
Ależ ja lubię być zaskakiwana przez autorów kontynuacjami ulubionych powieści. Ale tym razem zostałam zaskoczona "prequelem" powieści "Szósty" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, w której poznajemy młodzieńcze lata Marcina Langera oraz perypetie gangstersko-miłosne jego starszego brata - Michała.
Autorka przyzwyczaiła mnie do wartkiej akcji i tym razem również mnie nie zawiodła. A poza tym, czuję się usatysfakcjonowana szczęśliwym zakończeniem :)