Porywająca opowieść o sile kobiet w czasach nieustannej niepewności...
Rok 1916. Druga wiosna Wielkiej Wojny. W Warszawie rządzą Niemcy. Łagodzą nieco przepisy i pozwalają na narodowe demonstracje, ale traktują miasto jak magazyn surowców i towarów. Bez litości łupią mieszkańców, którzy z każdym dniem cierpią coraz większą biedę. A nawet głód, gdyż mimo reglamentacji, nieustannie brakuje żywności.
Dla rodziny Kellerów nastają ciężkie czasy. Osamotniona Pola czeka na powrót sióstr. Zofia przebywa w Piotrogrodzie i mimo ciągłego zagrożenia ze strony Ochrany, dobrze sobie tam radzi. Duża w tym zasługa Witolda Tarłowskiego, na którego Kellerówna spogląda coraz łaskawszym okiem. Niestety, Julia przepadła gdzieś na wschodzie i nie daje znaku życia. Nieszczęścia nie omijają ciotki Klary, która musi zmierzyć się z demonami przeszłości. Na świat przychodzi dziecko Niny.
Wszystko wskazuje, że tajemnica bankructwa i śmierci Maksymiliana zostanie wkrótce wyjaśniona. Czy jednak prawda przyniesie komuś ulgę, czy sprowokuje dalsze kłopoty? I czy rodzina Kellerów zdoła przetrwać w komplecie wojenną zawieruchę? Co stało się ze Stanisławem i gdzie przepadł doktor Warliński? Czy można bezkarnie odrzucić miłość?
I czy to prawda, że stare grzechy rzucają długie cienie?
Ida Żmiejewska jak mało kto potrafi osadzić swoich bohaterów w historycznych ramach, malując pełen emocji obraz społeczeństwa i realiów epoki.
Pasjonatka historii XIX wieku. Zawodowo doradza ludziom, jak zaplanować karierę, ale w każdej wolnej chwili zajmuje się pisaniem. Finalistka konkursu Horyzonty Wyobraźni 2012. Publikowała m.in. w czasopismach takich jak: "Skarpa Warszawska", "Science Fiction", "Fantasy i Horror", "Esencja" i " Qfant", oraz w antologiach (Strzeż się potwora, Ostatni dzień pary I). Za powieść Warszawianka zdobyła nagrodę im. Janiny Paradowskiej podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu.
TOO MANY PEOPLE. Jak na taką długość książki, i taki progres fabularny, ta książka była tak zatłoczona kolejnymi postaciami, że nie starczyło miejsca, żeby postaci rozwinąć. Miałam wrażenie, że czytam listę imion.
Cholernie bolała mnie ta część. Rozbiła mnie na milion maleńkich kawałeczków. Odłożyłam ją na chwilę, odetchnęłam, ponownie przeczytałam takie jedno zdanie, cofnęłam się w tył jakby nie dowierzając i znowu przeczytałam TO jedno zdanie. Autorka wywołała u mnie „zawał” i tzw. kac książkowy. Było mi źle, smutno i czułam że to niesprawiedliwe, ale cóż zrobić, przecież właśnie z tego powodu zapamiętam tę serię na dłużej! Potrzebuje tomu VI na już i potrzebuje poczuć, że jeden z bohaterów zostanie odpowiednio przytulony i dobrze potraktowany!😂 Piękna to była część, jak i cała seria, dostarczyła mi całej tęczy emocji i wielu przemyśleń. Standardowo pochłonęłam ją na dwa razy, w jeden wieczór i naprawdę żałuję, że była tak krótka. Nie wiem już czy największym atutem są bohaterowie, których z pewnością pokochacie, wspaniale tło, czułam się jak w teatrze, czy ciągłe zwroty wydarzeń. 7.5⭐️.
1916 Warszawa, którą rządzą Niemcy. Niby dają większą swobodę niż Rosjanie, ale brakuje jedzenia i panuje głód. Dzięki jednej z bohaterek, czyli Zosi przenosimy się także do Piotrogrodu, gdzie panują mimo wszystko zupełnie inne zasady. Przyglądamy się także Witoldowi, który zyskuje w oczach panny coraz większe uznanie. O Julia wciąż nie na wiadomości, Nina rodzi córeczkę, a Pola korzysta z młodości tak jak tylko może. Także postać ciotki Klary została wzięła na tapet, znamy już jej motywy i przeszłość. Ciągłe zwroty akcji, problemy i tragedie mniejsze bądź większe, a także morze rozterek - to Wam gwarantuje!
Znowu to samo - czyta się świetnie, i to mimo tego, że wszystkie te obyczajowe i romansowe zwroty akcji zna się z setek innych książek. Ale nie w tych romansach i "Dynastiach" sprzed wieku tkwi dla mnie urok książek Idy Żmiejewskiej - tło historyczne, te wszystkie autentyczne drobiazgi i echa prawdziwych wydarzeń, detale życia codziennego sprzed 110 lat, którymi umiejętnie autorka otula swoje postacie i ich perypetie, sprawiają, że nie mogę się wprost oderwać od tych książek. Bardzo, bardzo sprytnie to autorka rozwiązuje - romanse, historie rozmaitych bohaterek, z których każda stanowi inny typ charakteru, parę tajemnic i intryg, i już, żadna miłośniczka powieści z serduszkiem nie ma szans. A przy okazji czytelniczy mózg sam wchłania te wszystkie nawiązania do działalności Legionów w czasie I wojny, Żeńskiego Oddziału Wywiadowczego Aleksandry Szczerbińskiej, odwrotu Rosjan z Warszawy, nadejścia Niemców i tak dalej, i tak dalej. Bomba. [No dobrze, ja też lubię te historie rodzinne - nawet jeśli postacie reprezentują często stereotypowe typy literackie, są pisane barwnie, a autorka ma poczucie humoru i nie waha się go czasem użyć; zdaje mi się też, że redakcja w trzecim tomie znacznie się poprawiła].
Historyczna powieściowa saga rodziny Kellerów trzyma poziom, głównie dzięki pokręconym losom doskonale sprofilowanych kobiecych postaci.
Jest rok 1916, końca Wielkiej Wojny nie widać, jej bolesne konsekwencje odczuwane są zarówno w Warszawie, obecnie pod okupacją niemiecką, jak i w Piotrogrodzie, dokąd dzięki zakochanemu w niej mężczyźnie trafia zesłana, na podstawie donosu rywalki, najstarsza Kellerówna. Docierają wieści z pól bitewnych, spod Verdun i z potyczek polskich Legionów, do których przyłącza się wielu żołnierzy do niedawna służących w wojsku carskim.
Jednak to nie wyłącznie losy wojny narzucają rytm prywatnym kolejom życia licznych bohaterów sagi, ich miłosnych przygód, bolesnych zdrad, chorób i radości czy nowych prób rozwiązania wątków przestępczych.
Dość powiedzieć, że audiobooka słuchałam niemal bez przerwy, mimo że interpretacją lektorską Zofii Zoń zachwycona nie byłam