Jeśli pominie się fakt, że ktoś to składał nogą, a papier jest tak biały, że świeci w ciemnościach, to naprawdę nie jest taka zła. Mogę tylko pochwalić osobę, która powiedziała 'Ej, chłopaki, ale przypisy edytorskie dajmy z tyłu, bo już się nie zmieszczą'. Aparat naukowy - komentarze, słówka, mapa, rodowód, jest naprawdę ok. Niektóre rozwiązania graficzne - dekoracyjne przerywniki, są ładne, ale ani krój pisma, ani przypisy boczne odautorskie włamane do tekstu łomem nie pomagają, sprawiając, że książka jest momentami nieczytelna przy laickim, 'ludycznym' podejściu czytania dla siebie, a nie z obowiązku.