Zakonnice odchodzą po cichu Zakonnice odchodzą po cichu discussion


13 views
od środka

Comments Showing 1-3 of 3 (3 new)    post a comment »
dateDown arrow    newest »

Izabela Zaczynając tu pisać moje zdanie na temat tej książki spodziewam się, że zostanę skrytykowana (chociaż tyle mówi się o tolerancji...) już za samo to, że jestem zakonnicą. Ale co tam przyzwyczaiłam się. Pomysł na książkę ciekawy. Czyta się ją dość szybko gdyż autorka odsłania kulisy życia wielu nie znanego. Z autopsji znam blaski i cienie życia zakonnego i choć jestem za tym, żeby nie robić z nich tematu tabu to jednak książka nie przekonała mnie do siebie. Dlaczego? Po pierwsze dlatego że pewne rzeczy są jawną nie prawdą a to poddaje pod wątpliwość resztę. W klasztorze jestem od 13 lat i nigdy (nawet na etapie formacji) nie pytałam się czy mogę czytać jakąś gazetę lub książkę. Jestem w stanie uwierzyć że tak może być w niektórych zakonach ale takie uogólnienie powodują że bardzo łatwo podważyć jest rzetelność tego reportażu. (To tylko jeden przykład). Temat książki bardzo ciekawy jednak brakuje mi obiektywnego spojrzenia.


Mariusz Neroj Nie widzę najmniejszego powodu dla którego miałabyś być skrytykowana za wyrażenie swoich poglądów w kulturalny sposób. Właściwie głos osoby "ze środka" jest tutaj szczególnie cenny. Stąd zachęcam Cię do szerszej wypowiedzi na temat wydarzeń opisanych w książce.

Masz oczywiście prawo do niezgodzenia się z tym co autorka opisała w książce, z racji, że sama tego nie doświadczyłaś. Chciałbym jednak zauważyć, że osoby, które wypowiadały się w reportażach, to te same, które wystąpiły z zakonu. Jest to z oczywistych względów ułamek całej społeczności kobiet, które postanowiły służyć Bogu.

Fakt, że nie można uogólniać tego zjawiska na wszystkie zakony i siostry jest w moim odczuciu oczywisty. W jednej z wypowiedzi jasno dał się słyszeć opis, że jedynie niektóre z sióstr były traktowane w taki właśnie (surowy. a czasem pogardliwy) sposób. Inne posiadały własne telefony komórkowe i mogły korzystać z innych przywilejów. Przywilejów nie dostępnych jednak dla wszystkich. Być może miałaś szczęście, że akurat Ciebie nieprzyjemności te ominęły?

Jeśli Twój głos pochodzi z wewnątrz społeczności zakonnej, to jestem ciekaw, czy byłabyś skłonna opisać sytuacje, które spotkały Cię w zakonie, a o których Marta Abramowicz za pomocą swych rozmówczyń wspominała na kartach książki? A może uważasz, że nie godzi się na publiczne omawianie spraw, które miały miejsce pomiędzy ścianami zakonu?


Izabela Dzięki za komentarz bez agresji :)
Zapewniam Cię, że nie należę do osób szczególnie uprzywilejowanych w moich wspólnotach :) Ale też zamieszczając tu mój wpis miałam na myśli ogólny "trend" jaki istnieje w moim Zgromadzeniu. Czyli w tym konkretnym przypadku gdybyś zapytał którąkolwiek z moich sióstr odpowiedziała by tak samo, że nie potrzebuje specjalnych pozwoleń na czytanie książek czy gazet. Inną sytuacją jest gdy ktoś sam oczekuję, że będzie tak prowadzony a takie osoby też są. Wydaje mi się że wynika to z pewnej niedojrzałości emocjonalne i wtedy oczekują one tego że wszystko im się pokaże palcem a obwarowane tysiącem zasad i przepisów czują się bezpiecznie.
Nie wiem czy do końca rozumiem Twoje pytanie. Chodzi Ci o sytuacje trudne, dyskomfortowe?
Nie jestem za tym żeby z życia "za klauzurą" robić temat tabu ale też zastanawiam się nad sensownością opisywania takich sytuacji na forum. To trochę tak jakbyś miał paczkę przyjaciół pokłócicie się a Ty o wszystkim piszesz w internecie. Takie jest moje skojarzenie. Jednak jeśli masz jakieś pytania chętnie na nie odpowiem zgodnie z moją zasadą "bez tabu".
Ten sposób na życie - jak każdy inny - ma swoje blaski i cienie. Nie można udawać że wszystko jest cacy kiedy cacy nie jest ale też nie można demonizować jak to teraz straszne i uciemiężone jesteśmy. Sama taki styl życia wybrałam - nikt mnie do tego nie zmuszał. Jeśli mi nie odpowiada zawsze mogę odejść - nikt mnie tu na siłę nie trzyma. Jeśli chce zostać ale są rzeczy z którymi się nie zgadzam - mogę o tym głośno mówić, ale to - jak wszędzie - wymaga odwagi. Łatwiej schować się za anonimowością i opowiadać historię, których nie ma szans zweryfikować.


back to top