MariannaInAfrica's Reviews > Uległość

Uległość by Michel Houellebecq
Rate this book
Clear rating

by
52772410
's review
Jan 22, 2017

really liked it
bookshelves: ebooki-po-polsku

"(...) przeszłość zawsze jest piękna, przyszłość zresztą również, tylko teraźniejszość zadaje ból, który nam towarzyszy jak ropiejący wrzód między dwiema nieskończonościami beztroskiego szczęścia."

Co tu dużo mówić - to bardzo ciekawa i świetnie napisana książka. Mamy rok 2022, w przededniu wyborów prezydenckich we Francji. Główne siły polityczne to Front Narodowy pod przywództwem Marine Le Pen, oraz Bractwo Muzułmańskie, którego liderem jest Mohammed Ben Abbes. Narratorem jest Francois, wykładowca uniwersytecki specjalizujący się w dziełach dziewiętnastowiecznego prozaika Jorisa-Karla Huysmansa. Francois prowadzi spokojne życie, choć jest samotny i nie do końca odczuwa sens tego wszystkiego. Właściwie nic ciekawego w jego życiu się nie dzieje. Prowadzi wykłady, podrywa studentki, sporo pije i pali, odżywia się głównie gotowymi daniami z mikrofalówki, i w kółko czyta Huysmansa. Jedyną osobą, którą jak dotąd obdarzył cieplejszymi uczuciami, może nawet miłością, jest kochanka, młoda żydówka Myriam. Gdy Ben Abbes dochodzi do władzy, w kraju następują diametralne zmiany, szczególnie w obszarze edukacji. Myriam wyjeżdża z rodziną do Izraela, Sorbona jest odtąd uniwersytetem islamskim, kobiety przestają nosić krótkie spódniczki, wykładowczynie automatycznie tracą pracę, a Francois staje przed dylematem, jak się do tej nowej sytuacji odnieść.

Powieść Houellebecqa wcale nie jest taka skandalizująca ani szokująca. To raczej interesująca i dość pesymistyczna, choć także pełna ironii. analiza europejskiego społeczeństwa (nie tylko francuskiego) i jego postępującego rozkładu. Rozluźnione więzy rodzinne (Francois nie widział swoich rozwiedzionych rodziców od 10 lat i ani on za nimi, ani oni za nim nie tęsknią), konsumpcjonizm, życie głównie dla przyjemności, egoizm, samotność (jak zauważa narrator, większość "ognisk domowych" w Paryżu składa się z dwóch, albo wręcz z jednej osoby) i pokręcona religijność - oto portret wielu zachodnich Europejczyków. A tu przychodzi islam, ze swoimi sztywnymi zasadami dotyczącymi rodziny, edukacji, miejsca kobiety. Wszystko jest jasne, postawione są wyraźne granice, nie trzeba już się miotać i szukać po omacku, gdyż zasady islamu wszystko wyjaśniają i pokazują, jak żyć. Wystarczy, że Francois dołączy do braci w wierze i jego życie nabierze w końcu sensu. Nadal będzie sobie wykładał, stanie się członkiem wielkiej wspólnoty, a do tego będzie mógł sobie wziąć kilka młodych żon (najpewniej studentek, choć podryw nie wchodzi już w grę, trzeba skorzystać z usług swatki), bo będzie go na to stać. Taką drogę wybierają jego koledzy, gdyż, jak mówi jeden z bohaterów: "Chodzi o uległość. (...) Oszałamiająca, a zarazem prosta myśl, nigdy dotychczas niewyrażona z taką mocą, że szczytem ludzkiego szczęścia jest bezwzględna uległość". Coś w tym jest, choć ponura to konstatacja...

Houellebecq przedstawia bardzo męski punkt widzenia. Nie krytykuje islamu, nie demonizuje go, lecz pokazuje jego umiarkowaną wersję, gdyż taką właśnie reprezentuje prezydent Ben Abbes. Tyle że to świat mężczyzn, to oni zajmują stanowiska, zarabiają pieniądze, robią kariery, a ich żony prowadzą dom, gotują i rodzą dzieci. Francois zauważa na jednym z przyjęć na uniwersytecie, że atmosfera jest inna niż zwykle, brakuje jakiejś energii, ludzie są rozproszeni i niespecjalnie się to wszystko klei. Dopiero po chwili dociera do niego, że po prostu nie ma tam ani jednej kobiety. Przeszkadza mu to, ale gdy odwiedza nowego rektora i niechcący poznaje jego nową, 15-letnią żonę, a potem drugą, starszą, która z uśmiechem przynosi pyszne przekąski i wino, zaczyna poważnie zastanawiać się nad przejściem na islam... Żałosne, prawda? No cóż, Francois może nie da się specjalnie lubić, bo to taki typowy konformista płynący na fali, ale czasem było mi go jednak szkoda. Inteligentny facet, w miarę kulturalny, na stanowisku, najwyraźniej też niebrzydki, ale bez żadnego celu życiu. A tu okazuje się, że można jednak żyć jeszcze wygodniej, tylko trzeba się dostosować, a to takie proste - wystarczy wypowiedzieć trzykrotnie formułę "nie ma boga prócz Boga, a Allah jest jego Prorokiem" i nowy, wspaniały świat stoi otworem.

Dobrze mi się to czytało, choć to gorzka lektura. Nie jest to może apokaliptyczna wizja przyszłości Europy, ale z pewnością trochę niekomfortowa. Houellebecq roztacza wizję poszerzenia Unii Europejskiej o kraje Maghrebu oraz Egipt i Liban, czy przejęcia kontroli nad uniwerstytetami (Sorboną, Oksofordem) przez arabskich szejków, ale nie w wyniku krwawej wojny, lecz sprawnej polityki - i pieniędzy. Ben Abbes to mistrz dialogu, PRu, i grania na właściwych strunach. Potrafi sobie zjednać ludzi z różnych stron barykady. Jednak więcej w tej książce filozoficznych rozważań o religii i ludzkiej naturze, niż polityki. Muszę sobie poczytać Huysmansa, bo nie znam jego dzieł, a Houellebecq zachęcił mnie to jego poznania. Polecam "Uległość", myślę, że to ciekawy głoś w debacie na temat przyszłości Europy i dobry materiał do dyskusji.
1 like · flag

Sign into Goodreads to see if any of your friends have read Uległość.
Sign In »

Reading Progress

January 19, 2017 – Started Reading
January 19, 2017 – Shelved
January 20, 2017 –
20.0%
January 21, 2017 –
45.0%
January 22, 2017 –
75.0%
January 22, 2017 – Shelved as: ebooki-po-polsku
January 22, 2017 – Finished Reading

No comments have been added yet.