Rafal Jasinski's Reviews > Pierwsza z rodu: Znajda.

Pierwsza z rodu by Joanna Łukowska
Rate this book
Clear rating

by
4627654
's review

liked it


Jako, że polskiego fantasy czytam bardzo mało, a powieści tego gatunku pisanych ręką kobiecą znam jeszcze mniej, ciężko mi orzec, czy Joanna Łukowska na rodzimym, fantastycznym firmamencie w sposób szczególny błyszczy, czy się wyróżnia. Po lekturze, "Pierwszej z rodu...", wiem jednak, że pisarka ma spory potencjał na przeistoczenie się - przy odrobinie - zaledwie - praktyki w "rzemiośle" - w całkiem jasno świecącą nań gwiazdę.

"Pierwsza z rodu: Znajda" to zgrabne połączenie klasycznego, ocierającego się wręcz o baśń, fantasy, z elementami - że ujmę to tak, trochę na wyrost - post-apokaliptycznego science-fiction. Oczywiście, ten drugi pierwiastek, to zaledwie taka szczypta do smaku, bo tradycyjne fantasy jednak tutaj dominuje. Opowieść, oparta na ciekawym pomyśle, spisana jest językiem barwnym, soczystym, niepozbawionym humoru i choć z początku nieco trudno połapać się w dość chaotycznie zakreślonych realiach, to im dalej w "bór" tym robi się - paradoksalnie - jaśniej i czytelniej.

Największym plusem, jest moim zdaniem świetnie oddana społeczność skrzatów, które u Łukowskiej wydają się być połączeniem tych stworzeń znanych z polskiego, czy bardziej słowiańskiego folkloru, z klasycznym obecnie wizerunkiem "tolkienowskiego" krasnoluda. Relacje między nimi, ich miejsce w wykreowanym świecie, tradycje, zachowanie i język, wszystko to wypadło nad wyraz udanie i za to wielkie brawa. Z drugiej strony, na pozostałych bohaterów tej powieści też nie ma co specjalnie narzekać, choć w niektórych przypadkach ich potencjał został lekko zmarnowany a ich rola - zwłaszcza w końcówce - postawiona pod znakiem zapytania (Maura).

Co, w takim razie zgrzyta? Dlaczego, nie dałem więcej niż trzy gwiazdki w ocenie końcowej? Ano, brakuje mi w tym świecie pozbawionym słońca... mroku. To "wielki nieobecny" tej powieści. W zasadzie, równie dobrze mogłoby tego elementu nie być, i choć rozumiem, że brak słońca jest tu motorem sprawczym pewnych wydarzeń, to ja odczuwałem za mały jego wpływ na życie mieszkańców pogrążonego w ciemności świata. Po drugie, z przyjemnością poznałbym ów świat z nieco szerszej perspektywy, chciałbym by autorka nadała wydarzeniom jakieś szersze tło, bo to, co się dzieje w powieści, ogranicza się tylko do małego wycinka uniwersum i wydarzeń niby epickich, a jednak w skali mikro. Tym samym, oczekiwałbym w przyszłości kontynuacji, rozciągającej się na szerszą płaszczyznę z nieco lepszym wyważeniem elementów bajkowego fantasy z post-apokaliptycznym science - fiction. A ciąg dalszy chyba raczej powstanie, zważywszy na to, że zakończenie pozostawiło duży niedosyt...

I jeszcze jedno, o czym powinienem był wspomnieć na początku. Pisarka wydaje książki poza oficjalnym obiegiem, w wydawnictwie self - publishingowym, czego w żadnym przypadku nie traktuję, jako okoliczność łagodzącą, ale z tego miejsca chciałbym jej życzyć powodzenia na przyszłość, a wydawnictwu owemu równie udanych autorów, było nie było, promujących ich niedawno rozpoczętą działalność.
1 like · flag

Sign into Goodreads to see if any of your friends have read Pierwsza z rodu.
Sign In »

Reading Progress

June 4, 2011 – Started Reading
June 4, 2011 – Shelved
June 4, 2011 –
48.0%
June 5, 2011 – Finished Reading

No comments have been added yet.