Antropologia Quotes

Quotes tagged as "antropologia" (showing 1-30 of 49)
“Sklepienie czaszki to skomplikowana struktura złożona z siedmiu oddzielnych kości: kości czołowej; pary kości ciemieniowych, które tworzą górną i tylną część czaszki; kości skroniowych, położonych niżej, po obu stronach czaszki; kości klinowej tworzącej część środkową podstawy czaszki oraz kości potylicznej, ciężkiej tylnej i dolnej części czaszki, która opiera się na pierwszym kręgu szyjnym i wprowadza rdzeń kręgowy do czaszki. Miejsca, w których poszczególne kości czaszki łączą się ze sobą, nazywane są szwami, co odnosi się do ich wyglądu, przypominają bowiem nierówne, ząbkowane szwy utrzymujące w całości monstrum stworzone przez doktora Frankensteina. Kiedy się rodzimy, połączenia te zbudowane są z chrząstki, jednak w miarę upływu czasu chrząstka kostnieje, a szwy stają się coraz gładsze, by po wielu latach niemal całkowicie zniknąć.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Jak się okazało, brakowało nie tylko czaszki, ale także obu stóp i jednej dłoni. Podobny los często spotyka ciała leżące na otwartej przestrzeni: psy, kojoty, sępy i szopy pracze często żywią się zwłokami, a dłonie oraz stopy to fragmenty, które najłatwiej oderwać i odciągnąć na bok.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Na pierwszy ogień idą ręce i nogi. Stosunkowo cienkie i otoczone tlenem są niczym podpałka, łatwo się zapalają i szybko płoną. W temperaturze zaledwie kilkuset stopni skóra szybko czernieje, tłuszcz pod nią zaczyna skwierczeć, a po kilku zaledwie minutach skóra pęka i zaczynają palić się mięśnie. Wtedy też dzieje się coś niezwykłego i przedziwnego. Kończyny zaczynają się poruszać – dłonie zaciskają się w pięści, palce u nóg zginają w dół, ręce podnoszą się do ramion, a nogi rozsuwają lekko i uginają w kolanach. To wynik siły mięśni i właściwości biomechanicznych ludzkiego ciała: zginacze, czyli mięśnie, które zginają ręce i nogi, są silniejsze od prostowników, czyli mięśni prostujących kończyny. Gdy ogień wysusza mięśnie i ścięgna, te kurczą się niczym stek na grillu, a zginacze pokonują prostowniki. W rezultacie ułożenie ciała przypomina pozycję, jaką przyjmuje bokser na ringu, dlatego też nazywamy je „postawą bokserską”. Zjawisko takie jest bardzo typowe – równie typowe dla ofiar pożarów jak fioletowy i spuchnięty język w przypadku wisielców – i zachodzi zawsze, gdy tylko kończyny ofiary mogą się swobodnie wyginać. Ręce związane lub ułożone za plecami nie mogą się zgiąć, więc jeśli znajdziemy spalone ciało z wyprostowanymi rękami, może to oznaczać, że ofiara została w jakiś sposób skrępowana lub unieruchomiona. Inna bardzo dramatyczna zmiana dotyczy głowy. Czaszka jest ściśle zamkniętym naczyniem, wypełnionym w większości płynem i miękką tkanką mózgu. W krótkim czasie cała ta wilgoć osiąga punkt wrzenia i wytwarza wysokie ciśnienie we wnętrzu czaszki: im gorętszy ogień, tym wyższe ciśnienie. Jeśli w czaszce znajduje się jakaś droga ujścia dla tego ciśnienia – na przykład otwór po kuli – kości pozostają nienaruszone. Jeśli jednak brakuje takiej drogi, czaszka może dosłownie eksplodować i rozerwać się na drobne kawałki wielkości monety. Odnalezienie i rekonstrukcja czaszki zniszczonej podczas pożaru to jedno z najbardziej nużących zadań, przed jakimi staje antropolog sądowy.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Szczęśliwie dla naukowców badających miejsce zbrodni, trudno całkowicie spalić ludzkie ciało; nawet po kremacji pozostają fragmenty kości, które później trzeba mechanicznie sproszkować. Z drugiej jednak strony ogień może poważnie uszkodzić nawet najbardziej wytrzymałe kości ludzkiego ciała, takie jak kość udowa i piszczelowa w nodze oraz kość ramienna w ręce. Ogień o stosunkowo niskiej temperaturze nada kościom długim barwę czarną lub brązową, lecz nie naruszy ich struktury. Jednak podczas pożaru będącego wynikiem podpalenia – gdy przestępca użył benzyny lub jakiejś innej substancji łatwopalnej – ogień może osiągnąć temperaturę nawet 1100 stopni Celsjusza; w tak ekstremalnych warunkach kość ulega przemianie chemicznej i strukturalnej. Podobnie jak pozostałe części ciała, kość zawiera węgiel, który w bardzo wysokiej temperaturze po prostu się wypala. Kość, która przetrwa taki proces, nazywana kością kalcynowaną, może zachować swój kształt – tak jak rafa koralowa zachowuje swój pierwotny kształt, nawet gdy wymarły już organizmy, które ją stworzyły – będzie jednak bardzo lekka, szara, poznaczona mnóstwem pęknięć i otworów powstałych pod wpływem wysokiej temperatury i tak krucha, że może rozsypać się w dłoni, a już z pewnością rozsypie się pod naciskiem stopy.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Pytania, na które chcieliśmy znaleźć odpowiedź, wydawały się wręcz śmiesznie proste: Kiedy odpada ręka? Kiedy powstaje ta tłusta czarna plama pod ciałem i z czego się bierze? Kiedy zęby wypadają z czaszki? Ile czasu trzeba, by ciało zamieniło się w szkielet? Pytania, które stawialiśmy sobie, przystępując do tych projektów, były proste, lecz ułożenie kompletnych odpowiedzi musiało trwać latami. Każda zmienna miała znaczenie. Czy ciało leżało w cieniu czy w słońcu? W ubraniu czy bez? Na zewnątrz czy w budynku – a może w samochodzie? W kabinie pasażerskiej czy w bagażniku? Na ziemi czy w wodzie? Ukrywaliśmy ciała w lesie. Zakopywaliśmy je w płytkich grobach. Zanurzaliśmy w wodzie. Potem badaliśmy i opisywaliśmy wszystko, co się z nimi działo, od chwili śmierci aż do czasu, gdy nie zostało z nich nic prócz kości. Budowaliśmy bazę danych dotyczących czasu śmierci – pierwszy i jedyny zbiór informacji tego rodzaju na świecie – systematyzując proces rozkładu ludzkiego ciała za pomocą wykresów i tabel. Cel tego działania był prosty: umożliwić określenie z naukową pewnością czasu śmierci każdej ofiary morderstwa, bez względu na stan oraz okoliczności rozkładu ciała.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Czerwie to małe, przypominające robaki larwy, które wylęgają się z jaj złożonych na ciele przez muchy – zwykle, choć nie zawsze, przez połyskujące, zielonkawe owady zwane muchami plujkami. Tuż po wykluciu czerwie są mniejsze od ziaren ryżu; gdy osiągną dojrzałość, są równie długie i grube jak rurki makaronu. Szybko nauczyłem się, że w Tennessee należy otwierać worki z ciałami na zewnątrz i na ziemi, by muchy i czerwie nie rozeszły się po całej kostnicy.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Pierwszą rzeczą, która dosłownie rzuciła mu się w oczy i dotyczyła wszystkich czterech obiektów badań, była obfitość plujek. Rozkładające się w cieple ciała w ciągu kilku minut przyciągnęły setki much. Krew wywołała tak gwałtowną reakcję żerujących owadów, jakiej Bill nie byłby sobie nawet w stanie wyobrazić. Już po chwili obsiadły go setki much szukających jakichkolwiek płynów organicznych, którymi mogłyby się karmić, oraz jakichkolwiek ciemnych i wilgotnych otworów (łącznie z nozdrzami Billa), w których mogłyby złożyć jaja. Nasz dzielny badacz szybko nauczył się, że musi owijać głowę jakąś cienką, przezroczystą tkaniną, by muchy nie wchodziły mu do oczu, uszu, nosa i ust. Podczas jednego tylko ciepłego dnia, w ciągu kilku zaledwie godzin, nosy, usta i oczy martwych ciał wypełnione zostały ziarnistą, żółto-białą masą muszych jaj. Jedna samica plujki może złożyć naraz setki jaj, a wokół każdego z nieboszczyków krążyły dosłownie tysiące samic. W majowym i czerwcowym upale – bo w tych właśnie miesiącach ułożono na terenie ośrodka ciała 1-81 i 2-81 – w przeciągu zaledwie czterech do sześciu godzin ze stert jajeczek wykluły się tysiące larw. Muchy nie były jednak jedynymi owadami, które gromadziły się wokół świeżego ciała. Już po kilku minutach pojawiły się także osy. Bill zauważył, że niektóre z nich karmiły się samym ciałem, inne zaś atakowały muchy, porywały je i odgryzały im głowy jednym szybkim kłapnięciem szczęk. Jeszcze inne jadły jajeczka much lub młode larwy wykluwające się w różnych otworach ciała.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Rozmnażające się błyskawicznie owady wyjadły oczy, zostawiając puste, wpatrzone w przestrzeń oczodoły. Skóra i włosy utrzymywały się na czaszce, lecz po kilku dniach wyraźnie zaczęły się zsuwać. Pod koniec pierwszego tygodnia zwłoki zaczęły nabrzmiewać. W miarę jak bakterie wyjadały żołądek i jelita, wytwarzane przez nie gazy zaczęły wypełniać i wydymać brzuch niczym balon. Tymczasem skóra przybierała intensywny, czerwonawy kolor. Tkanka tłuszczowa pod skórą zaczęła się rozkładać, nadając zwłokom szklisty połysk, zupełnie jakby zostały oblane polewą i upieczone w piekarniku. Gdy skóra przybrała barwę karmelu, zaczęła pokazywać się na niej sieć fioletowo-szkarłatnych linii przypominająca satelitarną mapę rzek. W rzeczywistości był to układ krążenia; krew w żyłach i tętnicach zaczęła gnić, rozdymając je i nadając im ciemniejszą barwę, przez co wyglądały tak, jakby ktoś wymalował je na ciele flamastrem.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Pamiętajcie, że to ciało już od kilku miesięcy rozkłada się w płytkim grobie, więc paskudnie śmierdzi i prawdopodobnie jest już mocno przegniłe. Wstrzymujecie oddech, chwytacie rękę trupa, ciągnięcie za nią… a ręka urywa się i zostaje wam w dłoniach. Jeśli nie jesteście wyjątkowo skrupulatni i nie macie żołądka z żelaza, to w tym momencie, pomiędzy kolejnymi głębokimi wdechami, zbieracie tylko co większe części ciała – głowę, tułów, nogi, większość rąk – a potem wynosicie się stamtąd najszybciej, jak potraficie.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“W ciągu dziesięciu lat, które upłynęły od chwili, gdy zaczęliśmy badać rozkład ludzkiego ciała w naszym ośrodku, wykonywaliśmy dziesiątki analiz i eksperymentów dotyczących w większości różnych zmiennych, które wpływają na tempo rozkładu. Widzieliśmy ciała, które trwały w niemal nienaruszonym stanie przez całą zimę i znaczną część wiosny, a wraz z nadejściem gorącego lata w ciągu dwóch tygodni zamieniały się w szkielety. Porównywaliśmy ciała ułożone w cieniu z tymi, które leżały na słońcu, i przekonaliśmy się, że te ostatnie ulegają zwykle mumifikacji, ich skóra staje się twarda jak łyko i stanowi nieprzebytą zaporę dla czerwi. Porównywaliśmy ciała leżące na powierzchni ziemi z tymi, które zostały zakopane w grobach, zarówno płytkich, jak i głębokich; ciała pogrzebane głęboko rozkładały się nawet osiem razy dłużej niż ciała ułożone na powierzchni. Porównywaliśmy ciała grube z chudymi – grube zamieniały się w szkielety znacznie szybciej, bo ich tkanka stanowiła pożywienie dla olbrzymich armii robactwa. Podczas jednego z ostatnich eksperymentów badaliśmy codziennie utratę wagi różnych ciał i w przypadku jednego z nich, wyjątkowo grubego, zanotowaliśmy ubytek aż osiemnastu kilogramów w ciągu doby – jestem pewien, że żadna z modnych teraz diet nawet nie zbliży się do tego rekordu.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Większość lekarzy sądowych to patolodzy sądowi – lekarze specjalizujący się w chorobach lub urazach tkanki. Jeśli mają okazję przeprowadzić sekcję zwłok w ciągu kilku godzin lub nawet dni od śmierci danej osoby, potrafią zwykle z zadziwiającą dokładnością określić czas i przyczynę zgonu. Kiedy jednak ciało znajduje się w stanie zaawansowanego rozkładu, przeprowadzenie autopsji może być trudne lub nawet niemożliwe. Tkanka miękka przechodzi w stan ciekły za sprawą oddziaływania bakterii, zmian chemicznych na poziomie komórek (proces rozpadu komórek zwany autolizą) oraz żerowania czerwi. Wraz z tkanką miękką znikają fizyczne ślady, których szuka patolog, takie jak rany zadane nożem. Jeśli jednak ślady ostrza lub innych urazów widoczne są na kościach, wykwalifikowany antropolog sądowy może odczytać ze szkieletu zdumiewającą ilość informacji długo po tym, gdy przeprowadzenie sekcji staje się niemożliwe.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“W odróżnieniu od poprzednich ciał to było całkiem nagie, satynowa bielizna – body na ramiączkach – leżała pognieciona pośród liści trzy metry dalej. Ofiarą również była czarna kobieta, co dało się od razu ustalić na podstawie włosów i odsłoniętych zębów. To ciało znajdowało się już w stanie zaawansowanego rozkładu. Skóra była odbarwiona, brzuch rozdęty, kości lewej nogi wyszły na wierzch, brakowało obu stóp. Zwłoki leżały z szeroko rozrzuconymi rękami i nogami, wciśnięte kroczem w małe drzewo. Widok pnia wyrastającego pionowo w górę prosto z genitaliów nagiego gnijącego ciała ofiary morderstwa, sprawiał, że zbrodnia wydawała się jeszcze bardziej szokująca, jeszcze bardziej odrażająca.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Zwłoki leżały twarzą do góry – tyle że twarzy już nie było. Zniknęła również tkanka miękka z szyi, choć ramiona i dłonie pozostały praktycznie nienaruszone. Nie byłem zaskoczony brakiem twarzy, często ta właśnie część ciała znika jako pierwsza. Muchy plujki składają jaja w wilgotnych ciemnych miejscach, więc usta, nos, oczy i uszy nadają się do tego najlepiej – podobnie jak genitalia i odbyt, jeśli tylko muchy mogą się do nich dostać. Jedynym miejscem, w którym samica plujki złożyłaby jaja chętniej niż w naturalnym otworze ciała, jest zakrwawiona rana.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Gdy przyglądałem się ciału, Arthur Bohanan, specjalista z laboratorium kryminalistycznego wydziału policji w Knoxville, zwrócił się do mnie z prośbą: – Bill, podaj mi rękę. Pracowałem z nim od lat, wiedziałem więc, że bynajmniej nie szuka u mnie oparcia. Chciał, żebym usunął jedną z dłoni ofiary i podał mu ją. W sprawach dotyczących morderstw zdarza się nieraz, że śledczy odcinają palce lub nawet całe dłonie, by zabrać je do swojego laboratorium lub przesłać je FBI. W sytuacji, gdy tożsamość ofiary jest nieznana, należy spróbować każdej możliwej techniki, by powiązać ze sobą odciski i nazwisko. Przyjrzałem się dłoniom ofiary. Skóra była rozmoczona, wyglądało na to, że lada moment zsunie się z kości, wiedziałem jednak, że to nie powstrzyma Arta przed zdjęciem odcisków; słynął z tego, że potrafił włożyć własne palce w skórę palców ofiary, by przywrócić im naturalny kształt i pobrać odciski.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Kiedy wsuwaliśmy zwłoki do worka, widzieliśmy niewiele larw – ledwie garstkę. Teraz było ich tam całe mrowie, dosłownie dziesiątki tysięcy. Jeden ze studentów zapytał, skąd się tam wzięły. Czy w ciągu czterdziestopięciominutowej podróży powrotnej na uniwersytet mogło dojść do jakiegoś masowego wylęgu? Wyjaśniłem, że czerwie były tam od początku, a w tym przypadku chodziło tylko o błędną ocenę pory dnia. Czerwie nie lubią słońca, więc jeśli ciało leży na otwartej przestrzeni, w ciągu dnia chowają się pod skórą. Gdy zamknęliśmy ciało w nieprzejrzystym czarnym worku, larwy uznały, że zapadła już noc, więc wyszły żerować na zewnątrz.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Ze względu na specyfikę mojego zawodu często mam okazję się przekonać, jak różną wartość przypisuje się ludzkiemu życiu – i śmierci. Niektórzy ludzie w chwili śmierci są tak biedni i tak samotni, że nikt nawet nie zgłasza się po ich ciała, które leżą w kostnicy do czasu, aż lekarz sądowy albo koroner nie pogrzebie ich w mogile dla nędzarzy. Inni – obdarzeni przez los kochającą rodziną, wysoką pozycją społeczną lub dużym ubezpieczeniem – odchodzą w blasku chwały, pośród kwiatów i złota.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Tafonomia – nauka zajmująca się między innymi ułożeniem ludzkich szczątków oraz naturalnych elementów, takich jak ziemia, liście i kokony owadów – to jedno z najważniejszych źródeł informacji dla antropologa sądowego badającego miejsce zbrodni.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Nim znaleziono ciała, bakterie w znacznym stopniu strawiły organy wewnętrzne, począwszy od żołądka i jelit. Podczas tego procesu mikroorganizmy uwalniały gazy, które wydymały brzuchy ofiar niczym balony. Pod ciałami i wokół nich rozlewały się kałuże ciemnej tłustej substancji, złożonej z lotnych kwasów tłuszczowych, które powstają podczas rozpadu tkanek. Włosy zaczynały się zsuwać z czaszek ofiar niczym zbyt luźne peruki. Zdjęcia małej Krystal należały do najbardziej przejmujących obrazów, jakie kiedykolwiek widziałem. Nagość dziewczynki ukazywała w sposób wyjątkowo wyrazisty, jak była młoda, mała i bezbronna. Okolice genitaliów dziecka znajdowały się w stanie daleko posuniętego rozkładu. Raport z sekcji zwłok podkreślał, że nie dało się określić, czy Krystal była molestowana seksualnie, gdyż nie pozwalał na to stan tkanki miękkiej. Tak czy inaczej, dziewczynka z pewnością padła ofiarą brutalnego ataku.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Wysoka temperatura przyspiesza działanie bakterii. Sprzyja również większej aktywności owadów. Owady, podobnie jak ludzie, wolą urządzać pikniki latem.”
Bill Bass, Jon Jefferson

“Niepewność i strach niemal zawsze są trudniejsze do zniesienia niż świadomość nieodwracalnej straty. Nie mogę oddać ludziom ich ukochanych. Nie mogę przywrócić im szczęścia i niewinności, sprawić, by ich życie było takie jak kiedyś. Ale mogę dać im prawdę. Wtedy odzyskają wolność, a gdy skończą już opłakiwać zmarłych, będą mogli zacząć życie na nowo.”
Bill Bass, Jon Jefferson

Ernest Becker
“People were always ready to yield their
wills, to worship the hero, because they were not given a chance
for developing initiative, stability, and independence, said the great
nineteenth-century Russian sociologist Nikolai Mikhailovsky”
Ernest Becker

Claude Lévi-Strauss
“¿Qué oímos en esas conferencias y qué leemos en esos libros? La lista de las cajas que se llevaban, las fechorías del perrito de a bordo y, mezcladas con las anécdotas, migajas insípidas de información que deambulan por todos los manuales desde hace un siglo, y que una dosis de desvergüenza poco común —pero en justa relación con la ingenuidad e ignorancia de los consumidores— no titubea en presentar como un testimonio, ¡qué digo!, como un descubrimiento original.”
Claude Lévi-Strauss, Tristes Tropiques

“Irani, la madre di Kulìa, si avviò a passo deciso verso il centro del villaggio, portando una coppa di infuso del mattino, bollente. Si sedette a fianco alla Madre, la salutò con gentilezza e le offrì la bevanda.
- Ti sei svegliata presto, Madre. Bevi.
- Avrei voluto svegliarmi prima, figlia.
- Perché?
- Avrei smesso di sognare. Non era un buon sogno. Tutto era alla rovescia e nessuno rimetteva le cose a posto.
- Alla rovescia? Cosa?
- Tutto, Irani, tutto era alla rovescia. Le persone, la vita, gli alberi. Le persone giacevano a terra ferite e morte, le donne venivano portate via per i capelli, i bambini sudavano tutto il giorno costretti a lavorare, gli alberi erano grigi e morti, il fumo era dappertutto.
- La Madre continuava a stringersi la testa con le mani. Irani non l’aveva mai vista così
- Cosa pensi che significhi, Madre?
Intorno tutto era così verde, le persone erano in giro per il villaggio o sulla spiaggia, i bambini giocavano, a nessuno sarebbe passato per la testa di trascinare una donna per i capelli. La visione della Madre era la visione dell’impossibile.
- Non lo so. Sembra impossibile ma pareva che tutti fossero abituati a vivere alla rovescia, come se fosse normale. Ho visto persone riccamente che davano ordini a persone vestite di stracci e queste si inchinavano. Ho visto donne chiuse da maschi in luoghi da cui non si poteva uscire. Bambini che non avevano cibo.
- Madre, ciò è impossibile. Le donne sono le creatrici rispettate da tutti, i bambini mangiano sempre per primi, nessuno si inchina a nessun altro, siamo un popolo di gente libera.
- Non capisci, era tutto alla rovescia. Tutto, ti dico. I villaggi non erano villaggi, non finivano mai, continuavano sempre. La campagna era lontana giorni e giorni di marcia. Non c’era un fiume in cui lavarsi, non c’erano orti da coltivare, le persone morivano e altre persone gli passavano accanto senza vederle, le persone non si salutavano, Irani. Le persone non si conoscevano.
- Hai sognato ciò che non può essere, Madre. Hai sognato il contrario della vita, della libertà, della gioia. Perché dovrebbe succedere una cosa simile? Chi vorrebbe vivere così? Nessuno, Madre, e non può succedere.
- Succederà, l’ho visto e l’ho sentito, le ossa mi fanno male da quanto sto soffrendo. La testa mi scoppia per quello che sto pensando. Non credo che vivrò ancora a lungo, non credo che potrò più dormire. Convoca il consiglio.”
Sara Morace, I racconti di domani

“- Hai parlato con qualcuna di loro?
La vecchia chinò il capo, quella Irani vedeva lontano, sarebbe stata la prossima Madre. Questo la rasserenò un poco.
- Sì, ho parlato con una donna.
- E cosa ti ha detto?
- Le ho chiesto cosa fosse successo al suo popolo. «Ha dimenticato», mi ha risposto. «Ha dimenticato che la vita viene prima della morte, che le donne vengono prima degli uomini, che la natura viene prima ancora». Le ho chiesto da quanto tempo avesse dimenticato. «Alcune migliaia di anni», mi ha risposto. «Può la tua gente recuperare la memoria?» le ho chiesto. «Certo, quelli come me non l’hanno mai persa». «Perché non glielo insegni?». «Lo faccio, ma è difficile. L’abbiamo sempre fatto, ma è stato difficile. Tante donne, meno uomini. Siamo stati isolati, perseguitati, uccisi, bruciati, ma l’abbiamo fatto e continueremo a farlo». «Chi ha fatto perdere la memoria a tutta questa gente?». «La paura, la violenza, la pigrizia, l’abitudine. Ci furono uomini che hanno pensato di poter possedere altri uomini, anzi prima di tutto di poter possedere donne e bambini, e se li presero con la forza bruta. Gli altri protestarono ma finirono col subire. Persino le donne accettarono, non tutte ma la maggioranza. La storia è lunga ma vedi tu stessa come viviamo adesso». «State vivendo alla rovescia. Come fate a vivere alla rovescia?». «Con molta sofferenza, rincorrendo la felicità, cercando la gioia anche dove sembra ci sia solo dolore, affannosamente, sapendo in qualche modo che tutto potrebbe essere diverso». «La Dea ha permesso tutto ciò?». «Gli umani l’hanno permesso. La Dea è stata scelta dagli umani. Ora è pieno di Dei maschi». «Come andrà a finire?». «Ritroveremo la memoria, ma non basterà, dobbiamo inventare un nuovo modo di vivere». «Non è sufficiente rimettere semplicemente le cose a posto, come sono per il mio popolo?». Mi ha sorriso e ha scosso la testa. Poi mi sono svegliata.”
Sara Morace

Friedrich Hölderlin
“Man kann auch in die Höhe fallen, so wie in die Tiefe. ("One can as well fall into height as into depth")”
Friedrich Hölderlin

“Ma l'identità non è un valore da tenere sottovetro, come la marmellata. Non è un reperto archeologico, non è una icona turistica, non sarà mai un revival folklorico. Non è qualcosa che si conquista e si ha per sempre, ma un processo. Non è una cosa fissa che esiste e punto, come un “Dio c'è” in autostrada, ma è una convinzione che si può discutere. E’ una relazione e viene definita dal rapporto con l'altro, da cui dipende. Sempre che il mutamento non sia avvertito come una minaccia. Il confronto fa crescere, ma solo chi non teme la diversità e non ha paura di perdere qualcosa. La via senza sbocchi è considerare l'identità un condensato di tradizioni, la via più avventurosa è andarla a cercare nella vita quotidiana. La necessità di ripensare l'identità in termini evoluti e dinamici è evidente. Costruita o ereditata che sia, va lavorata e possibilmente migliorata, offrendola al futuro. Se la globalizzazione ha un merito, è quello di salvarci da identità dure e sclerotiche. Vivaddio, guardandoci un po’ attorno possiamo anche scegliere chi essere.”
Duccio Canestrini, Antropop

“Tant la història com l'antropologia ens han permès arribar a saber que alguns comportaments que trobem "naturals i comuns" són només conductes particulars de la nostra època que semblarien raríssimes a qualsevol ésser humà d'un altre moment històric o d'una altra regió geogràfica. Allò que avui creiem que és masculí, en altres societats no és considerat d'aquesta manera, i allò que es denomina femení canvia d'una cultura a una altra. Aquestes diferències arriben a ser tan importants que les ciències socials contemporànies han conclòs que en realitat allò que es considera propi de cada sexe no és res més que una decisió convencional de cada cultura. Avui sabem que la nostra societat només és una de les moltes formes possibles d'organitzar els vincles entre les persones. Totes aquelles coses que considerem que han estat sempre igual s'esvaeixen perquè podrien haver estat d'una altra manera.”
Ana Kipen, Maltractament, un permís mil·lenari. La violència contra la dona

Ernest Becker
“Today we are living the grotesque spectacle of the poisoning
of the earth by the nineteenth-century hero system of unrestrained
material production. This is perhaps the greatest and most pervasive
evil to have emerged in all of history, and it may even
eventually defeat all of mankind. Still there are no "twisted" people
whom we can hold responsible for this.”
Ernest Becker, Escape from Evil

Nordstelo
“para la sociedad moderna el ser humano en sí mismo carece totalmente de valor. Esta falta de valor intrínseco de las personas sólo se enmascara a través de la utilidad práctica que cada individuo representa para los demás.”
Nordstelo, El Universo Antrópico

Nordstelo
“En última instancia, avanzamos para convertirnos en una civilización cósmica, por lo que es importante que todos y cada uno de nosotros entendamos cuál es nuestro lugar dentro del Universo y lo que hay allá fuera. Porque lo cierto es que no somos habitantes de una localidad, un país o incluso un planeta: el Universo entero es nuestro hogar. En esta nueva escala, conceptos contemporáneos como la nacionalidad simplemente ya no serán sufcientes. Todos somos miembros de una especie, quizá sólo una más entre muchas que habitan este Universo y esto signifca que nuestra identidad común en esta nueva escala no puede ser otra que la de ser seres humanos.”
Nordstelo, El Universo Antrópico

« previous 1