Śmierć Keiry nie oznacza końca rozlewu krwi na Alaris. Pojawia się nowy gracz, który przez wieki czaił się na odpowiedni moment, by ujawnić własne istnienie i wcielić nikczemny plan w życie. Inicjańskiego księcia czeka nierówna, pozbawiona moralności walka. Czy uda mu się odnaleźć choć odrobinę światła w otaczającej go ciemności? Moon czuje się zdradzona przez Drake’a i nie wie, czy będzie w stanie mu jeszcze kiedykolwiek zaufać. Postanawia wrócić do Gniazda i z pomocą Krwiożerców odszukać księgę Asaela. Ile bólu potrafi znieść i do jakich poświęceń będzie zdolna w obliczu wojny? Tristan pozostaje więzniem goblinów. Mimo trudnej sytuacji poprzysięga sobie, że nie spocznie, dopóki nie zapewni Lavenie bezpieczeństwa. Nie wie jednak, czy po wydarzeniach, które wstrząsną ich życiem, będzie mu dane znów trzymać ukochaną w ramionach. Co się stanie, gdy światu zagrozi wieczny mrok, a koszmary staną się jawą?
Myślałam, że po pierwszym tomie nic mnie już tak nie zaskoczy. Ale się myliłam..
Nie potrafię tego opisać, tyle emocji miałam podczas czytanie tej książki. Pokochałam tych bohaterów i ich historie, dzieje się tu tak dużo, że aż ciężko pojąć to rozumem. Jak zwykle autorka pod koniec książki po raz kolejny wprawiła mnie w osłupienie, muszę pamiętać żeby spodziewać się po niej takich zagrań, bo kolejny raz emocje podczas czytania przejęły wodze i ciężko było mi pojąć co się właśnie stało.
Brakuje mi więcej o Asterin, bardzo chciałam ją poznać i mam nadzieję, że w kolejnym tomie będę miała ku temu okazje. Nie pozostaje mi nic tylko pogodzić się z tym, że narazie muszę poczekać na dalsze losy bohaterów. Wiem, że się nie zawiodę.
Świeżo po rereadzie "Krwi Nowych Bogów" Katarzyny Wycisk sięgnęłam po kontynuację – "Gniew Nowych Bogów". Po neutralnej pierwszej części starałam się nie mieć żadnych oczekiwań przed lekturą. Jak sądzicie, tym razem było lepiej?
Tak! Na całe szczęście. :) Wszystko to, co nie podeszło mi w pierwszej części albo nie wystąpiło, albo zostało poprawione.
Autorka nie daje swoim bohaterom ani chwili wytchnienia. Fabuła stale pędzi do przodu, ale w tempie, które nie przyprawia czytelnika o zadyszkę – jest stabilnie i interesująco. Ponownie poznajemy historię z perspektywy wielu bohaterów, w tym wcześniej nieznanych. I choć chwilami można się poczuć zagubionym, na pomoc przychodzi słowniczek na końcu książki ;) i nie da się ukryć, że wszystkie te punkty widzenia mają znaczenie, bo łączą się w całość na końcu książki.
No, prawie wszystkie. Bo niemal na samym początku opowieści wydarzyło się COŚ, co złamało serce większości czytelników. Ja jednak zaliczam się do tej drugiej ekipy – uważam, że to było świetne! Niespodziewane i sprawiające, że historia nabrała rumieńców, a także zyskała na autentyczności – w końcu cały czas wszystko kręci się wokół wojny. A jeśli jesteśmy już przy niespodziewanych zwrotach akcji – sama końcówka nieźle zamieszała. Gdyby nie epilog, siedziałabym, wpatrując się w ostatnią stronę, zastanawiając się, co pominęłam i gdzie przysnęłam, że nie zrozumiałam, co się wydarzyło. Na szczęście ten się pojawił, a w nim szczegóły rzucające światło na kilka sytuacji. Ale nie na wszystkie. ;)
Super jest to, że każdy bohater jest tu inny. Niektórym się kibicuje – jak Moon czy Aidenowi; innych z góry nienawidzi – patrzę na ciebie, Ulrichu; z jednym tak właściwie nie wiadomo, co zrobić. Tak tak, chodzi mi o Drake'a ;) facet ma swoje motywy, których się trzyma i nie do końca wiadomo, czego się po nim spodziewać. Jeśli chodzi o jego relację z Moon… ja nadal nie jestem przekonana, czy lubię stronę, w jaką to wszystko idzie, ale chyba jestem tu w mniejszości.
Mój osobisty zarzut - za mało Tristana! Bo to chyba jednak moja ulubiona postać, a tutaj jakoś krążył po obrzeżach; był, ale jakby go nie było. Mam nadzieję, że jego wątek będzie dużo bardziej rozwinięty w trzeciej części. ;)
Po zapowiedziach nastawiałam się, że w GNB znów będzie dużo makabrycznych scen, jednak na szczęście nie było tak źle. Przyznaję się – tortury tylko przeskanowałam, nie wgłębiałam się w szczegóły, bo nie czułam, że jest mi to do czegokolwiek potrzebne. Ot - co kto lubi ;)
Podsumowując – cieszę się, że przeczytałam ten tom, bo zdecydowanie podreperował odczucia po pierwszym. I teraz nie mogę się doczekać trzeciego!
W książce bardzo dużo się dzieje, chwilami aż brakuje czasu na złapanie oddechu. Bardzo łatwo zaangażowałam się w fabułę i śledziłam dalsze losy postaci poznanych w pierwszej części.
W przypadku wielu możemy poznać je głębiej, często ich inne, skryte oblicza. W powieści występuje wielu bohaterów, których mnogość wymagała ode mnie bardzo dużo skupienia, żeby się nie pogubić 😅
Historia została ciekawie rozwinięta i widać rozwój autorki oraz to jak wiele pracy włożyła w kreację tej książki oraz wspaniale działającego na wyobraźnię świata. Czuć złożoność zarówno historii jak i właśnie tego świata fantasy.
Bardzo spodobał mi się klimat tej książki, który często jest mroczny, duszny i daje poczucie zagrożenia, jakie wisi nad bohaterami. Świat jest fantastyczny i bogaty, a liczne tajemnice skłaniają do zgłębiania tej historii.
Podobało mi się również to, że autorka nie ma oporów przed dodawaniem bardziej brutalnych i mocnych scen, dodawały emocji i nastroju.
GNB czytało mi się przyjemnie i szybko, więc musiałam sobie ostrożnie dawkować przyjemność czytania tej książki, żeby nie skończyć jej zbyt szybko, bo nie chciałam jeszcze opuszczać świata Alaris 😅
Jedyne co średnio mi się spodobało to sposób dawkowania finału tego tomu. Przez całą książkę śledzimy poczynania bohaterów i w pewnym momencie okazuje się, że jednak nie do końca. W jednym z najbardziej istotnych momentów czytelnik nie wie o co chodzi, by później lekko cofnąć się w czasie, gdzie nastąpi wyjaśnienie całej sytuacji. Było to trochę nierówne w stosunku do reszty i powodowało taki "sztuczny szok" (nie umiem tego lepiej określić 😅).
Poza tym ciężko mi wskazać inne wady, świetnie się bawiłam czytając, przeżywałam emocje, a autorka oderwała mnie od szarej rzeczywistości i wrzuciła w swój fantastyczny świat i tajemnice, dając mi zanurzyć się w klimatach, które uwielbiam 😍
Keira już nikomu nie zagraża i mogłoby się wydawać, że najgorsze za nami. Jednak w Alaris pojawia się ktoś, kto zaburzy ten względny spokój. Wdraża w życie wieloletni plan, aby uwolnić koszmary i pogrążyć resztę ludzkości w bólu, strachu i ciemności.
Moon czuje się zdradzona i na własną rękę stara się odzyskać księgę, aby złamać szyfr i poznać prawdę o swoim pochodzeniu. Czy mimo wszystko uda jej się jeszcze kiedyś spotkać Katze?
Kontynuacja dalej trzyma poziom! Zdarza się, że kolejne tomy robią się mdłe, rozciągają historię na siłę. Ale to zdecydowanie nie tutaj. Akcja trzyma w napięciu przez cały czas.
Gdy tylko coś nam się rozjaśnia, do gry wchodzi nowa postać lub zostaje odsłonięta część historii, która zamiesza.
Nie jest to książka, którą spokojnie odłożysz i zajmiesz się obowiązkami. Gdy tylko po nią sięgniesz, musisz ją skończyć. Nie idzie się oderwać od tej historii.
Nie mogłam się doczekać każdej sceny z Drakiem. Treningów, tych siłowych jak i magicznych, planowania strategii, odkrywania prawd o Wielkiej Wojnie. Mam nadzieję, że mimo tego co przeszedł przez te tysiące lat, odnajdzie chwilę wytchnienia. Najlepiej ze swoim klucznikiem 🤭
Nie mogłam pozbierać szczęki z podłogi po przeczytaniu zakończenia! Dziękuję z całego serca za ten epilog ❤️ uratował mnie 🤭
Tak jak wspominałam, potrzebuję kolejnego tomu na wczoraj! Oby @katarzynawycisk nie kazała nam długo czekać 🖤
4,5/5⭐️ 🗡️Dlaczego uważam, że ten tom był jeszcze lepszy? Po pierwsze styl pisania autorki wszedł na jeszcze wyższy poziom. Kolejne strony przerzucają się niewiadomo kiedy. Dodatkowo historia jest brutalna i nie brakuje dokładnych opisów, a ja bardzo sobie cenię takie surowe klimaty w fantastyce. Zauważyłam, że wątki romantyczne nie wybrzmiewają w tym tomie na pierwszym miejscu (chociaż nadal są ważne), co dla mnie też jest plusem, bo zamiast nich na pierwszy plan wyszły intrygi, planowanie i walka, a trzeba przyznać, że sceny walki są wyśmienicie przedstawione.
🗡️To co bardzo mi się podoba już od pierwszego tomu to świat, jego różnorodność i historia. Dostajemy dużo informacji i coraz więcej ciekawych istot. Jako osoba, która zawsze w przypadku fantastyki największą uwagę przywiązuje do opisów świata jestem usatysfakcjonowana.
🗡️Podsumowując, jeżeli szukacie dobrej fantastyki i dodatkowo chcecie wspierać polskich autorów to nie ma nad czym się zastanawiać tylko czytać. Gorąco Wam polecam.
Strasznie mnie irytuje Lavena. Niby rozumiem zamysł postaci, ale... No po prostu nie przemawia do mnie. Poza nią, miodzio. Dawno nie czytałam czegoś tak szokującego. Pani Kasiu, nie robi się tak, nie zabija się najlepszych postaci na samym początku 🤣 Siedziałam akurat na zajęciach... Dobrze, że skończyliśmy wcześniej, bo przecież nie będę płakać przy ludziach 😭
This entire review has been hidden because of spoilers.
Wow wow wow! To byto tak świetne! A ta końcówka... jestem po ogromnym wrażeniem jak niesamowita jest ta książka, a zwrotów akcji też tutaj nie brakuje. No po prostu uwielbiam!
Pierwsza premiera 2023 na którą czekałam z zapartym tchem. Pytanie czy rosnące napięcie i długie czekanie się opłacało? Czy GNB sprawił mi zawód? Na odpowiedź musicie zaczekać do końca posta.
Fabuła: Moon po wydarzeniach z KNB czuje się zdradzona i wykorzystana przez Najwyższego, sama na własną rękę zaczyna szukać jakichkolwiek informacji o Księdze Asaela. Jest gotowa ponieść każda cenę, nawet jeśli będzie musiała przystać do Krwiożerców. Zdecydowanie niechce zaufać ponownie Drakowi.
Inicjanin tymczasem wyrusza na Wyspę Skrzydeł, tam uwalnia Tristana, czuję też że Adien jest w niebezpieczeństwie. Niestety dociera za późno. Mieszniec został zabity przez Nessę. Drake przepełniony bólem odkrywa, że ciałem kapłanki zawładną jedne z Nachtablów, sam Asael. Udaje mu się uwolnić Lavene, zapobiegając zdobycia drugiego czystego serca. Czym opóźnia przybycie demonów do Alaris.
Drake szykuje się do kolejnej bezwzględnej i nierównej walki z demonami. Ten tom zaskoczy nas nie jednym.
W GNB poznajemy historię Alaris z czasów Wielkiej Wojny, a także autorka przybliża nam historię samego Inicjanina. Co jest bardzo ciekawe i kryje wiele smaczków na temat przeszłości Draka. Obserwujemy też rozwijającą się relacje między Moon i Drakem, kroczy ona małymi krokami, a to jej wyczekiwałam z napięciem czytając książkę. Podobało mi się, że jest nam dawkowana stopniowo i nie zawładnęła całą historią.
W ostatecznym rozrachunku mogliśmy poczytać o czymś więcej niż ckliwych romansach. Opisy bitw i walk to doskonałe dzieło autorki, za to wielkie brawa bo nie męczyło mnie ich czytanie. Czasami gubiłam wątek przeskakując od wydarzeń, ale nie jest to uciążliwe, a wynika bardziej z tego że nie lubię czytać e-booków (trudniej mi się skupic).
Podsumowujac: Sam koniec doprowadził znowu do zawału, bo niespodziewalam się że p. Katarzyna w taki sposób wbije mi nóż w piersi i jeszcze będzie wiercić ostrzem (bolało). Cóż żyć trzeba dalej i czekać na kolejny tom Kronik Krwi i Mroku. 🖤
“– Nazywają mnie Asael – przedstawił się i zbliżył do kapłanki w tak szybkim tempie, że aż się wzdrygnęła. – Jesteśmy śmiercią, jesteśmy gniewem, jesteśmy grzechem. – Tym razem zamiast jednego głosu przemówił do niej chór kilku. – Jesteś Zwierciadłem – stwierdziła, czując dreszcze na plecach.”
"Gniew Nowych Bogów" to drugi tom z serii “Kroniki Krwii i Mroku”. Tym razem ( jak już sam cytat może Wam wskazać) będziemy mierzyć się z nowym, potężniejszym wrogiem. Kontynuacja losów Moon i Drake'a odkrywa przed nami nowe tajemnice, głęboko skrywane sekrety i przedstawia o wiele bardziej groźniejszego i niebezpieczniejszego wroga, niż Keira z “Krwi Nowych Bogów”. Asael panoszy się i nie obejdzie się bez ofiar..
Dla mnie fantastyka zawsze musi mieć ręce i nogi. Bez ciekawych bohaterów, różnorodności i wciągającej fabuły, skomplikowanych relacji, tak naprawdę czytamy pustą historię. W przypadku książek Katarzyny Wycisk, nie ma o tym mowy. Autorka w rewelacyjny sposób barwi nam fabułę, komplikuje wątki i relacje, wodzi nas za nos i przede wszystkim karmi prawdziwymi emocjami i uczuciami. Myślałam, że pierwsza część była fenomenalna, jednak druga przebiła ją o głowę. Mam wrażenie, że czytam ulepszoną wersję, pełną sekretów, tajemnic i niespodziewanych wątków. Fabuła składa się z wielu pojedynczych elementów, które kroczek po kroczku musimy łączyć w całość. Bohaterowie, których już mieliśmy okazję dobrze poznać nie tracą pazura. Nadal pozostają mocnymi, konkretnymi postaciami, które nie zbaczają z obranej ścieżki. Moon choć stała się mniej ufna wobec otaczających ją ludzi nie traci swojej siły i uroku. Drake będzie chciał ponownie przekonać ją do siebie, choć będzie to trudniejsze zadanie. Strata, którą przeżywa dotknie go bardziej niżby mogłoby się wydawać. Tristan przykuje waszą uwagę i z pewnością nie będziecie mogli się oderwać od jego poczynań.
“Gniew Nowych Bogów” jednak to nie tylko starzy bohaterowie. Poznajemy nowe postacie, które w przyszłości namieszają w tej historii. Sam Asael, czyli nasza nowa mroczna postać przykuwa uwagę. Jest bardzo hipnotyzujący, co nie wyklucza tego, że jest również często przerażający. Jego kreacja jest genialna. Wzbudza wiele emocje, wiele też ofiaruje czytelnikowi. Nic dodać nic ująć.
Istotne również jest to, że po raz kolejny cała fabuła rozgrywa się na kilku płaszczyznach. Godnym podziwu jest fakt, że autorka gdzieś tam po drodze nie wyłożyła się na czymś. Wszystko jest spójne, wszystko ze sobą współgra i wszystko jest mega ekscytujące i wciągające. A co najważniejsze, nie przynudza (co w fantastyce często się zdarza). Zwroty akcji przysporzą was o bóle głowy lub co najmniej szybsze bicie serca. W środku na czytelnika czeka nie tylko nieszablonowa fabuła, ale przede wszystkim wiele niespodzianek.
Nie mogę również nie wspomnieć o relacji jaka łączy Moon i Drake’a. Mamy tutaj slow - burn i mi to totalnie nie przeszkadza. Ich relację można porównać do układanki, gdzie ta dwójka z każdym kolejnym krokiem dopasowuje się do siebie. Są sobie wzajemnie potrzebni, lubią spędzać razem czas i co najważniejsze czuć tą chemię, która aż parzy. A przy czym nie jest nachalna.
W wielkim skrócie.. mamy tutaj wszystko to co oczekujemy od dobrej fantastyki. Perfekcyjnie stworzony świat, interesujących bohaterów, ciekawe wątki, nieszablonową fabułę, zwroty akcji, emocje, uczucia i klimat, który po prostu wciąga. Autorka ma lekki styl, przez co przez tą książkę po prostu się płynie. Ja do dziś nie wiem kiedy uciekły mi te wszystkie strony. Nie mogę już doczekać się kontynuacji, bo zakończenie podobnie jak całość powala! Ja od siebie mogę Was jedynie zachęcić i polecić ten tytuł. Nie będziecie zawiedzeni! ❤️
“Niektórzy sądzili, że miłość jest wyłącznie dla naiwnych, a ktoś taki jak on, z tak wielkim doświadczeniem, nie zawracałby sobie głowy tym uczuciem. Nic bardziej mylnego. Miłość to najskuteczniejsza broń, jaką kiedykolwiek poznał. Miłość potrafiła doprowadzić do wojen, zawładnąć najpotężniejszymi istotami i sprawić więcej bólu niż najmakabryczniejsze tortury. Miłość stanowiła jednocześnie zbawienie i przekleństwo. Coś, czego się pragnie, a później, po jej stracie, dogłębnie nienawidzi.”
"Najważniejsza jest wolność. To właśnie ona jest podstawą istnienia."
W drugim tomie serii Katarzyny Wycisk wracamy do świata zamieszkanego przez różnorodność magicznych ras, które próbują przetrwać w bezkresie brutalnego świata. Zagłębiając się w "Gniewie Nowych Bogów" mamy możliwość skupić swoją uwagę na Inicjańskim księciu Drake'u oraz Moon, a także jak ich złączone losy mogą odcisnąć piętno na zamieszkanej przez nich krainie.
Cóż to była za przygoda! Pełna akcji, walki i napięcia!
Uwielbiam, gdy kontynuacje trzymają poziom swojego poprzednika lub są nawet od niego lepsze. W tym przypadku z pewną świadomością mogę przyznać, że tak właśnie jest i książka od samego początku ciekawi czytelnika oraz zaskakuje! Element zaintrygowania i zainteresowania fabułą jest dla mnie jedną z ważniejszych rzeczy, więc cieszę się, że w "GNB" akcja zaczyna się od pierwszych stron i pokazuje nam konsekwencje decyzji podjętych przez bohaterów. Autorka przy okazji nie pozwala nam się nudzić, a co za tym idzie - emocje buzują i czuć napięcie z każdym kolejnym rozdziałem!
Aczkolwiek to co mnie najbardziej zachwyca to skonstruowany świat, a także jego złożoność oraz brutalność. Przez ten drugi fakt nie jest to historia dla każdego, ale jednocześnie dodaje to smaku oraz pazura lekturze, a także czyni ten świat jeszcze bardziej "realnym" - miejscem, które możemy sobie na spokojnie wyobrazić i naprawdę uwierzyć w relacje między jego mieszkańcami, w jego problemy oraz nierówności społeczne w nim występujące. Ten element sprawia, że sami bohaterowie otrzymują głębi, bo potrafimy zrozumieć ich postępowanie, podejmowane decyzje oraz charakter. W końcu nikt nie będzie idealny wychowując się w świecie, który na każdym kroku stawia same przeciwności i nie jest za grosz delikatny.
Ach, i tu przejdę do postaci... Bo muszę wyrazić swoje ubolewanie - miałam za mało Tristana i Laveny! Ta dwójka przykuła moją uwagę w pierwszym tomie i przyznam, że każdy fragment z ich perspektywy był dla mnie jak miód na serce (choć sama treść odbiegała daleko od słodkości), aczkolwiek było tego bardzo mało. Jednakże cieszę się, że autorka zdecydowała się skupić nieco bardziej na poszczególnych bohaterach, bo dzięki temu w "GNB" więcej czasu spędzamy z Moon oraz Drake'em. Czuć rosnące między nimi napięcie oraz chemię, a jednocześnie czytając zastanawiamy się dokąd pędzi ich wzajemna relacja... Dlatego też nie mogę doczekać się kolejnego tomu!
Dodatkowo poznajemy nowe postacie i na szczęście każda z nich ma czas na przedstawienie siebie oraz swoich motywów lub po prostu nakreślenia swej roli w świeci. Nie będę dokładnie zdradzać o jakie osoby chodzi, ale jedna z nich dość mocno przykuwa uwagę i z pewnością odegra ważną rolę w kolejnym tomie - a przynajmniej mam taką nadzieję.
Na koniec dodam tylko, że przeczepiłabym się jedynie do perspektyw niektórych bohaterów. Jak wspominałam wyżej miałam w tym tomie zdecydowanie za mało Tristana oraz Laveny, ale to jednocześnie sprawiło, że mogłam nieco lepiej poznać inne postacie. Zatem wyważenie obecności niektórych bohaterów nigdy nie będzie idealne dla każdego czytelnika. Plus przydałyby się czasami tłumaczenia do niektórych niemieckich zwrotów, bo przy braku jego znajomości może wkradnąć się mały chaos.
"Gniew Nowych Bogów" to kawał dobrej fantastyki, gdzie wykreowany świat jest pełen niebezpieczeństw oraz paskudnych rzeczy, a żyjący w nim bohaterowie zmagają się z własnymi demonami, ale przy okazji próbują nie zatracić przy tym cząstki siebie - jednym to wychodzi, a drugim... Cóż, drudzy stają się drapieżnikami polującymi na słabszych. Jeżeli kochacie historie przepełnione emocjami, napięciem oraz wyrazistymi postaciami, to z pewnością mogę polecić Wam tę książkę! Nie zawiedziecie się jeśli uwielbiacie mroczne i krwawe klimaty w fantastyce!
Po kontynuację „Krwi Nowych Bogów” Katarzyny Wycisk, czyli „Gniew Nowych Bogów” sięgnęłam, z nadzieją na wyjaśnienia i głębsze wprowadzenie w świat. Niestety, pomimo kilku interesujących elementów, książka nie spełniła moich oczekiwań, szczególnie w kwestii spójności fabuły oraz rozwoju bohaterów. Język powieści jest prosty, co sprawia, że książkę czyta się dosyć szybko, bez większych trudności. Prosty styl autorki sprawia, że akcja płynie gładko, ale niestety w kontekście bardziej złożonych wątków czy głębszych analiz postaci może to wywoływać pewne wrażenie niedopracowania. Chociaż książka jest przystępna, to jednak zbyt duża ilość prostych rozwiązań sprawia, że nie jest to pozycja, którą będę długo pamiętać. Fabuła jest w gruncie rzeczy zrozumiała, choć niektóre rozwiązania wciąż budzą wątpliwości. Pewne wydarzenia wydają się nielogiczne, jak choćby nagłe wprowadzenie nowego antagonisty, który pojawia się niemal znikąd, bez żadnego wyjaśnienia. Wydaje się, że bardziej naturalnym rozwiązaniem byłoby kontynuowanie wątku z poprzedniego tomu, który mógłby rozwijać się w bardziej interesujący sposób. Świat przedstawiony w "Gniewie Nowych Bogów" jest dość prosty, co sprawia, że trudno uznać go za pełnoprawne high fantasy. Mimo obecności różnych ras i magicznych elementów, brakuje głębi, która mogłaby uczynić ten świat bardziej złożonym i fascynującym. Czuć, że autorka próbowała stworzyć coś ambitniejszego, jednak konstrukcja uniwersum jest dość powierzchowna, co sprawia, że książka bardziej przypomina klasyczną fantastykę niż pełnoprawne high fantasy. Wprowadzenie nowej postaci, która nie odgrywa żadnej istotnej roli w fabule, wydaje się zbędne i niepotrzebne. Ten motów mógłby zostać wykorzystana w bardziej sensowny sposób, tak aby wniósł coś do głównego wątku. Dodatkowo, zachowanie mieszańców, którzy ślepo wykonują rozkazy, bez zastanowienia nad ich sensem, razi brakiem głębi. Chociaż akcja jest początkowo angażująca, w miarę rozwoju wydarzeń traci na dynamice, co sprawia, że książka staje się nużąca. Dopiero końcówka wprowadza pewien zwrot, ale jest to już za późno, by książka mogła w pełni spełnić oczekiwania. Bohaterowie, podobnie jak świat, są dość płascy, a ich zachowania często wydają się irracjonalne i chaotyczne. Drake, który wciąż zmienia plany, ukrywa swoje intencje, a jego motywacje pozostają niejasne, wprowadza sporo zamieszania w fabule. Z kolei Moon, która nagle staje się posiadaczką wielkiej mocy, może budzić frustrację, zwłaszcza jeśli nie przepada się za motywem "od zera do bohatera". Zwykła dziewczyna, która nagle staje się potężną postacią, jest dla mnie motywem zbyt przewidywalnym i mało oryginalnym. W dodatku jej postawa często nie jest spójna z jej zachowaniami – jej impulsywność i irracjonalność mogą zniechęcać czytelnika. Podsumowując, "Gniew Nowych Bogów" to książka, która ma swoje momenty, ale w ogólnym rozrachunku jest dość przeciętna. Mimo że tematyka fantasy wciąż może przyciągać, to fabuła nie jest do końca spójna, a bohaterowie nie wzbudzają większych emocji. Mimo, że książka jest łatwa w odbiorze, jej powierzchowność i brak logicznych powiązań w wielu wątkach sprawiają, że nie jest to pozycja, którą będę długo pamiętać. Jednak nie jestem całkowicie zniechęcona – ciekawią mnie niektóre wątki, które mogą zostać rozwinięte w przyszłości, ale na razie pozostaję z mieszanymi uczuciami.
Muszę przyznać, że drugi tom książki utrzymał poziom jaki narzucił pierwszy, który mi się bardzo podobał. Dostaliśmy tu wszystkiego więcej, dosłownie! Więcej walk, więcej intryg, planów i zwrotów akcji.
Autorka stworzyła bardzo brutalny świat, w którym trudno szukać działań bez skazy. Jest to brutalna książka z dużą ilością krwi i drastycznych scen, dlatego trzeba mieć to na uwadze. Mi jednak niesamowicie się on podobał, chyba przez te realność i autentyczność. Są tu bohaterowie z krwi i kości, a ich losy nie mają szczęśliwego zakończenia.
Moim ulubieńcem został zdecydowanie Drake. Ta jego chłodna i wyrafinowana natura wzbudzała aż ciarki na plecach. Fajnie było przeczytać o postaci, która nie przepada odrazu bezgranicznie dla drugiej osoby i wszystko inne zostaje przysłonięte ( chociaż takie motywy w książkach też lubię czytać). Drake jako władca i wojownik wie co musi zrobić, jakie są jego obowiązki i piorytety oraz tylo letnie doświadczenie pozwala mu na podejmowanie trudnych i nieoczywistych decyzji. Uwielbiam ten jego odcień szarości i to jak trudno ocenić jego moralność.
Jestem dużą fanką fantastyki z realiami średniowiecza i brutalności, gdzie autor nie boi się pokazać tej brutalniej do granic możliwości ludzkości. Wszytko to dostałam w tej książce. Nie ma tu sztucznego osładzania pewnych sytuacji, czy udawanie, że nie byłoby tak źle. Jest to mroczna i duszna historia, która pozwala czytelnikowi zniknąć w świcie, gdzie linia dobra rozmazuje się na tym samym poziomie z linią zła.
Moimi małymi uwagami są język niemiecki, z którym zwyczajnie się nie lubię i od zawsze miałam z nim trudności. Na końcu książki jest słowniczek z wyjaśnieniami, jednak i tak gubiłam się często przy nazwach z tego języka i zwyczajnie było ich dla mnie za dużo. Jednak myślę, że wielu osoba nie będzie to przeszkadzać. Druga uwaga to momentami chaotyczność, która trochę wybijała mnie z rytmu czytania. Chodzi mi o za szybki przeskok z perspektywy jednej postaci na drugą (gdzie tych postaci jest bardzo dużo)
Podsumowując jest to książka dla fanów mroczej i krwawej fantastyki. Ja dostałam w niej wszytko co chciałam, a sama końcówka rzuca na kolana. Ja nie mogę się już doczekać kolejnej części i mega polecam jeśli lubicie takie klimaty!
Książki fantasy zabierają czytelników w podróż do całkowicie innych światów, gdzie możemy uwierzyć, że magia istnieje naprawdę.
,,Lepiej śmierć niż życie mówili! Lepiej umrzeć, niż paść na kolana przed wrogiem!”
Tom drugi „Gniew Nowych Bogów” to kontynuacja książki ,,Krew Nowych Bogów”. Powieść wciąga, drugi tom równie mocno jak pierwszy. Książka przedstawia fikcyjne losy Moon i Drake’a, którzy jednoczą siły by pokonać Księcia Ciemności. Będą oni odgrywać istotną rolę w wypełnieniu się pradawnego proroctwa. Czy krainy pogrążone od lat w krwawej wojnie zaznają spokoju? Czy Moon odmieni losy świata? Tego wszystkiego dowiesz się, czytając książkę.
Książka intryguje i wciąga od pierwszej strony. Zbudowany przez Katarzynę Wycisk klimat i wydarzenia są przedstawione na wysokim poziomie. A bogato rozwinięte postacie i rozbudowane wątki zapewniają wciągającą lekturę na długie godziny. Wciągająca i to bardzo! Jak zaczniecie to nie będziecie chcieli skończyć 😎
,,Mawiają, że bogowie są wszechwiedzący. Widzą i słyszą rzeczy, choć nie znajdują się w pobliżu. Nie zapominaj o tym, śmiertelniku. Widzę cię …”.
Sporo tu opisów walk i zwrotów akcji, czytelnik nie będzie się nudził. Bohaterowie są ciekawi, dobrze wykreowani, fascynują swoim charakterem. Do tego poznamy nowych bohaterów, którzy wprowadzą wiele tajemnicy i intryg.
Książka porusza uniwersalne tematy takie, jak walka dobra ze złem czy poświęcenie w imię przyjaźni bądź miłości. Nade wszystko książka pozwoliła mi wierzyć, że nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się być już stracone jest zawsze cień szansy, że to jeszcze nie koniec. Zawsze jest nadzieja! Książka dała mi ogromną radość, że mogłam przeżywać wspaniałe przygody z bohaterami, ale spowodowała też smutek, gdy musiałam pożegnać się z ulubieńcami powieści. Czekam z wielką niecierpliwością na kontynuacje, już przebieram nóżkami!
Powieść już od pierwszych stron potrafi zaciekawić, a potem wzrusza i bawi na przemian. Przede wszystkim uczy czym jest prawdziwa przyjaźń i miłość.
Wolicie czytać kontynuacje serii od razu, czy mieć przerwę między książkami?
Zaczynając „Gniew Nowych Bogów” uświadomiłam sobie, że nie pamietam ze szczegółami, co się działo w I tomie 🙈 ciężko było mi się wciągnąć, wiec na przyszłość będę sobie powtarzać chociaż ostatnie rozdziały danej książki przed jej kontynuacją.
Mam bardzo mieszane odczucia względem GNB. Autorka nie daje czytelnikowi odetchnąć. „Krew Nowych Bogów” zakończyła się pokonaniem jednego antagonisty i bohaterowie od razu muszą szykować się do walki z kolejnym. To mi absolutnie nie przeszkadzało, wątek był ciekawie poprowadzony, trzymał w napięciu i zaskakiwał. Świat został jeszcze bardziej rozbudowany, mamy okazje eksplorować go zarówno w teraźniejszości jak i poznawać jego historie, dowiedzieć się jak wyglądała Wielka Wojna. Również stylistycznie widać, że Kasia wskoczyła na wyższy level 😁 doceniam, że nie boi się brutalnych opisów, a niektóre pomysły na tortury autentycznie mnie przeraziły!
Miałam jednak problem z mnogością wątków, której towarzyszyło wiele różnych perspektyw - dla mnie często niepotrzebnych. Nie rozumiem tej mody na pokazywanie każdego punktu widzenia 🙈 jest mi wtedy o wiele trudniej zżyć się z bohaterami, którzy są dla mnie w książkach najważniejsi, bo nawet jak fabuła kuleje, świat jest niedopracowany, to jak zależy wam na postaciach to jesteście w stanie to przełknąć.
Ucieszyło mnie, ze mniejszy udział w GNB ma relacja Tristana i Laveny bo za nimi nie przepadam. Nastawiałam się jednak na większy ogień między Drake'iem i Moon! trochę tak jakby bohaterowie stanęli w miejscu, przez to że czas był poświęcony głównie akcji, a ja jednak lubię dobry romans w fantastyce. Wolałabym również czegoś więcej o przeszłości Moon, zamiast scen z perspektywy postaci trzecioplanowych.
Na plus odbieram zakończenie, które jest niejako odwróceniem tego z pierwszego tomu. Myślę, ze brak epilogu mógłby spowodować jeszcze większe trzymanie czytelników w napięciu i oczekiwaniu na kolejny tom!
GNB to dobra książka, ale czegoś mi w niej zabrakło. Mimo wszystko czekam na kontynuacje, która mam nadzieje, że tym razem mnie poruszy!
Gniew nowych bogów" łącz w sobie to co najlepsze z dark fantasy i high fantasy. Autorka stworzyła całkiem nowy, brutalny świat gdzie żyją nadprzyrodzone istoty jak wampiry czy anioły. A niektórzy twierdzą, że można tam spotkać nawet bogów 🤭
Drugi tom serii "Kroniki krwi i mroku" dalej trzyma poziom!🔥a wydanie jest obłędne jednak wróćmy do tego co najważniejsze 🤭 Cała historia jest dość brutalna i złożona. Bohaterowie pokazują nam różne oblicza a dzięki temu, że mamy tu kilka różnych perspektyw, możemy poznać ich motyw działania, przeszłość czy myśli, które kotłują im się w głowie. A to tylko poszerza nasz odbiór tej opowieści.
Dostajemy kilka odpowiedzi na pytania z pierwszej części jednak nie wszystkie karty są jeszcze odkryte. Plot twistów tu nie brakuje a akcja pędzi pozostawiając za sobą krwawe ślady.
Jednak na największą uwagę zasługują tutaj bohaterowie. Autorka wykonała kawał dobrej roboty kreując postacie w tak nieoczywisty sposób. Nie ma tu podziału na tych dobrych i złych. Tutaj każdy ma swoje mroczne oblicze. Dokładnie jak w prawdziwym życiu. Dzięki czemu łatwiej jest zrozumieć ich zachowanie. No może poza Drakem🙈
Jego postać jest wyjątkowa. Zmienność charakteru, moc czy zachowanie. W jednej chwili z brutala zmienia się w kotka by zaraz wbić ci nóż w plecy. Powoli, dzięki mocy Moon, odkrywamy jego karty przeszłości. Dowiadujemy się co go tak zmieniło.. Dlaczego nasz ukochany Katze zniknął a stał się irytującym Panem Wszechmocnym Drakem🤣 oh dobrze, że Moon go trochę stopuje😅
A właśnie Moon i Drake to zabójcza para, którą uwielbiam. I chociaż nie przepadam za romansem typu slow burn, zwłaszcza tak wolnym jak tutaj🤭 to jednak nie wyobrażam sobie innej relacji między tą dwójką. Jest ogniście i niebezpiecznie! A zarazem lekko i przyjemnie. Odejmuje to ciężkości całej historii. I sprawia, że z przyjemnością śledzimy dalsze poczynania tej dwójki.
Podsumowując jest to jedna z lepszych książek fantasy na polskim rynku! Zaskakująca i wciągająca, naprawdę nie da się od niej oderwać!
Pierwsze moje spotkanie z twórczością Kasi nastąpiło właśnie dzięki organizowanemu book tourowi i lekturze Krwi Nowych Bogów. Pamiętam, że wtedy nie miałam zupełnie pojęcia, że jest to część serii i byłam mocno zdziwiona zakończeniem, gdy dowiedziałam się że to zaledwie pierwszy tom trylogii. Teraz po lekturze części drugiej w zasadzie mogłabym powiedzieć, że ten pierwszy tom był mocnym i solidnym wprowadzeniem do całej historii. Poznaliśmy delikatnie historie i postacie, które będą odgrywały swoje role w odpowiednim fragmencie historii, kawał emocjonujące fabuły (która wszak dopiero się lekko rozkręcała) i mnóstwo pytań, na które będziemy dopiero poznawać odpowiedzi.
Drugi tom jest rozwinięciem całej historii - i to jakim! Nie ma chwili na nudę, bo akcja cały czas idzie do przodu. Każda z postaci jest tu mocniej rozbudowana, poznajemy ich historie i losy przez co możemy spojrzeć na nich zupełnie innymi oczami. Wszystko tu jest bardzo dopracowane i widać to na każdym kroku - bohaterowie zachowują się w określony sposób bo wszystko jest konsekwencją tego co przeżyli. Przyznaje, że po pierwszym tomie miałam spore wątpliwości wobec postaci Najwyższego, ten tom jednak rozwiał je wszystkie. Wyjaśniło się wiele rzeczy ale jednak przed nami jeszcze najważniejsze - zakończenie tej historii powoduje, że chciałabym na już wiedzieć kiedy będzie następny tom? Choć bez epilogu domyśliłam się, że było to częścią planu to ciekawa jestem co też wymyślił Krieger, bo to że jest świetnym strategiem pokazał już nie raz.
W całej powieści znajdziemy mnóstwo intryg, bohaterowie z pozoru wydają się być posłuszni jednej ze stron jednak każdy ma z tyłu głowy swój interes i dlatego jako czytelnik musimy być przygotowani na wszystko. To potęguje tylko ciekawość i jest świetnym zabiegiem ze strony autorki!
Jest mocno, jest brutalnie, nie ma niepotrzebnych dłużyzn a cała historia wymaga skupienia. Zdecydowanie nie są to książki do czytania w ramach odprężenia i chwili relaksu bo pochłaniają całą uwagę czytelnika i odcinają jego kontakt ze światem zewnętrznym. Gdy już wkroczysz do świata Alaris to nie tak łatwo się z niego wydostać. Ten świat Cię pochłonie😉.
To uniwersum stworzone przez autorkę wciąga niesamowicie . Gdy zaczęłam czytać przepadłam .
Mamy tu wiele nowych postaci , dużo Moon i Drake na których nie ukrywam czekałam najbardziej . Świat w którym się znajdują jest jeszcze bardziej krwawy i dochodzą do niego kwestię polityczne . Zakończenie przyprawili mnie o zawał serca .
Fabularnie pierwsza część dużo bardziej mi odpowiadała. Dodatkowo straciłam sympatię do dwójki głównych bohaterów. Mimo to planuje przeczytać kolejną część.
Alaris wygrało pierwszą bitwę, a prawdziwa wojna dopiero się zaczyna. Śmierć Keiry zakończyła pewną epokę w życiu Drake’a. Nie musi już dźwigać błędów popełnionych przez własną matkę. Ale czy to oznacza, że nareszcie pozbył się wszystkich problemów?
Pojawił się nowy wróg, który nigdy nie powinien się wydostać ze świata, z którego przybył. Jest w stanie zrobić wszystko aby osiągnąć swój cel, nawet zawładnąć duszą i ciałem kapłanki… Prawdziwy mrok dopiero nadchodzi. Keira to była tylko rozgrzewka przed inicjańskim starciem, które pochłonie wiele niewinnych istnień. Alaris potrzebuje kogoś, kto zgładzi niepokonaną istotę, a Drake potrzebuje osoby, która naprawi jego złamaną duszę.
Moon na własną rękę szuka odpowiedzi na dręczące pytania. Postanawia zniżyć się do poziomu Krwiożerców aby odszukać księgę Asaela, która ma być kluczem do poznania prawdy o sobie i swojej magii. Tylko prawda wymaga poświęcenia, na które Moon nie jest jeszcze gotowa.
Alaris zostaje całkowicie pochłonięte przez mrok. Moon nie potrafi zaufać Drake’owi, Nessa zostaje opętana przez ciemność, Krwiożercy chcą się zemścić, a Tristan staje się więźniem własnego umysłu. „Gniew Nowych Bogów” sprawia, że nic nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Sprawia, że każda myśl zostaje poddana w wątpliwość. Sprawia, że emocje stają się nie do wytrzymania. To absolutnie fenomenalna kontynuacja, która pozostawia wielką dziurę w sercu. Niezwykła, mroczna, trzymająca w napięciu pełna akcji fabuła sprawi, że zapomnicie o rzeczywistości.
Jestem niezwykle wdzięczna, że mogę objąć opieką medialną tytuł, który jest, dosłownie, mocną fantastyką z krwi i kości. Tutaj nie ma miejsca na delikatne opisy, lekkich bohaterów i prowadzenie za rękę. UWAGA „Gniew Nowych Bogów” to książka bardzo brutalna, mocna, krwista i wielowątkowa, która potrafi zgnieść czytelnika zarówno fabularnie jak i emocjonalnie!
„Krew Nowych Bogów” to dopiero przedsmak tego co się dzieje w „Gniewie Nowych Bogów”.
Zakochałam się w pierwszym tomie więc miałam wielkie oczekiwania co do drugiego. Cudowna książka, na zewnątrz i w środku. Kocham świat stworzony przez autorkę i postacie. Podoba mi się, że nie ma do bohaterów litości przez co łamie się nam serduszko.