What do you think?


Piąta strona świata
Slask, piata strona swiata, to miejsce, gdzie zacieraja sie granice, a historia bawi sie ludzmi i narodami. Nie sposób zamknac go w sztywne ramy ani opowiedziec od poczatku do konca. Mozna tylko próbowac odslaniac po kawalku, zestawic z tysiaca zabawnych, tajemniczych i fascynujacych ludzkich historii.
Kazimierz Kutz pisal swoja debiutancka powiesc przez pietnascie lat. Wsluchujac sie w lokalne anegdoty i male rodzinne epopeje, stworzyl wielopokoleniowa barwna panorame Slaska. Przedstawia ja we wspomnieniach czlowieka próbujacego rozwiazac rodzinna tajemnice z przeszlosci. Tak autor, jak jego bohater bezustannie poszukuja wlasciwego jezyka do zrozumienia zmieniajacych sie czasów - lawiruja miedzy polszczyzna i slaska gwara.
Kutz, który Slask ma we krwi, to niezrównany opowiadacz. W serii smiesznych i strasznych historii portretuje ludzi borykajacych sie z losem, którzy walcza i emigruja, filozofuja i biora zycie lekko. Slowem, szukaja swojego miejsca na ziemi.
Kazimierz Kutz pisal swoja debiutancka powiesc przez pietnascie lat. Wsluchujac sie w lokalne anegdoty i male rodzinne epopeje, stworzyl wielopokoleniowa barwna panorame Slaska. Przedstawia ja we wspomnieniach czlowieka próbujacego rozwiazac rodzinna tajemnice z przeszlosci. Tak autor, jak jego bohater bezustannie poszukuja wlasciwego jezyka do zrozumienia zmieniajacych sie czasów - lawiruja miedzy polszczyzna i slaska gwara.
Kutz, który Slask ma we krwi, to niezrównany opowiadacz. W serii smiesznych i strasznych historii portretuje ludzi borykajacych sie z losem, którzy walcza i emigruja, filozofuja i biora zycie lekko. Slowem, szukaja swojego miejsca na ziemi.
260 pages, Hardcover
First published January 1, 2010
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
April 29, 2024
"Piąta Strona Świata" to literacka podróż przez zakamarki śląskiego mikroświata, która nie tylko bawi, ale i porusza. Autentyczność, jaką autor wpleciony w opowieść, przekłada się na głębię i siłę przekazu. Język śląski, choć częściowo wykorzystany, dodaje tekstowi niepowtarzalnego smaku, zanurzając czytelnika w lokalnej atmosferze. Historia, choć osadzona w mikroskali, odsłania bogactwo burzliwych losów, które stanowiły tkaninę społeczności śląskiej na przestrzeni dziejów. Zabawne anegdoty i osobiste refleksje sprawiają, że ta książka to nie tylko lektura, ale i spotkanie z prawdziwą duszą regionu.
March 11, 2024
“Piąta strona świata” Kazimierza Kutza przenosi czytelnika na Górny Śląsk pierwszej połowy XX wieku. Autor pisał tę debiutancką powieść przez 15 lat, a opisując przemysłowy krajobraz Rozdzienia i Szopienic przedstawił swoje wspomnienia z dzieciństwa. Mało tego, ten powrót do najmłodszych lat był jedynie pretekstem do opowiedzenia historii Śląska: jego zawiłości oraz losów ludzi zamieszkujących ten region.
Legendarny reżyser w swojej debiutanckiej powieści sławi bohaterskie czyny, które nie miały nic wspólnego z legendarnymi opowieściami, a bliżej im było do zwyczajnego życia. Pisarz tym samym wynosi na piedestał zwykłych ludzi, ich perypetie i decyzje, a umiejscowienie na tle ważnych wydarzeń historycznych dodaje całości cech epopei. Zresztą to niejedyny element przybliżający “Piątą stronę świata” do tego utworu. Cała natura, czyli uprzemysłowione tereny Śląska, są u Kutza odrębnym tworem, który trzeba traktować jako osobnego bohatera. Podniosłość stylu również jest zauważalna.
Język Kutza jest specyficzny. Autor otwiera tę powieść stylizacją na język śląski, co może odrzucić, ale to tylko wstęp (choć trudno mi zrozumieć jego cel). Dalej Kutz pisze w języku polskim, momentami dorzucając języki niemiecki i śląski, ale ten trudny i oryginalny język doskonale współgra z całą powieścią. Co ważne, Kutz dobitnie pokazuje tu, że jest Ślązakiem, ale jednocześnie czuje się również Polakiem. Nie do końca pasowała mi tylko narracja w formie gawędy, która z jednej strony pozwoliła swobodnie przekazać historię Górnego Śląska, ale z drugiej bywały momenty, kiedy wiało nudą.
Niemniej “Piąta strona świata” to bezkompromisowa opowieść o Górnym Śląsku. Na podstawie dziejów kilku rodzin poznajemy dramatyczną historię całego regionu. Kutz na bazie kilkudziesięciu osób doskonale pokazuje splątanie ludzkich losów, które tutaj dotyczą tego regionu, ale jest w tym dużo uniwersalności. Przejmująca, brutalnie szczera, czuła i mocno niedoceniona (a dziś zupełnie zapomniana) opowieść. I jednocześnie, podobnie jak u Twardocha, rewizjonistyczna propozycja współczesnego mówienia o historii. A do tego kopalnia znakomitych cytatów!
Legendarny reżyser w swojej debiutanckiej powieści sławi bohaterskie czyny, które nie miały nic wspólnego z legendarnymi opowieściami, a bliżej im było do zwyczajnego życia. Pisarz tym samym wynosi na piedestał zwykłych ludzi, ich perypetie i decyzje, a umiejscowienie na tle ważnych wydarzeń historycznych dodaje całości cech epopei. Zresztą to niejedyny element przybliżający “Piątą stronę świata” do tego utworu. Cała natura, czyli uprzemysłowione tereny Śląska, są u Kutza odrębnym tworem, który trzeba traktować jako osobnego bohatera. Podniosłość stylu również jest zauważalna.
Język Kutza jest specyficzny. Autor otwiera tę powieść stylizacją na język śląski, co może odrzucić, ale to tylko wstęp (choć trudno mi zrozumieć jego cel). Dalej Kutz pisze w języku polskim, momentami dorzucając języki niemiecki i śląski, ale ten trudny i oryginalny język doskonale współgra z całą powieścią. Co ważne, Kutz dobitnie pokazuje tu, że jest Ślązakiem, ale jednocześnie czuje się również Polakiem. Nie do końca pasowała mi tylko narracja w formie gawędy, która z jednej strony pozwoliła swobodnie przekazać historię Górnego Śląska, ale z drugiej bywały momenty, kiedy wiało nudą.
Niemniej “Piąta strona świata” to bezkompromisowa opowieść o Górnym Śląsku. Na podstawie dziejów kilku rodzin poznajemy dramatyczną historię całego regionu. Kutz na bazie kilkudziesięciu osób doskonale pokazuje splątanie ludzkich losów, które tutaj dotyczą tego regionu, ale jest w tym dużo uniwersalności. Przejmująca, brutalnie szczera, czuła i mocno niedoceniona (a dziś zupełnie zapomniana) opowieść. I jednocześnie, podobnie jak u Twardocha, rewizjonistyczna propozycja współczesnego mówienia o historii. A do tego kopalnia znakomitych cytatów!
January 21, 2025
Fascynująca jest ta wycieczka w zakamarki pamięci Kutza, w których pochował on skrawki z historii Śląska i jego ludu. Autor kreśli, bardziej czarną kreską węgielka niż pociągnięciami pióra, krajobraz dwudziestowiecznego Śląska z całym jego bajzlem - kulturowym, językowym, narodowym i środowiskowym. Pokazuje jego różnorodność i szczególną naturę w sposób bardzo swobodny i zupełnie nienachalny. Snuje on dla czytelnika opowieść o tej ziemi i ludziach, których ona zrodziła, a lekkość, z jaką przychodzi mu to opowiadanie sprawia, że "Piąta strona świata" płynie jak gawęda z ust wujka czy dziadka w zimowy wieczór przy kominku.
Z taką właśnie dziadkowo-wujkową energią toczy się cała powieść, co niestety nie do końca wychodzi jej na korzyść. Wiele tu postaci z przeszłości bardziej lub mniej zamierzchłej, mnóstwo wątków z życia różnych ludzi, a wszystko to zaplątane w tak zawiły sposób, że chyba tylko autor naprawdę jest w stanie wydobyć z tego sens. Pierwsze sto stron wprowadza nam ponad tuzin postaci, które pojawiają się i znikają; niektóre przedstawione są jako pozornie istotne, by zniknąć po kilku stronach, innym zaś autor poświęca ledwie akapit, po czym kilka rozdziałów dalej orientujemy się, że to ktoś istotny dla centralnej fabuły. Ta fabuła jednak jest ledwo zarysowana. Niby kręcimy się wokół pewnych wydarzeń, o których autor co jakiś czas nam przypomina, ale całość tworzy raczej pokrętne backstory niż sieć powiązanych ze sobą wątków składających się na całokształt historii. A szkoda.
Dla mnie jako nie-Ślązaczki, która na Śląsku się urodziła, ale nigdy do śląskości się nie poczuwała, poczytać o takim Śląsku, który jest mi kompletnie nieznany i niedostępny, to niezwykle ciekawa sprawa. Mimo że lektura momentami dłużyła mi się niemiłosiernie, a nieraz odrzucała graficznymi opisami brutalności, okrucieństwa czy ludzkiej podłości, to w ogólności cieszę się, że "Piąta strona świata" wpadła mi w ręce. Myślę jednak, że czytałoby mi się ją lepiej, gdyby zamiast silić się na bycie powieścią pozostała zbiorem wspomnień i anegdot.
Z taką właśnie dziadkowo-wujkową energią toczy się cała powieść, co niestety nie do końca wychodzi jej na korzyść. Wiele tu postaci z przeszłości bardziej lub mniej zamierzchłej, mnóstwo wątków z życia różnych ludzi, a wszystko to zaplątane w tak zawiły sposób, że chyba tylko autor naprawdę jest w stanie wydobyć z tego sens. Pierwsze sto stron wprowadza nam ponad tuzin postaci, które pojawiają się i znikają; niektóre przedstawione są jako pozornie istotne, by zniknąć po kilku stronach, innym zaś autor poświęca ledwie akapit, po czym kilka rozdziałów dalej orientujemy się, że to ktoś istotny dla centralnej fabuły. Ta fabuła jednak jest ledwo zarysowana. Niby kręcimy się wokół pewnych wydarzeń, o których autor co jakiś czas nam przypomina, ale całość tworzy raczej pokrętne backstory niż sieć powiązanych ze sobą wątków składających się na całokształt historii. A szkoda.
Dla mnie jako nie-Ślązaczki, która na Śląsku się urodziła, ale nigdy do śląskości się nie poczuwała, poczytać o takim Śląsku, który jest mi kompletnie nieznany i niedostępny, to niezwykle ciekawa sprawa. Mimo że lektura momentami dłużyła mi się niemiłosiernie, a nieraz odrzucała graficznymi opisami brutalności, okrucieństwa czy ludzkiej podłości, to w ogólności cieszę się, że "Piąta strona świata" wpadła mi w ręce. Myślę jednak, że czytałoby mi się ją lepiej, gdyby zamiast silić się na bycie powieścią pozostała zbiorem wspomnień i anegdot.
Displaying 1 - 3 of 3 reviews




