Victoria Joseline Clark próbuje żyć nowym życiem. Życiem, w którym nie ma miejsca na chaos i mrok. Na problemy, krzyki, niepewność i strach. Na ból duszy i ciała. Na to wszystko, co wniósł w nie Nathaniel Shey. Tyle że nie jest łatwo uwolnić się od magii spojrzenia czarnych oczu tego toksycznego chłopaka, nawet jeżeli osiemnastolatka już wie, że ich głębia może mieć zabójczą moc. Nie ma cudownego klawisza, po którego naciśnięciu można wykasować wspomnienia. Te złe, ale też te dobre. Victoria odcina przeszłość i usuwa jej ślady ― choćby za cenę zerwania znajomości, zbyt mocno przywołujących pamięć minionych miesięcy... Niestety, to nie działa.
Nathaniel Shey nie chce odejść, mimo że właściwie odszedł już dawno. Przeszłość jest jak kotwica, trzymająca życie Victorii na uwięzi i niepozwalająca jej ruszyć ku przyszłości. A kiedy Nate nagle, po pięciu miesiącach rozłąki, staje na drodze dziewczyny, płomień, który cały czas się tlił, rozpala się na nowo. Piękny i niszczycielski.
Możesz zamknąć oczy, ale to nie sprawi, że świat zniknie.
o oczach sheya możemy przeczytać: 35 razy o tym jak pachnie shey: 8 razy o tym, że ktoś zakłada ręce na piersi: 17 razy o tym, że zaciskają SZCZĘKĘ: 17 razy o tym, że ktoś przewrócił oczami: 6 razy
kocham hell za to ze to jest taki kompletny odmóżdżacz. sięgam po te tomy nie po to, aby przeczytać jakieś wartościowe dzieło sztuki, ale po to, żeby dobrze się bawić, wkręcić się w historie rodem z hiszpańskim telenoweli i przejmować się najróżniejszymi duperelami. ponadto użyłam 45 zakładek, żeby zaznaczyć momenty, w których opisane były puste, zimne oczy nate o czarnym kolorze.
najważniejsze pytanie, które myślę, że wszyscy sobie zadajemy: czy jest lepiej niż poprzednio?
eh tak? i nie?
1) w ciągu tych 600 stron prawie nic się nie dzieje. to jest kurwa niesamowite. uwielbiam wattpada za takie cuda
2) nasz ulubiony wątek romantyczny. szejk i wiki cały czas ze sobą rozmawiają – a te rozmowy za każdym razem brzmią tak samo – jakimś cudem nie rozwiązując kompletnie żadnego problemu. to jest kurwa niesamowite. nadal mają do siebie takie bezsensowne wąty (np jak wiki coś chce ważnego to ma być tu i teraz, a jak szejk miał sprawę i było mu przykro, że nie odbierała telefonu to się pruje, że ona też ma problemy i prawo być zajęta. nie żeby szejk był bez winy, dont worry). wciąż mało jest relacji, które tak mnie nie interesują jak ta ich
3) bohaterowie drugoplanowi nadal są jacyś tacy. wiecie. puści. przezroczyści. znaczy główni w sumie też. nie czuję chemii między nikim, przez co nie mam żadnego punktu zaczepienia
4) ten język. ten język irytuje mnie coraz bardziej, a myślałam że trochę się uodporniłam. nie żebym ja nie lubiła takiego podniosłego gówna. tylko patos w takim wydaniu i w takiej książce tak mi się jakoś gryzie, wychodzi z tego taka groteska, że to jest kurwa niesa– sami wiecie
oczywiście nadal nie dajemy spokoju czarnym i pustym oczom szejka, ale szczerze? tęskniłam za nimi. i pewnie znów zatęsknię.
moja relacja z tą serią jest równie toksyczna co ta szejka z wiktorią
O mój Boże, jakie to było dobre! Bth jest moją ulubioną częścią hell. Było tu tyle plot twistów i wiele tych dobrych i tych smutnych momentów. Pouczcie humoru w tej książce było super. Nathaniel w tej części był serio często kochany i troskliwy, tak samo jak Vic. Moim ulubionym momentem był ten, kiedy Nate uczył Victorię matematyki i jej wyszedł jakiś rąbnięty pierwiastek, a on takie ,,wynik to trzy” kocham tą scenę hahaha. Przeogromnie polecam całą trylogię hell, ja się mega w to wkręciłam i zżyłam z bohaterami, a końcówka była…wow. Oceniam ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️/⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️
Przeczytałam to już drugi raz, pierwszy był na watt i mimo, że wiedziałam co będzie sie dziać to i tak się stresowałam i ekscytowałam jakbym pierwszy raz czytała. Ja cieee Vic ma tak przerąbane a jeszcze cała druga część BTH. Aż mnie boli jak o tym myśle. Łezka kilka razy się zakręciła, najbardziej chyba w momentach szczerych rozmów między Vic a Theo 💞 Ja po prostu bardzo lubię tą historie i spędziłam z nią w kij czasu.
5/5⭐️ po ponad dwóch tygodniach czytania, skończyłam kolejną część hell. w zasadzie nie mam co tutaj za duzo mówić, bo uwielbiam tą trylogie; jest dla mnie bardzo komfortowa. uwielbiam bohaterów i klimat tej książki. nie mogę się doczekać aż zostanie wydana runda czwarta <3
sluchajcie JA NIE WIEM O CZYM JEST TA KSIAZKA, ma ponoc 500 stron a ja nie umiem podac wam ani jednego wydarzenia z tej ksiazki oprocz tego momentu kiedy kuzynka (?) vic wyoutowala sie slowamim cytuje, 'JESTEM HOMESEKSUALNA' bo tak mocno prychnelam ze na pol roku odlozylam te ksiazke po tym.
gdybym mogła to wolałabym w ogóle nie oceniac tej książki. mam mega sentyment do całokształtu historii co może bardziej przekonało mnie ku takiej a nie innej ocenie. nie będę się rozwodzić nad nią bo uznaje to za zbędne. uważam że bth pierwsza jak i pewnie przyszła druga cześć jest/będzie stanowczo lepsza of saf. na podstawie tej książki mogę powiedzieć ze jestem do tęgi niemal na 88% przekonana. Odnosząc się do tej części, dużo się działo, pochłonęła mnie w większości co jest naprawdę dobre, łezka pociekła a zażyłość i walka między bohaterami stawała się nie tylko toksyczna ale i pokazała uczucia OBOJGA bohaterów. Bo moim zdaniem na bazie ich wypowiedzi widac to w końcu u obu stron. niekiedy przerażała mnie kamienna i zimna postawa Sheya ale moim zdaniem miało to swój urok. Jeśli ktokolwiek zastanawia się czy warto to czytać bo pierwsze dwie książki były średnie - to tak warto.
Fajnie było wrócić do tego wszystkiego. Nie ukrywam, ze trochę się męczyłam przez te długie opisy… Ale kocham tą historie. Nie oceniajcie mnie, okej? Wiele dla mnie znaczy ;)
hmm dopiero co ja skonczylam i na razie siedze bo nawet nie wiem co mam napisac bedac w polowie zaczelam miec lekki zastoj ale powiedzialam sobie zebym czytala chociaz rozdzial dziennie i przy koncowce juz poszlo gladko wiadomo ze ta serio jest kontrowersyjna i opinie sa bardzo podzielone ale szczerze bardzo ssybko przywiazalam sie do bohaterow tak wiadomo ze relacje w niej zawarte sa toksyczne ale trzeba pamietac ze jest cos takiego jak uzaleznienie od drugiego czlowieka i szczerze troche juz mi sie znudzily typowe romanse gdzie bohaterowie sie w sobie zakochuja i przez caly czas to wypieraja duzy minus jest na pewno taki ze shey jest po prostu WSZEDZIE co sekunde pojawia sie shey shey jest na bankiecie ,w pokoju victorii, w salonie, na polu, w sklepie on jest wszedzie i to jest bardzo nierealistyczne fajnie by bylo jakby poswiecic uwage tez na innych bohaterow albo rzeczy niezwiazane z sheyem
nie wiem o co chodzi i dlaczego, ale hell sie stalo moim guilty pleasure🤫 w trzeciej rundzie bylo wiecej plot twistow niz w pierwszej i drugiej lacznie, na plus tez, ze nie bylo tutaj tak duzo dlugich i zbednych opisow ale humorki nate’a zmieniajace sie czasami co dziesiec stron lekko irytowaly czasami
Kocham to. Ta rudna podobała mi się jak narazie najbardziej. Mimo małego zastoju, nie mogłam doczekać się poznawania kolejnych rozdziałów. Nie długo biorę się za kupno kolejnej części, bo końcówka sprawiła, że czuje niedosyt.