O pierwszych miłościach powiedziano prawie wszystko – powstało już wiele filmów, piosenek i wierszy. O miłościach ostatnich nie mówi się dużo, a jeśli już, to ze wstydem, półszeptem, jakby ich miejsce było w cieniu. A przecież to właśnie uczucia, które zdarzają się późno, kiedy już się ich wcale nie spodziewamy, zostają z nami na zawsze. Oto zbiór prawdziwych historii dojrzałych miłości, które nie miały prawa się zdarzyć, a jednak się wydarzyły na ostatniej prostej życia. Te nieoczywiste, słodko-gorzkie opowieści, dają nadzieję, że nigdy nie jest za późno na przeżycie czegoś ważnego. Powiedzieć komuś "Nie jesteś moją pierwszą miłością, ale wiem, że będziesz ostatnią" to jedna z najpiękniejszych obietnic, jakie możemy złożyć.
Socjolożka z doktoratem z Polskiej Akademii Nauk. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu i założycielka Grupy Reporterskiej Głośniej. W 2017 zainicjowała projekt badawczo-reporterski Światła Małego Miasta, który opisywał życie Polaków w najmniejszych miasteczkach. Publikuje teksty w Dużym Formacie, Przekroju, Piśmie i magazynie Non/Fiction. W maju 2019 ukazała się jej książka reporterska „Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu”. Jest autorką dwujęzycznej książki dla dzieci pt. „Bal u lamorożca. Polsko-ukraińskie bajki o przyjaźni” wydanej przez Zygzaki.
Nie byłem na to gotowy, ale ta książka była absolutnie wzruszająca i powalająca emocjonalnie. Krótkie historie, przedstawiające na pozór proste, życiowe historie, na szczęście pozbawione ckliwych wstawek- być może dlatego uderzają tak mocno. Każda z nich broni się sama, autorka nie próbuje na siłę wpłynąć na czytelnika, a trochę tego się bałem. Krótko i na temat, warto przeczytać i zobaczyć, że najciekawsze scenariusze pisze samo życie. 4,5
Brak słów.🥺 Kolejny dowód, że życie pisze najciekawsze i najbardziej zaskakujące scenariusze. Cudownie widzieć w końcu miłość przedstawioną z innej perspektywy. Nieoczywistą, taką która przydarza się w starszych wieku, kiedy można by było pomyśleć, ze to już nie ta pora. KTO TAK ZARZĄDZIŁ JA SIĘ PYTAM!🫶 Mój kolejny ulubieniec.
EDIT: mój początkowy entuzjazm znacznie osłabł; niemal codziennie myślę, czy te 4 gwiazdki były zasłużone. Póki co, skłaniam się raczej ku mocnej trójce. Nie umniejszam spisanym historiom uroku, aczkolwiek moje serducho liczyło na zdecydowanie szybszy rollercoaster emocji.
Były płaczki? Oczywiście, że były.
Absolutnie rozczulające historie, które - całą mocą w to wierzę - poruszą najbardziej stwardniałe serca. Jedne nietuzinkowe, kolejne słodkie i pocieszne, jeszcze inne pozbawione happy endu. Wszystkie jednakowo wspaniałe i uwrażliwiające. [moje ulubione to chyba te z internetową znajomością w tle]
Autorka wykonała kawał dobrej (ba, świetnej) roboty. Odnoszę wrażenie, że gdyby wyżąć wszystkich czytelników - jak te łzawe gąbki - utworzyłoby się pokaźnej głębokości morze.
" - Ale czy ona pana kocha? Przecież nawet nie wie, kim pan jest. - Staram się, żeby to zabrzmiało delikatnie, i zawieszam głos. - Nie szkodzi. Przecież ja ją kocham, a nie siebie. To nie ma znaczenia, że jestem dla niej różnymi osobami. Bo ja wiem, kim ona jest. Przychodzę do niej codziennie i nie pozwalam jej zapaść się w sobie. Póki ktoś na nas patrzy z czułością, póty istniejemy."
Niespodziewanie i zdecydowanie za szybko dotarłam do końca tej cudownej książki. To było absolutnie ujmujące przeżycie, które jest idelanym przykładem na to, że prawdziwe, ludzkie historie mogą być równie (często nawet bardziej) ciekawe, absorbujace, unikatowe, śmieszne, wzruszajace, co te wymyślone. Zakochałam się w tych opowiadaniach, ich bohaterach, pozornie nic nieznaczących gestach, które sprawiły, że każde z nich przeżywało swoją drugą młodość. Kochali, byli kochani i odnaleźli swoje szczęście, swoje krótko i szczęśliwie.
na początku nie mogłam się wciągnąć, ale dałam jej szansę i muszę przyznać, że to bardzo piękna książka. daję 4⭐ zamiast 5, bo nie wszystkie historie do mnie trafiły. najbardziej podobała mi się ostatnia
Cudowna książka. Gdy trafiła w moje ręce za sprawą pewnej tajemniczej koneserki, nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać. Usłyszawszy o niej po raz pierwszy, ciężko mi było sobie wyobrazić jej formę; w życiu zwyczajnie nie czytałem czegoś podobnego. I choć pierwsze strony nie wyleczyły mnie ze sceptycyzmu, szybko przekonałem się do krótkich i oryginalnych historii tu prezentowanych. Bo tak, każda opowieść jest na swój sposób wyjątkowa i przynajmniej na początku zupełnie nieprzewidywalna. Wszystko podsyca fakt, że każda z nich jest autentyczna, a przynajmniej na tyle, na ile pozwoliła zawodna przecież pamięć bohaterów i sposób ich przedstawienia. Niektóre wywołają uśmiech, inne chichot, jeszcze inne chwycą za serce, rozczulą i ścisną za gardło, czasem wszystko na raz. Aż dziwne, że strony przekazanej mi książki pozbawione są śladu mokrych kropelek — może nie byłem zbyt spostrzegawczy, a może łzy poprzedniej czytelniczki kapały gdzieś na boki... Świetnym dodatkiem na zakończenie każdej z historyjek były "załączniki" w formie zdjęć. Móc o czymś przeczytać to jedno, a zobaczyć choć jeden, nawet mało istotny przedmiot na fotografii, opisany kilka stron wcześniej, to drugie. To wszystko genialnie domyka całość i mimo że ktoś mógłby powiedzieć, że to mało - tyle wystarczy, by pobudzić wyobraźnię i przypomnieć czytelnikowi, że ma do czynienia z rzeczywistą historią. Że to nie bajka, że miłość może wyglądać inaczej, niż sobie ją wyobrażamy, zwłaszcza my, nakarmieni przecież tanią popkulturą. Niekiedy pełno tu "dziwactw" i najprzeróżniejszych zawirowań, które zresztą, jak mi się wydaje, zdarzają się w życiu znacznie częściej niż teatralne scenariusze romantyczne, które znamy z ekranów. Niezwykle urzekł mnie sposób, w jaki autorka oddała humor i styl wypowiedzi bohaterów w niektórych przypadkach. Na pochwałę zasługuje również dokładność w przytaczanych historiach — widać wyraźnie rzetelne zgłębienie relacji świadków, a przy tym uszczegółowienie opowieści. Nieprzesadne, by nie zanudzić czytelnika, ale rewelacyjne, by nadać głębi opowieści i wyzwolić emocje. To niezwykle urokliwa, ale też — jak mówi sama autorka — słodko-gorzka książka. Ciężko o lepsze potwierdzenie tezy, że życie pisze szalone scenariusze. Tajemniczej koneserce dziękuję za tak wspaniałe polecenie oraz za uroczą zakładkę własnej konstrukcji, z którą czytanie było jeszcze lepsze ;)
nie wiem czy chce dawać gwiazdki tej książce. poznanie historii tych wszystkich ludzi było czymś kojącym. ta książka jest napisana w niesamowicie wrażliwy, słodko gorzki sposób. pokazuje jak działa życie, miłość oraz sprawiła że moje serduszko zabiło szybciej ….
jako że jestem osobą, która ma w sobie jedynie okruchy wiary w miłość romantyczną, ten reportaż zmiękczył moje cyniczne serce.
prawdziwe historie o ludziach, których miłość znalazła, w najróżniejsze, niespodziewane sposoby, dopiero w późniejszym wieku.
wielokrotnie kończąc rozdział wydobywało się ze mnie niekontrolowane “awww”
nie znaczy to, że historie są przesłodzone, wręcz przeciwnie! są prawdziwe i niepozbawione smutków i goryczy. opowiadają o ludziach w dzisiejszych czasach, więc na niektóre z nich swój cień rzuca wojna i pandemia.
4.5 - ponieważ nie chce się przyznać tak do końca, że mam w sobie trochę romantyka
notatki trochę dla mnie żeby nie zapomnieć pewnych fragmentów: - wspólnie czytający - nie widzę świata (poza tobą) - opisujący parasolki - grający na altówkach
Nie czuję się na siłach jej ocenić. Były aspekty, które mi się podobały i takie, które całkowicie były nie dla mnie. Najprościej mówiąc mam mieszane odczucia. Na jednym opowiadaniu płakałam
Edit: przespałam się z tym i tak - pierwsza połowa strasznie mnie wymęczyła, druga bardzo podbiła moje spojrzenie na tę książkę. Najbardziej w głowie utknie mi rozdział o altówkach i kocie, zapamiętam też pewnie to pierwsze o pianistce (miałam skojarzenia z Pamiętnikiem, nie wiem czemu). Podczas słuchania miałam wrażenie, że nie słucham reportażu tylko zbioru opowiadań. Styl narracji zdecydowanie na plus. Niestety jak dla mnie te rozdziały były po prostu za krótkie, by się zaangażować w historię przez nie opowiadaną. Myślę, że lepiej odebrałabym tę książkę czytając fizycznie i dawkując ją sobie, żeby te opowiadania mogły faktycznie wybrzmieć w mojej głowie, a nie w audio jedno po drugim jako dodatek do pieczenia. No i mam przykre wrażenie, że tak jak szybko ją przesłuchałam, tak szybko o tej książce zapomnę. Końcowa ocena to 2.25/5 ⭐, natomiast chciałabym kiedyś do niej wrócić w formie fizycznej i zobaczyć, jak wtedy ją odbiorę
Na miłość nigdy nie jest za późno, o czym świadczą historie zawarte w tym reportażu. Poza tym miłość może mieć różne oblicza - najważniejsze, aby główni zainteresowani byli szczęśliwi. Tak po prostu.
Może zabrakło ściśniętego gardła, ciarek na plecach i łez w kącikach oczu, ale na pewno będę miło wspominać ten zbiór.