Na przemycie zbudowano niejedną fortunę. Tajemnicą poliszynela jest, że nawet bardzo szanowani przedsiębiorcy pierwsze większe pieniądze zarabiali dzięki nieszczelności systemu. Jak się przemyca, co się przemyca, kogo łatwiej chwycić za rękę: płotki, które przenoszą prze granicę kilka butelek alkoholu, trochę paliwa, papierosy – czy przemytniczych hurtowników, wyposażonych w najnowsze technologie, zdeterminowanych i ryzykujących wszystkim dla brudnego zysku? O tym w książce reporterki Anity Bilniewicz.
Bardzo fajna książka - możemy się z niej dowiedzieć wielu ciekawych aspektów dotyczących pracy zarówno celników jak i przemytników. Wszystko opisane bardzo krótko i zwięźle co wydaje mi się, że w tym przypadku stanowi dużą zaletę tej pozycji. Na ogromny minus natomiast trzeba zaliczyć ilustracje - te są czarnobiałe i niewiele na nich widać. Tutaj wydawca dał ciała po całości i znacząco wpływa to (negatywnie) na odbiór całości.
Książka niezwykle ciekawa. Pokazująca pracę celników . Jak się okazuje ludzka pomysłowość nie zna granic a Straż graniczna ma pełne ręce roboty. Każdy rozdział dokładnie przybliży dany problem przemytu od narkotyków, po pieniądze, podróbki czy zwierzęta. Dodatkowo książka opatrzona jest w ilustracje dla lepszego zobrazowania. Mnóstwo przykładów, mnóstwo historii z życia wziętych . Dla mnie na plus .
Reportaż Anity Blinkiewicz czytało się szybko, ale bez zaangażowania.
Autorka opowiedziała historie z wieku frontów polskiej walki z przemytem. Mamy tutaj nielegalnych imigrantów, przemyt papierosów w najbardziej fantazyjnych miejscach czy narkotyki połykane przez kurierów. Jednakże przypomina to bardziej dość gruby raport dla ministra MSWiA z dodatkiem cytatów i literackich wstawek.
Książka z pewnością poszerzająca świadomość sytuacji, ale literacko - słaba
Historie o przemytnikach w Polsce troszkę można było podejrzeć w programie telewizyjnym o straży granicznej, która codziennie odkrywa co to znaczy przemycanie kreatywne. Książka ta jest bardzo ciekawa i dokładnie opisuję to z czym mierzy się każdego dnia straż graniczna, czy inne jednostki zwalczające przemyt. Momentami książka mnie przytłaczała, ale mimo to uważam że dobrze że ją przeczytałam.