Książka, która pobudza szare komórki, sumienie i "mięśnie śmiechowe".
Chociaż świat staje na głowie, a życie zmienia się z dnia na dzień, Nosowska zawsze znajdzie słowo, które doda otuchy. Gdy błądzimy przytłoczeni wątpliwościami, rozpala światełko nadziei. A gdy wydaje nam się, że pozjadaliśmy wszystkie rozumy, zasieje ziarno niepewności. Kilkoma lekcjami, jakie dostała od życia, teraz dzieli się z nami i wytrwale tropi absurdy, którymi karmią nas "autorytety".
Życie, i w czasach dziwnej pandemii, i w czasach zwyczajnej codzienności, jest łatwiejsze, gdy ma się świadomość, że tacy ludzie jak Nosowska roztrząsają te same dylematy. A gdy ktoś robi nas w bambuko, sięgamy po to samo koło ratunkowe – dystans i jeszcze raz dystans!
Polecam wam cudowną formułkę na lęk przed tym, co ludzie powiedzą, a brzmi ona: I co z tego? Nic z tego. Za każdym razem okazuje się, że nic z tego. Oni będą gadać – to pewne. Będą gadać tyle, ile trzeba, by się nasycić – nie dłużej. Chodzi o to, by własnym zaangażowaniem nie spowodować, że monolog zamieni się w dialog. Nie wahajcie się użyć własnego życia, by żyć, jak wam się podoba. - Kaśka Nosowska
Rewelacyjna! Szczera, głęboka, dowcipna. Zupełnie nie rozumiem komentarzy o depresyjnym klimacie ani odnośników do wieku Nosowskiej (mam 30 lat) 🙂 jeśli ktoś widzi w tej książce depresje, to może ma w sobie miejsca, do których warto zajrzeć i poświecić latareczką.
Czemu ja to sobie robię? Czemu tak opornie idzie mi zrozumienie, że pisząca mikrofelietony Nosowska to nie jest Nosowska z czasów Hey? Ta Nosowska do której mam wielką, nastoletnią słabość.
Chyba najlepiej podsumuję tę książkę (która w gruncie rzeczy jest o wszelakich zmianach) tym że „prawie 50letnia” Kaśka nie trafia do 30letniej Aśki, bo obie się bardzo zmieniłyśmy. I dobrze. Zmiany są super.
Cieszę się, że Kasia znalazła sobie formę ekspresji, w której czuje się dobrze, niestety ja czuję się z tym nieco gorzej. Nie jest co prawda tak źle jak w przypadku poprzedniej książki, jednak wciąż czytanie (w moim przypadku słuchanie) tego wydaje się bezcelowe. Krótkie felietony o niczym, niektóre wątki zapadające w pamięć (ten o pierwszej komunii), większość to same uogólnienia i czysty symetryzm, który można streścić „przytulmy się wszyscy i będzie dobrze”. Zero jakiejkolwiek próby pogłębienia tematu, same puste zdania i frazesy. Może jako artykuły w gazecie pokroju Twój Styl by się sprawdziło, w formie książkowej już niezbyt.
Książka w bardzo depresyjnym klimacie. Jestem wielką fanką okraszonego czarnym humorem "A ja żem jej powiedziała" i chociaż "Powrót z Bambuko" ma podobną konstrukcję, to wylewa się z niego sporo goryczy, co mi osobiście nie poprawia nastroju, wręcz przeciwnie. Za każdym razem, gdy brałam książkę do ręki, czułam się gorzej niż zanim to zrobiłam. Trudno mi też było utożsamiać się z autorką, bo to o czym pisze w drugiej osobie liczby pojedynczej (ty), nie jest trafne w stosunku do mnie.
Mam wrażenie, że pierwsza część była w tej kwestii bardziej zachowawcza. Poruszała takie tematy, które trafią prawie do każdego. Do mnie w każdym razie były bardzo dobrze dopasowane. W dwójce Pani Nosowska przeniosła się bardziej w to co jej bliskie, to co jej samej sprawia problem. To akurat totalnie nie moje klimaty. I tu się rozminęłyśmy. Choć wielu ludzi na pewno odnajdzie siebie na kartach "Powrotu..."
Lubię te krótkie formy Nosowskiej. Sporo trafnych przemyśleń, duża dawka autoironii, ciekawe spojrzenie na świat. Niektóre opowieści interesują bardziej, inne mniej, ale jako całość "Powrót z Bambuko" wypada bardzo dobrze.
Żałuję że się za to zabrałam, zawiodłam się zbyt mocno. Uwielbiam Nosowską jako piosenkarkę, tekściarkę, ale w treści książki się rozmijamy. Niektóre felietony dość poruszające, głównie te opisujące jej dzieciństwo, ale inne... prawienie o wiadomych rzeczach jako o czystym objawieniu! Wiedzieliście że piękne życie instagramerek nie jest tak różowe, jak to przestawiają? Że nie każda kobieta musi nosić hybrydy na paznokciach i nie musi przez to czuć się gorsza? A to zawsze kochanka chce by facet odszedł od żony, nie ma kochanków którzy tego żądają? Mam nadzieję że część tej treści ma być głównie sarkastyczna, bądź "tak o, żarcik z humorem" bo jeśli to było na serio i prawdziwe przemyślenia autorki, to ja odpadam.
Kilka poruszających historii (szczególnie zapadła mi w pamięć ta o pierwszej komunii), parę self-helpowych mądrości, ale ogólnie całość dla mnie raczej niestrawna, za dużo uogólnień, uproszczeń i hipokryzji.
Zdecydowanie lepsza niż pierwsza książka autorki. Tym razem to nie zbiór interesujących ale nieco chaotycznych esejów, a ułożone tematycznie dotykające problemu relacji na różnych poziomach i w różnych wieku rodzic-dziecko-rodzic, relacji kobieta-partner. Umiejętność celnej riposty i zabawa słowem schodzi tym razem na drugi plan, aby podkreślić wagę poruszanych kwestii. Przemyślenia prawdopodobnie opart ena własnych doświadczeniach, przez co bardziej poruszające i niezwykle trafne.
Bardzo szybko się to czyta i to by było na tyle jeśli chodzi o plusy. Może jeszcze wydanie, które jest całkiem ładne i wszystko tu ze sobą współgra. Poza treścią. Lubię Nosowską, ale te felietony są po prostu o niczym.
Autorka jest tu odważna, szczera, prawdziwa. Nie ma tu grama wstydu. Czytając parskałam śmiechem w tramwaju, analizowałam swoje doświadczenia, współodczuwałam wiele, wiele emocji. Bardzo dobrze się czytało. Jedynie dwa ostatnie rozdziały były dla mnie męczące.
Krótkie i "lekkie"w czytaniu opowiadania ale już o nie lekkiej tematyce. Historie Kasi, które mogłyby by być również naszymi historiami. O wyborach, ich braku, o miłości, mówieniu nie. Niby osobiste, a dotyczą większości z nas.
W audiobooku słuchało się naprawdę przyjemnie i szybko, bo treści mało. Pierwsza połowa książki ciekawsza w drugiej mniejsze zainteresowanie. Niektóre rozdziały zabawne, inne szczere, ukazujące prawde social mediow czy relacji rodzinnych. Inne nieco nudnawe a jeszcze inne wywołujące smutek. Dobra lektura do posłuchania jako przerywnik między innymi książkami, ale to tyle.
Ależ to była świetna książka .Odsluchana dzięki aplikacji EmikGo. Pani Katarzyna sama czyta tę książkę i z przyjemnością się słucha . Autorka porusza wiele ważnych tematów ,ale uzewnętrznia się też i odkrywa karty swojego życia osobistego ,które niestety nie było zbyt piękne.Tak jak i dzieciństwo .
Zaczęłam oczywiście od drugiej książki Pani Kasi ,ale już nadrabiam i teraz słucham jej pierwszej książki. W wielu sprawach się zgadzam z tym co pojawia się w książce i przyznam szczerze że gdy już książka się skończyła ,to było takie zaskoczenie ,jak to ,to już koniec ????? Kaśka ja cię chcę słuchać dalej .....
Pani Kasiu ,szacun za to wszystko co pani napisała w tej książce . Dodam tylko tyle że zawsze znajdzie się jakaś osoba której Pani ksiażka nie przypadnie do gustu ,jak i Pani filmiki na Insta ,ale według mnie robi Pani świetną robotę <3
bardzo doceniam szczerość i odwagę we fragmentach dotyczących dzieciństwa to, że Pani Nosowska ma w sobie tyle siły, by do nich zaglądać, wyciągać z nich wartość, pomimo bólu
Ale reszta (zdecydowana większość), to często małostkowe i banalne, pseudomoralizatorskie teksty
"Może (...) w każdym z nas ukryty jest odprysk samego Boga"
"Nie ma obiektywnej recenzji, są tylko subiektywne, to oczywiste, więc jeśli recenzent ma inny gust niż ja, to sugerując się jego opinią, mogę przegapić film lub płytę albo książkę, które miałyby szansę odmienić moje życie, choć według punktacji ich pojawienie się na świecie jest dla świata obelgą." - w punkt!!!
Kilka rezonujących tekstów, kilka kompletnych (dla mnie) pomyłek. Podobały mi się "Duchowatość", "Tętent końskich kopyt w głowie", "Jeszcze tylko to i będę szczęśliwa", "Dziecko z fotografii", "Będziemy mieli dziecko (...)", "Co ludzie powiedzą".
Jest to druga książka Katarzyny Nosowskiej, i na prawdę dużo lepsza od poprzedniczki. Zdecydowanie się nie zawiodłam. Bardzo wam polecam na poprawę humoru.
Książki Pani Nosowskiej pokazują że, jest zwykłą babką z takimi samymi problemami jak my na co dzień. Uśmiałam się co nie miara szczególnie z historii o komunii Pani Nosowskiej, oraz o ślubie. Bardzo lubię poczucie humoru autorki i niekiedy jej sarkazmy. Czekam na kolejną książkę.
Myślę, że bym się z Panią Kasią Nosowską dogadała. Czasem dobrze jest usłyszeć - szczególnie w tych trudniejszych chwilach - że gdzieś tam daleko jest ktoś o podobnych poglądach; że w tym świecie pełnym fałszu, głupoty i zła są jeszcze ludzie zwyczajni, pełni zdrowego rozsądku.
Książka podzielona jest na wiele krótkich rozdziałów, tematyka jest naprawdę różnorodna. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.
To była moja pierwsza styczność z twórczością autorki, ale zdecydowanie czuję się zachęcona do sięgnięcia po inne tytuły. Momentami była zabawna, a momentami wzbudzająca refleksje i przemyślenia na temat wielu życiowych kwestii. Przyjemnie się ją czyta również ze względu na krótkie rozdziały i ciekawe ilustracje.
4.5!! Podeszłam do niej bez jakichkolwiek oczekiwań i chyba właśnie dlatego zaskoczyła mnie tak mocno. Szczera, inteligentna i niesamowicie bezpośrednia.
Sięgnięcie po ten tytuł było najlepszą czytelniczą decyzją spośród wszystkich powziętych w ostatnim czasie. Krótka, felietonowa forma jest czymś, co na dobre skradło moje serducho (sama uwielbiam "wyżywać się" w podobny sposób). Poglądy Pani Nosowskiej nie są może lustrzanym odbiciem moich, ale niejednokrotnie odczytywałam myśli czy zachowania jakby żywcem wyjęte z własnego życiorysu. Trafiały się teksty lepsze (mój ulubiony, poświęcony pierwszej komunii!) i gorsze, ale całościowo - lektura była przednia. Opinie na minusie, w których to zbiorek zaliczany jest do kategorii "o wszystkim i o niczym" jednocześnie rozumiem i nie. Bo czy na obserwacje rzeczywistości muszą składać się same konkrety? Czy wewnętrzny monolog zawsze musi mieć wyraźną pointę?
Językowo jest to uczta, jak na teksty Nosowskiej przystało. Momenty, kiedy opisuje swoje doświadczenia zakrawają na wybitność. Momenty, kiedy mówi nam, jak żyć (oraz jak nie żyć), robią z tej książki pozycję coachingową i gdybym to wiedziała, nie sięgnęłabym po lekturę, bez względu na to, czy się opiniami/nakazami/zakazami Nosowskiej zgadzam czy nie. Jako przedstawiciel płci żeńskiej wychowany w prawilnej katolickiej Polsce, kazania prawi mi się od urodzenia i za kolejne to ja już podziękuję, nawet od osoby, którą uważam za jedną z moich największych inspiracji.
"A ja żem jej powiedziała" wysłuchałam, "Powrót z Bambuko" przeczytałam. Obie książki do siebie podobne i to prawda, co ludzie mówią: Nosowska rozmieniła się na drobne. Z artystki zmieniła się w manufakturę pseudo mądrości na każdy dzień i to drażni najbardziej. Tylko czekać, jak ją zaczną sprzedawać na poczcie obok Beaty Pawlikowskiej.