Życiem Niny rządzą rytuały i zaklęcia, dzięki którym walczy z chorobą. Mieszka w Warszawie, borykając się z samotnością i pewną rodzinną tajemnicą, która nie daje jej spokoju.
Dziewczyna wierzy, że klucz do uzdrowienia znajduje się w przeszłości. Postanawia na własną rękę rozwikłać zagadkę samobójczej śmierci matki, której wspomnienie wyparła z pamięci.
Gdy Nina poznaje tajemniczego Filipa, jej życie nabiera kolorów. Razem podejmują próbę rozwiązania rodzinnej tajemnicy, która może przynieść zarówno uzdrowienie, jak i ogromne cierpienie.
Czy Nina zaryzykuje i zaufa chłopakowi bez przeszłości, powierzając mu swoje najskrytsze sekrety? Czy warto za wszelką cenę dążyć do prawdy, nawet jeśli ta może nas skrzywdzić?
Niepokojąca. Mroczna. To New Adult, które rozrywa serce. „Fale i echa” dołączają do niezapomnianego „Adama”, jako najlepsza książka Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Bo na piedestale mogą być dwie. Mogą i będą!
PS. Przeczytałam tę książkę dwa razy, bo chciałam raz jeszcze ją przeżyć i pozaznaczać ważne cytaty związane z budowaniem relacji oraz radzeniem sobie z lękiem i depresją.
Wzruszająca. Chwytająca za serce. Przepełniona ogromem emocji.
Taka właśnie jest najnowsza książka "Fale i echa" Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Książka, którą Wam ogromnie polecam. To jedno z najlepszych New Adult jakie kiedykolwiek przeczytałam. I do tego NASZE, polskie!
"Szepnąłem jej trzykrotnie do ucha, że wszystko będzie dobrze i że jestem przy niej."
Nina zmaga się ze swoją chorobą już wiele lat i robi wszystko, aby zminimalizować jej skutki. Ma swoje rytuały i przyzwyczajenia, a na co dzień dla ludzi zakłada maskę tej drugiej Niny - normalnej dziewczyny. Kiedy poznaje Filipa - poznaje też czym jest bezpieczeństwo i poczucie bliskości. Ale on też skrywa swoje tajemnice, które mogą okazać się jeszcze gorsze niż te dziewczyny. Wspólnie podejmują się ryzyka stawienia czoła przeszłości.... Nawet jeśli okaże się dużo mroczniejsza niż oboje przypuszczali.
"Zobaczyła falę i echo, które ją zostawiły. Zobaczyła mnie."
"Fale i echa" urzekły mnie jeszcze przed lekturą i chociaż nie ocenia się książki po okładce - wybaczcie - ta jest fenomenalna! Tak samo jak jej treść. To nie jest zwykły "zapychacz czasu". To książka z przesłaniem, z prawdziwymi bohaterami, z obrazem problemów, które mogą dotknąć każdego. Uczucie Niny i Filipa jest przepiękne. Autorka pokazała nam bohaterów z każdej strony. To niesamowite jak podczas czytania miałam wrażenie, że oni żyją. Żyją naprawdę, gdzieś daleko.
Ta książka zostawia w czytelniku coś... coś magicznego. Nieme pytanie, niedowierzanie i rozbite serce, które zakończenie składa na nowo.
I na sam koniec taka moja refleksja: w Ninie i Filipie każdy z nas znajdzie cząstkę siebie.
Książka była w porządku, trochę inna niż taki typowy romans. Autorka porusza wiele trudnych tematów co zdecydowanie jest ogromnym atutem tej książki. Naprawdę była by to bardzo przyjemna i jednocześnie smutna historia, ale moim zdaniem zepsuło ją zakończenie. Nie wiem po co to było i dlaczego... Może gdyby autorka bardziej wytłumaczyła motywację bohaterów i po prostu bardziej to rozwinęła to by mi się to nawet podobało. A tak uważam, że to zakończenie było średnie i czuję lekki niesmak.
____________________
Spoiler
Spoiler
Nie wiem naprawdę co miała oznaczać ta końcówka. Skoro w ostatnim rozdziale główni bohaterowie poukładali większość spraw w swoim życiu to dlaczego w epilogu nagle popełniają samobójstwo? Oboje. Naprawdę dlaczego? Czytając o nich kilkaset stron chciałabym dostać chociaż mały powód tej decyzji.
Po za tym (mój główny zarzut) autorka opisała to samobójstwo w taki lekki sposób jakby to było coś okej. Nie wiem ale czuję się tym strasznie zdezorientowana. I pomimo, że sama biorę leki antydepresyjne to czułam się bardzo niekomfortowo czytając ten epilog.
Dzień po przeczytaniu a ja nadal nie wiem, co mam wam tu napisać. Dosłownie mam pustkę w głowie. Albo tyle myśli, które chcą być tu przelane.
"Krok w krok podąża za tobą mrok."
Historia do łatwych nie należy. Od początku wiemy, że główna bohaterka ma problemy psychiczne. Co noc budzi się zlana potem o 3 nad ranem przekonana, że umrze. Czasem, gdy nie chce już czuć zamienia się w 'naćpanego Kopciuszka', idzie do klubu i żyje. Tak poznaje tajemniczego Filipa, który często gra w warszawskich podziemiach. Niestety on także nie ma łatwego życia. Jest on takim ‘aniołem stróżem’ dla pewnej osoby.
Początek ich znajomości jest niesamowity i poniekąd uroczy. Nawet można się pośmiać z ich niektórych tekstów! Bardzo, ale to bardzo podobało mi się jak autorka ujęła ich relację. Nie jest nachalna, przesłodzona i przede wszystkim żadne z nich nic sobie nie obiecuje, bo każdy ma jakąś przeszłość, o której wolałby nie mówić przy pierwszej lepszej okazji. Oboje to rozumieją i nie mają żadnego problemu, że ta druga osoba nie mówi im czegoś o sobie. Jakby to ująć - nie są natrętni.
Nina, dziewczyna, która chce rozwikłać zagadkową śmierć swojej mamy. Mamy, której nie pamięta. Niestety nikt z rodziny nie chce pomóc dziewczynie, co moim zdaniem jest nie fair. Jednak z czasem znajdujemy pewne rzeczy dzięki którym wiemy, dlaczego tak się dzieje i rozumiemy zachowania pewnych osób. Filip, chłopak, który chciałby się odnaleźć. Przez całą powieść jest on tym tajemniczym gościem z gitarą ;) To czego się o nim dowiadujemy sprawia, że zaczynamy patrzeć na niego inaczej, tak cieplej. On potrzebuje kogoś takiego jak Nina, kogoś kto go 'odnajdzie'. Nawet jak dziewczyna zaczyna pojmować pewne rzeczy, nie opuszcza chłopaka. Tak samo on. Po prostu żyją dla siebie i to jest piękne.
Książki Pani Agaty znam i kilka już czytałam (uwielbiam je, a najbardziej 'Adama'), ale ta powieść jest nieco inna. Porusza trudny temat i przedstawia go w prawdziwym świetle. Miejscami czuć, jakby ta historia zdarzyła się naprawdę. To jest straszne, jak wiele osób cierpi na depresje i inne choroby psychiczne. Aż włącza się człowiekowi taki stan, w którym chciałoby się pomóc tej osobie. Jednak wiadomo łatwe to nie jest, ponieważ to właśnie TA osoba musi chcieć sobie pomóc, inaczej nic z tego nie wyjdzie...
Historia Niny i Filipa porusza, i to bardzo. Mimo kilku momentów radości, szczęścia i sarkastycznego humoru bohaterów, nastój powieści jest ten sam - smutek, melancholia i strach. Jednak to, co się dzieje pod koniec jest... niejasne. I cholernie smutne. Jednak sposób w jaki autorka to opisała sprawia, że patrzymy na to inaczej, okiem bohaterów. Przyznam szczerze, że ja epilog musiałam przeczytać kilka razy zanim go zrozumiałam; nie mogłam do siebie dopuścić tej myśli, że to TAK się skończyło (a może i nie?). Nie wiem, ale odczuwam spokój na myśl o nim...
Czy było coś co mi się nie podobało? Jedynie rzeczy typu: powtórzenia pewnych zwrotów, miejscami lekkie odrealnienie albo ten zawiły koniec. Poza tym? Nic. Wszystko zostało świetnie dopracowane i widać, że autorka musiała włożyć dużo pracy w tę powieść. Przez tą książkę się po prostu płynie i uwierzcie, gdy już ją zaczniecie to nie będziecie mogli przestać jej czytać :)
No dobra, to tyle o "Falach i echach". Mam nadzieję, że po nią sięgniecie, bo WARTO.
P.S. I'm still confused, guys. Albo to po prostu jest taka książka. Książka, którą każdy zinterpretuje inaczej. I to jest w niej najpiękniejsze...
Bardzo średnia książka. Fabuła wydawała się być interesująca: ataki paniki, depresja, stany lękowe itp. Ale na tym koniec, te wątki, były bardzo podkoloryzowane i czasami wręcz niektóre sytuacje opisane są w sposób wręcz zabawny. I nie chcę tu bagatelizować ani umniejszać takich zaburzeń, po prostu dla osoby, która również ma takie problemy było to nienaturalne. Główna bohaterka również nie przypadła mi do gustu. Irytowały mnie jej decyzje i zachowania. Była ona na swój sposób specyficzna, mam wrażenie, że autorka bardzo i aż na siłę starała się podkreślić w niej to, że jest INNA bo choruje na depresję i nie wyszło to za dobrze. Sama akcja wydawała się początkowo interesująca, ale po czasie, gdy myśli Niny zaczęły się powtarzać było to po prostu nudne. Fabuła rozwijała się dosyć wolno, z często niepotrzebnymi opisami i sytuacjami, które nie wnosiły absolutnie nic do książki. Wątek romantyczny był dość nieoczywisty, z ciekawym, nieszablonowym bohaterem, którego całkiem polubiłam. Zakończenie w porządku, ale nie usatysfakcjonowało mnie jakoś szczególnie. Wiem, że ta książka nie zapadnie mi w pamięć, nie umiałam się w nią wciągnąć i nie zainteresowała mnie.
Było to moje pierwsze spotkanie z audiobookiem i jestem miło zaskoczona, ponieważ spodobała mi się ta forma.
Co do treści, zdecydowanie bardziej podobała mi się pierwsza połowa książki. Niestety ma kilka mankamentów, które dość mocno mnie irytowały. Niemniej jednak jest bardzo przyjemna i szybka lektura, z prawdziwymi, poważnymi, życiowymi problemami.
Nie jest to klasyczny romans w stylu NA... Bardzo mroczna, tajemnicza, pełna bólu, ciężkich emocjonalnie wspomnień. Gdy tajemnice wychodzą na jaw bohaterowie rozpadają się na kawałki, umierają, by znów się narodzić...