Słodkie Magnolie o postaci, która w sumie nie jest Magnolią? Ba! Nie wywodzi się z Serenity? Byłam dosyć sceptycznie nastawiona do tej książki, zwłaszcza, że J. jest postacią, która nie występowała w serialu i jej obecność przyjęłam z wielkim zdziwieniem. No ale sprawdźmy, jak wyszło!
Pomijając Maddie, która skradła moje serducho już w serialu i jest moją ulubioną Magnolią, Jeanette równie szybko zyskała moją miłość. W pierwszym tomie byłam pod wrażeniem jej postaci i tego, jak wielki wpływ miała na Spa za Rogiem, ale musiałam czekać aż trzy kolejne tomy, aby i ona dostała szansę na swoją historię. Szczerze? To chyba mój drugi ulubiony tom! Jest też trochę inny, bo nie skupia się całkowicie na jednej osobie, jak poprzednie, dzieje się tu trochę więcej, co jest zaskakujące, bo taka forma przypadła mi do gustu chyba o wiele bardziej.
Podczas czytania wkradł się poważny babol, który tak mnie zadziwił, że aż trzy raz zmieniałam strony, aby się upewnić! Były mąż Maddie nagle zmienił się z Billa w Richarda! Zazwyczaj nie zwracam uwagi na błędy w książkach, mam ogromny talent do ich ignorowania, ale to aż zabolało. Swoją drogą uświadomiłam sobie, że po pierwszym tomie jego obecność... No cóż, nie ma go po prostu, żadna z przyjaciółek go nie wspomina, nie pojawia się, a jakby nie patrzeć jest ojcem dzieci jednej z nich i był w miasteczku pediatrą. Czemu nagle kompletnie zniknął? Któż to wie, ale jak dla mnie takie istotne postacie nie powinny nagle całkowicie znikać z książek :O.
Zastanawia mnie też kwestia tych podwójnych imion! Dana Sue, Mary Vaughn, Jessica Lee (chyba), skąd to się bierze? To jakaś moda w Kaliforni albo w romansach? Bo ja tego totalnie nie czaję i nie sprawia to wrażenia super potrzebnego. Trochę jakby rodzice nie moli się zdecydować na to, jak właściwie nazwać swoje dziecko...
Ta część jest mi dodatkowo bliższa, gdyż Jeanette bardzo przypomina momentami mnie. Ja też się zastanawiam pięć razy, zanim coś zrobię i właściwie nigdy nie idę an żywioł. Plus nie znoszę świąt bożego narodzenia, choć z zupełnie innych powodów niż ona. Zawsze jednak byłam pod wrażeniem klimatu takich małych miasteczek i bardzo chętnie bym jakieś odwiedziła, żeby poczuć to na własnej skórze!
Po tych czterech tomach jestem mega ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Magnolii i przede wszystkim, o czym są te książki! Jakie nowe postacie się pojawią? Może nowe miasta! Jejku. Ja jestem totalnie oczarowana, a co najśmieszniejsze zawsze powtarzam, że nie lubię takich książek, ale najwyraźniej jakaś romantyczna część mojej duszy bardzo ich potrzebuje.