Wiele dobrego napisano już o tej książce, dlatego spróbuję spojrzeć na nią z trochę innej perspektywy. Bez wątpienia jest to najlepsza książka reporterska o Rosji, jaką mieliśmy okazję czytać w ostatnich latach. Jeśli czytaliście teksty Jacka Hugo-Badera o Rosji, to ta recenzja może być dla was.
Dlaczego Hugo-Bader? Z kilku powodów. Widziałem w komentarzach pod recenzjami książki Jeleny Kostiuczenko, że czytelnicy często przywoływali reportaże Hugo-Badera, jako przykłady innych ciekawych książek o Rosji. Mają więc książki Hugo-Badera duży wpływ na kształtowanie wśród polskich czytelników i czytelniczek opinii o Rosji. Obraz tego kraju jest u polskiego reportera skrajnie różny od tego, co pokazuje w „Przyszło nam tu żyć” Jelena Kostiuczenko.
Rosja Hugo-Badera jest niewinna, romantyczna i bezzębna w porównaniu z Rosją Jeleny Kostiuczenko. Tytuł jednej z książek reportera - „W rajskiej dolinie wśród zielska” – dobrze oddaje to, jak Hugo-Bader widzi Rosję. I choć w zbiorze reportaży pt. „W rajskiej dolinie…” reporter pisze o nostalgii byłych obywateli Związku Radzieckiego, to w kolejnych książkach tęsknota za Rosją lub raczej do Rosji pojawia się u samego Hugo-Badera i wsparta jest ona przez czułość narracji oraz nieskrywaną sympatię Jacka Hugo-Badera do Rosjan.
Nie mówię, że to źle. Nie mówię, że taka Rosja nie istnieje. Widzę jednak, że ten obraz Rosji, który odkrywamy w książkach Jacka Hugo-Badera, jest zupełnie inny od tego, jak Rosję opisuje Jelena Kostiuczenko i dodatkowo sprawia, że przestajemy widzieć, to co, uważam, jest ważniejsze niż romantyczne i nostalgiczne obrazy.
To ważniejsze pokazuje nam Jelena Kostiuczenko. Pisze o codzienności zwykłych ludzi, którzy żyją w państwie autorytarnym, w państwie, w którym łamane są prawa człowieka, w którym bycie innym oznacza realne problemy, w którym prawo znaczy mniej niż personalne układy, mniej niż opinia jakiegoś komendanta, urzędnika, prezesa. Nie ma w jej książce wielkiej polityki, ale są jej namacalne konsekwencje.
Kostiuczenko świetnie pokazuje, że z pozoru wirtualne pojęcia, takie jak „niezawisłość sędziów”, „państwo prawa”, „trójpodział władzy”, czy „równość płci” mają realny wpływ na życie ludzi. A ich brak objawia się w postaci konkretnych problemów – bezkarne pobicia na komisariatach, brak możliwości odwiedzenia grobu swoich bliskich, konieczność ukrywania swojej orientacji seksualnej.
Czytam „Przyszło nam tu żyć” jako ostrzeżenie dla Polski.
Jest to też książka, w której niestety czytelnik może już szukać paralel, rymów, analogii między tym, co w Rosji i w Polsce. Przesadzam? Spójrzcie w telewizory, przeczytajcie gazety.
U Jacka Hugo-Badera Rosja, choć czasem odtrąca, jawi się jako kraj egzotyczny, pociągający, przyjazny wręcz. Może to też jest prawda o Rosji, ale ten obraz gasi naszą czujność. Sprawia, że przestajemy zauważać czające się w niej demony.
Dziś Rosja może nas czegoś nauczyć, przed czymś może nas ostrzec. I to jest nam teraz bardzo potrzebne. Lekcję tę i ostrzeżenie znajdziemy właśnie w książce Jeleny Kostiuczenko. Polecam!