Po niemal czterech dekadach wojny z narkotykami ugruntowane przekonanie o szkodliwości wszelkich substancji psychoaktywnych zaczyna rozpadać się pod naporem kolejnych dowodów naukowych.
Badania pokazują, że psychodeliki mogą pomagać w leczeniu depresji, stresu pourazowego, uzależnień i lęku związanego z chorobami terminalnymi, ale również poprawiać jakość życia u osób, które nie mają żadnych dolegliwości. Doświadczenia mistyczne wywołane za pomocą tych substancji sprawiają, że z większym zrozumieniem podchodzimy do własnej osoby, innych ludzi i ekologii naszej planety. W odpowiednich warunkach prawie każdy może przeżyć tego rodzaju stany.
Maciej Lorenc rozmawia z czołowymi ekspertami odpowiedzialnymi za renesans psychodeliczny i zgłębia wraz z nimi zagadnienia z różnych dziedzin - między innymi neuronauki, psychofarmakologii, psychologii, antropologii, religioznawstwa i polityki narkotykowej. Dzięki tej książce poszerzysz swoją perspektywę prawie jak po zażyciu LSD.
Książka składa się z dwudziestu wywiadów z osobami zajmującymi się zawodowo, akademicko i doświadczalnie psychodelikami. Wśród tych dwudziestu osób są jedynie dwie kobiety. To ogromne niedopatrzenie. Jestem pewna, że kobiety mogłyby wprowadzić do badań dodatkową, szalenie ważną perspektywę. Przecież to kobiety od zarania dziejów zajmowały się zielarstwem i znały się na roślinach, używały ich też do rytuałów i zabiegów związanych z cielesnością i świadomością. Brak tej perspektywy w tej książce jest wyjątkowo dokuczliwy, zwłaszcza że niektórzy wypowiadający się w książce badacze wspominają nazwiska koleżanek po fachu, więc to nie jest tak, że nie istnieją badaczki zajmujące się tą tematyką, tylko najwyraźniej autor nie wpadł na to, by je spytać o zdanie :/ [edit: pojechałam feminizłością, a autor bardzo uprzejmie poniżej odpisał, że włożył wysiłek w znalezienie rozmówczyń, ale z dziesięciu rozmawiać chciały dwie. Dzięki za tę odpowiedź! Podtrzymuję to o braku perspektywy, ale cofam o złej woli autora!] Bardzo szkoda, bo książka zostawia spory niedosyt.
Pierwszy raz z tym, co autor i jego rozmówcy, bo są to wywiady ze znawcami tematu, nazywa renesansem psychodelicznym spotkałem się oglądając na ten temat filmy dokumentalne na Netflixie. Rozbudziły one na tyle moją ciekawość, szczególnie kwestia wykorzystywania tego typu środków i substancji do leczenia w psychiatrii między innymi PTSD czy depresji, że kiedy zobaczyłem tą książkę, z radością ją kupiłem i teraz w końcu zabrałem się do lektury. I tu z jednej strony dostałem potwierdzenie tego, co już wiedziałem plus dobrych parę informacji, ciekawostek odnośnie psychodelików, jeśli chodzi o aspekty ewolucyjne czy kulturowe. Książka pod tym względem jest naprawdę ciekawa i dla kogoś kto dopiero styka się z tego typu informacjami będzie idealna. Ja muszę się przyznać, oczekiwałem czegoś więcej. Niemniej jest to wartościowa lektura, podnosząca głos nie tylko w kwestii depenalizacji stosowania i posiadania tego typu środków, bo tak książka ma ewidentnie charakter wolnościowy czy jak kto woli lewicowy w tych kwestiach, ale i przyszłości tych substancji nie tylko w medycynie. Mi jednak te medyczne aspekty stosowania psychodelików przypadły do gustu najbardziej. Bo sam jestem ciekaw czy rzeczywiście psychodeliki uratują świat czy może niekoniecznie, a może jeśli będą na receptę, staną się nadużyciem, jak to się stało z medycznym zielskiem i co rozczarowało tak wielu lekarzy i terapeutów. Czas pokaże. Książkę polecam, bo nie jest zła.
Przed przeczytaniem, słyszałam z opinii, że wiele osób, które po nią sięgnęło, w połowie się poddało ze względu na to, że było „w kółko o tym samym”. I faktycznie, też na początku odnosiłam takie wrażenie. Książka jest podzielona na 4 części i uwaga - ciekawość tematów, które są w niej poruszane, z punktu widzenia laika, nie naukowca, rośnie wraz z numerem części dlatego warto jednak doczytać do końca!! Oceniam bardzo pozytywnie ale ilość literówek troszkę zbija entuzjazm w trakcie czytania.
Ogólnie książkę oceniam pozytywnie - pierwsza część wywiadów trochę się dłuży, bo odpowiedzi naukowców w znacznej mierze pokrywają się ze sobą. Na minus - różna wielkość tekstu, brak justowania, literówki. Czemu nikt nie dokonał podstawowej korekty książki? Poza tym, bardzo przyjemna i wzbogacająca lektura.
Na to pytanie próbuje odpowiedzieć autor, w rozmowach z dwudziestoma naukowcami, akademikami i praktykami. Tylko pozornie są to wywiady z pionierami, bo ta dziedzina medycyny wydaje się być bardziej utracona, niż nieodkryta. Restrykcyjna polityka antynarkotykowa rozpoczęta w latach 70 zatrzymała wcześniejsze obiecujące eksperymenty z tymi substancjami. Dziś przeżywają one renesans.
Tego typu wzmożenie nie zawsze jednak służy sprawie. Co kilka lat przychodzi moment, kiedy rodzina jakiś substancji staje się tak modna, że jest przedstawiana jako panaceum na pełen przegląd schorzeń i zaburzeń. Ta bolączka dotknęła w pewnym momencie konopie. CBD jest dziś wykorzystywane już chyba nawet w olejkach intymnych. Wydaje się, że wiele przypisywanych tej roślinie cech jest niczym innym niż sprawnym marketingiem. Czy podobna rzecz ma się do psychodelików?
Jakaś część nas bardzo nie chce, żeby to była prawda. Nie chodzi nawet o gówniarskie podniecenie, że teraz będzie można legalnie spożywać narkotyki. Po prostu, z jednej strony tęsknimy za niesłusznie porzuconą medycyną naszych przodków. O ile wspanialej jest czerpać lekarstwa z natury, niż z laboratorium! Dla innych przeważający jest aspekt oddolnej i demokratycznej dostępności psychodelików. Psylocybiny nie da się opatentować. Na tej branży bardzo trudno będzie więc położyć łapę wielkim koncernom farmaceutycznym. Jest więc zaklęty w tym jakiś imperatyw rewolucyjny, czy antykapitalistyczny. Wreszcie, skoro ma to być lekarstwo na depresję - tę zmorę naszych czasów - mówimy tu o potencjalnym rozwiązaniu problemów setek milionów ludzi. Bez względu na przesłanki, temat rozgrzewa do czerwoności debatę w psychiatrii i psychologii, a co za tym idzie, także prawną, lat 20 XXI wieku.
Przeprowadzone przez autora rozmowy na ten temat są ciekawe, choć wiele wątków się w nich powtarza. Może to dobrze - znajdujemy z kilku stron potwierdzenie niezwykle optymistycznych wniosków, dotyczących skuteczności psychodelików w terapiach depresji, PTSD, oraz uzależnień (od alkoholu i nikotyny). Dla mnie zupełną nowością były wyniki badań nad medycznym wykorzystaniem MDMA. Zawsze postrzegałem tę substancję stricte rekreacyjnie.
Książka ukazuje także i te aspekty korzystania z psychodelików. Nie gloryfikuje ich, a raczej podpowiada, jak bezpiecznie się do tego zabrać. Kilka rozmów w ciekawy sposób koncentruje się na wątkach kulturowych - m.in. stylu muzycznym psytrance i fenomenie festiwali takich jak Burning Man. Zabrakło chyba zderzenia z głosami jednoznacznie krytycznymi. Mimo wszystko polecam.
Miałam kilka podejść do tej książki, nie czytało się jej zbyt dobrze. Złożona jest ona z wywiadów z ludźmi, którzy przyczynili się do tzw. renesansu psychodelicznego. Tyle że na pierwszy rzut oka widać, że te wywiady polegały na tym, że autor wysłał znanym i zajętym ludziom zestaw pytań, a oni na nie odpowiadali najpewniej pisemnie. Nie ma tam żadnego dialogu, bardziej jest opowiadanie o swoich doświadczeniach, odkryciach czy poglądach. Wywiadów jest mnóstwo i chociaż każda z osób jest opisana na początku rozdziału, to można się nieźle zamotać w tym, kto jest kim. Do tego po części prezentują oni sprzeczne doniesienia. Przykładowo: jeden tłumaczy, że doniesienia o neurotoksyczności MDMA zostały dawno obalone, drugi wciąż twierdzi, że ta substancja działa destrukcyjnie na mózg. Wstęp jest bardzo ciekawie napisany i pytania do wywiadów również świadczą o dużej wiedzy autora. Brakuje mi natomiast na koniec podsumowującego zakończenia, w którym zawarte byłyby wnioski płynące z różnych rozmów. Pomysł ciekawy, ale forma mnie nie zachwyciła. Po tej książce mam tylko wrażenie, że muszę sama zajrzeć do innych źródeł, bo w niektórych tematach mam w głowie zamęt. Chociaż przyznam, że część rozmów pokazała mi zupełnie nowe perspektywy i za to jestem jej wdzięczna.
Warta przeczytania jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś o psychodelikach, ale jednocześnie książka przez swoją formułę jest pełna powtórzeń, a to może nużyć. Seria wywiadów z ludźmi zajmującymi się psychodelikami, prowadzi do tego, że duża część rozmówców mówi nam to samo. Osobiście mam również raczej sceptyczne podejście do tych (nielicznych na szczęście) rozmówców, którzy zdawali się częściej odnosić do tego co im się wydaje (co im wizje psychodeliczne "objawiły"), niż do nauki i wniosków płynących z badań, ale wiedzy opartej na nauce na szczęście w książce nie brakuje.
Nie było jakieś dramatycznie złe, ALE osoba, która odpowiada za niewyjustowanie tekstu, interlinię i tragiczny dobór czcionek powinna ponieść jakąś karę, bo w tej formie ciężko było przez to przebrnąć.
Ze zbioru wywiadów przeprowadzonych przez Macieja Lorenca, można wyciągnąć kilka ciekawych informacji, ale dla osób, które interesują się trochę tematem, ta książka nie będzie zbyt odkrywcza. Problemem jest to, że w poszczególnych rozmowach powtarza się wiele wątków, a niektóre tematy są zaledwie liźnięte. Spoiler: Nie dowiadujemy się, czy psychodeliki uratują świat. Pozycja dla osób, które chcą rozpocząć zbieranie informacji na temat psychodelików, ale głównie dlatego że pojawiają się w niej tropy, po których możemy znaleźć bardziej interesujące treści. Duży plus za naprawdę przystępny język.
Książka w stylu nie wiesz kiedy przerwać czytanie, ale zabrniesz już tak daleko że zmuszasz się do dokończenia... Nie dowiedziałam się nic nowego, za to wiele sprzecznych teorii prezentowanych przez osoby zaproszone do stworzenia tej pozycji. Książka w formie wywiadu, niewiele o neurobiologii i mózgu, mało przypisów, dużo o 'mistycznych doświadczeniach' które nie wiadomo czym są i wspomnienia osób które tworzyły początki ruchu psychodelicznego.
Bardzo dobra pozycja, poruszająca wiele najróżniejszych wątków o substancjach psychodelicznych, ich wykorzystaniu i wpływie zarówno na aspekty naukowe, historyczne jak i kulturowe. Niewątpliwie rozbudziła moją ciekawość, także uważam że książka jest dobrym pierwszym wyborem dla kogoś, kto dopiero zaczyna się interesować tematem.
Na maksa powtarzalna, co sprawiło ze niestety była dość nudna. Niektóre tematy miały super potencjał a zostały zamknięte w dwóch krótkich pytaniach. Na pewno nie jest to książka dla kogoś kto już siedzi w temacie a i nowa osoba nie dowie się przesadnie dużo. Przyciągnęła mnie piękna okładka i ciekawy tytuł na który swoją drogą autor wręcz nawet nie stara się odpowiedzieć. Szkoda.
Świetna książka pomagając spojrzeć na środki psychodeliczne z nieco innej perspektywy. Opowiada wiele o duchowości, zrozumieniu samego Siebie i pędzie w jakim żyjemy. Książka dla dojrzałego czytelnika
Treści są jak najbardziej zadowalające pomimo powtarzających się fraz i idei wśród interlokutorów, lecz edycja tekstu jest tragiczna. Brak chociażby wyjustowania tekstu, interlinii... Nie wspominając o fatalnych fontach
Świetna pozycja. Tematem substancji psychodelicznych zajmuje się bardzo kompleksowo, oraz prezentuje opinie wielu różnych badaczy. Dzięki temu możemy poznać temat z wielu równych stron.
Treść rewelacyjna, ale daję 4,5 bo jak dla mnie trochę się powtarza przez co mniej przyjemnie się czyta. Ale wnętrze warte poznania, pokazuje trochę inną perspektywę. Zwłaszcza tym "nieprzekonanym"