Każdy dzień przynosi bohaterom nowe zawirowania, a historie sprzed czterdziestu lat ciążą do dziś.
Sierpień 2016 roku. Cukiernia Pod Amorem znów zwycięża w dorocznym konkursie na Ciastko Roku. Wokół imprezy robi się duże zamieszanie, które powoduje, że największy beneficjent staje się jej największym przegranym. Waldemara Hrycia drogo kosztują wątpliwości związane z kwestią prawidłowego wyłonienia zwycięzcy. Okazuje się, że za jego plecami knuje bliska mu kiedyś osoba. Ta zapomniana już prawie historia wraca teraz, wpływając na losy całej rodziny oraz miasteczka.
Burmistrz Gutowa, jako organizator konkursu, czuje się odpowiedzialny za jego konsekwencje, plecie więc misterną polityczną intrygę, aby załagodzić ewentualne roszczenia Hryciów, a zwłaszcza swego największego oponenta - byłego burmistrza, obecnie posła Grzegorza Hrycia.
Zbyszek Hryć, chociaż zdążył się już zaręczyć, nabrał poważnych wątpliwości co do swego związku z dziewczyną z Płocka, Martyną Nowak.
Na to wszystko nieco z boku, patrzą nadal przebywające w okolicy dawne mieszkanki Zajezierzyc: Monika Grochowska-Adams oraz Tessa Steinmeyer. Z bohaterami współczesnych wydarzeń wiąże je niemal pięćdziesięcioletnia więź, która okazuje się na tyle silna, że obie panie angażują się w rozgrywające się w Gutowie wypadki.
Tym razem konkurs na Ciastko Roku niesie za sobą konsekwencje, jakich nikt się nie mógł spodziewać... Nic więcej nie powiem, bo to trzeba przeczytać :) - Kolejny raz autorka zabiera nas w ciekawą podróż. I to nie tylko do Gutowa! Jak zwykle zostałam wciągnięta w zawiłe dzieje rodziny Hryciów (i nie tylko ich). Naprawdę bardzo ciężko oderwać się od książki i powrócić do rzeczywistości. Wielkie brawa za to, jak fantastycznie w powieść wpleciono historię Polski lat 60.-70. XX wieku. W jakiś sposób sprawiło to, że historie bohaterów stały mi się jeszcze bliższe - jakbym czytała o mojej rodzinie.
Mam szczególny sentyment do serii o Gutowie, bo to od niej zaczęłam moją przygodę z ebookami. To był bardzo piękny początek, a przygoda trwa :)
Fabularnie zdecydowanie lepsza od "Ciastka z wróżbą". Tutaj przynajmniej coś się dzieje, wydarzenia wynikają jedne z drugich, a czytelnik nie ma wrażenia, że coś jest naciągane, albo "szyte grubymi nićmi". Nie mam poczucia, że Autorka za bardzo politykuje lub poucza. Mnie osobiście polityka w książkach nie przeszkadza, zwłaszcza jeśli splata się z losami bohaterów, tu się splata i ma na nie wpływ, więc według mnie, ten zabieg jest w porządku. Zresztą we wcześniejszych częściach sagi wielokrotnie przedstawiane były poglądy polityczne bohaterów i jakoś nie czytałam później na ich temat opinii przepełnionych "świętym oburzeniem". Jak kogoś denerwują poglądy polityczne bohaterów, to może powinien przemyśleć swoje własne i zastanowić się nad tolerancją dla odmienności? Jedyne co mnie irytowało, to fakt, że bohaterki zawsze znajdowały się w miejscach , w których działy się ważne dla historii Polski wydarzenia i to mi trochę zalatywało naciąganiem fabuły. Jeśli chodzi o bohaterów to nadal są przezroczyści, jednowymiarowi i nie da się ani nikogo polubić, ani nikomu kibicować. Wątek Maćka i Mii jak dla mnie niewiarygodny do granic możliwości, a wątek Zbyszka i Martyny żenująco naiwny i prostacki. Poza tym wszystko po staremu: Dereszowska czytająca książkę w audio myli się jak wcześniej, a Tessa i Monika kreowane przez Autorkę na główne bohaterki nadal nie wyjaśniły sobie sedna sprawy. Podsumowując: kolejna część sagi może umilić nam wolny czas, ale w pamięci na dłużej raczej nie zostanie.