Lena jest konserwatorką sztuki. To właśnie dzięki swojej pracy poznaje Igora - fotografa z którym bardzo szybko łączą ją uczucia. Chociaż bez większych fajerwerków to jednak jest to silne uczucie, powiedziałabym że dojrzałe i zbudowane na podstawie podobieństw. To dzięki swojej pracy Lena wyjeżdża do Toskanii, by pracować nad tajemniczym dziełem sztuki. I wtedy zaczyna się dziać… Igor zostaje w Polsce, a Lena poznaje we Włoszech starszego mężczyznę… Jak to może wpłynąć na jej związek z Igorem? Co zrobi główna bohaterka? Czy można wieść dwa życia na raz bez konsekwencji ?
Muszę przyznać, że po książce spodziewałam się czegoś innego. Do tej pory miałam styczność z kryminalną stroną tej autorki i byłam ciekawa tej obyczajowej, ale niestety nie był to dobry wybór. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Ciężko było mi przebrnąć przez te książkę. I tak jak bardzo podobały mi się same opisy Włoch, Toskanii, jej krajobrazów, jedzenia, wszystkiego co charakterystyczne dla tego rejonu, tak wszystkie pozostałe opisy mnie bardzo, ale to bardzo męczyły. I chociaż wciąż liczyłam że będzie lepiej, to tak naprawdę męczyłam się nad każdą kolejną stroną, kolejnym rozdziałem. Denerwowała mnie główna bohaterka, jej decyzje, jej podejście do wielu tematów. I niestety bohaterowie byli po prostu tacy dość nijacy. Nie wyróżniali się by zapaść w pamięć. Koniec końców sama fabuła książki jest po prostu nijaka, a ratuje ją tylko to, że piękne opisy Toskanii sprawiają iż człowiek przenosi się w tamte rejony.
Nie zniechęca mnie to absolutnie co do twórczości pani Nataszy, ale Mgły Toskanii zdecydowanie nie są książką, która zdobyła moje serce. Szkoda… niemniej jednak myślę, że znajdą się czytelnicy, którym ta książka przypadnie do gustu.