Miłość można znaleźć wszędzie, nawet… w szpitalu psychiatrycznym!
Nina ma dwójkę dzieci i byłego męża. Tak jak żywioł powietrza, jest silna i niezależna, jednak nie ze wszystkim zawsze daje sobie sama radę. Zresztą kto by dawał, gdy w pracy atakuje cię szalony pacjent, twój były jest wiecznym nastolatkiem, mamusia znajduje ci nowego męża na portalu randkowym, a ty w dodatku potrącasz autem nauczycielkę swojego dziecka?
Na szczęście Nina może liczyć na wsparcie rodziny oraz przystojnego kolegi z pracy, psychiatry Jacka. Na nieszczęście obydwoje mają ten sam problem – nadopiekuńcze rodzicielki.
Podczas gdy mama Niny cieszy się, że córka wreszcie się zakochała, mama Jacka nie jest zachwycona faktem, że syn z kimś się umawia. Tylko jak tu sabotować związek swojej dorosłej pociechy?
Ja chyba zwariuję! to romantyczna i zarazem pełna zwrotów akcji opowieść o codzienności, która daje nam nadzieję na wszystko, co najlepsze.
Absolwentka psychologii na Uniwersytecie Gdańskim, w przeszłości dziennikarka portalu rodzicielskiego. Debiutowała w 2015 roku, gdy tworzenie fabuły pełnej miłosnych perypetii i zaskakujących żartów potraktowała jako autoterapię. Od tamtej pory ukazało się ponad dwadzieścia książek jej autorstwa, a kolejne humorystyczne serie podbiły serca (i półki!) polskich czytelniczek.
Pisze głównie powieści obyczajowe oraz komedie romantyczne. Z tymi pierwszymi trafia szczególnie do tych czytelniczek, które – podobnie jak sama autorka – uwielbiają prozę Nicholasa Sparksa. Z jednej strony Agata Przybyłek uwielbia bawić i sprawiać, by jej książki pomagały oderwać się od problemów dnia codziennego, a z drugiej chętnie porusza tematy społeczne i przemyca do książek swoją wiedzę psychologiczną. Najbardziej jednak lubi pisać o miłości, która jest głównym motywem charakteryzującym twórczość pisarki.
Mieszka w małej miejscowości nieopodal Szczecina z mężem oraz psem Emmą – owczarkiem niemieckim. Uwielbia przesiadywać na werandzie swojego domu i wymyślać kolejne historie, choć – jak podkreśla – każda z jej fabuł przynajmniej w niewielkim stopniu musi być zainspirowana prawdziwym życiem.
Boże. Święty. Co ja właśnie przeczytałam? Nawet nie będę tracić czasu na jakieś recenzje. Postacie tak przerysowane że to boli, a dla dobra samej siebie przyjmę, że ta książka jest parodią swojego gatunku, a nie jego reprezentantką.
Jedyne moje pytanie to… czemu to jest na plakacie 100 książek do przeczytania przed śmiercią?!
Jeśli szukacie książki na poprawę humoru to bardzo polecam właśnie tę książkę . Niejednokrotnie śmiałam się w głos i znacznie mój humor się poprawił. Nina jest rozwódką z dwójka dzieci i pracuje w szpitalu psychiatrycznym jako salowa .Ma zakręconą matkę ,która próbuje na siłę znaleźć jej faceta .Z drugiej strony mamy jedynaka Jacka i jego nadopiekuńczą mamę . W jaki sposób połączą się drogi Jacka i Niny i co się wydarzy ? Zachęcam do przeczytania tej zabawnej komedii :-)
Ta pozycja to świetna propozycja na odstresowanie się. Gdyby cała fabuła rozwijała się na końcu wolniej, a nie została „streszczona” na 70 ostatnich stronach, to dałabym jej znacznie wyższą ocenę. Pierwsze 250 stron było naprawdę dobre, ale potem już coś było nie tak. Mam wrażenie, że autorka albo miała ograniczona liczę stron na powieść albo była pod dużą presją czasu przy pisaniu zakończenia. Według mnie, gdyby te ostatnie 70 stron rozwinąć tak na 150, byłaby to o wiele rozsądniejesze i ciekawsze niż to, co nam zaprezentowano.
Ciężko mi skomentować fabułę, której w ogóle nie było. Daje dwie gwiazdki za humor który czasami ratował sytuację. Ps. Czytałam że względu na plakat #100 książek które warto przeczytać. Tylko kto zdecydował żeby umieścić tam ten tytuł…
Książka o niczym, ale humor był spoko. Jak ktoś chce coś naprawdę lekkiego to może być spoko. Książka z plakatu „100 książek do przeczytania…” i się zastanawiam, co ona tam robi w tym zestawieniu ?
Oboje dobiegają trzydziestki. Nina ma za sobą nieudane małżeństwo, dwoje dzieci, trzy siostry, ekscentryczną mamuśkę i etat salowej w szpitalu psychiatrycznym. Jacek jest tam lekarzem. Zrezygnował z kariery w stolicy na rzecz praktyki na prowincji, aby zamieszkać z osamotnioną po śmierci ojca matką, której zaborczość stała się przyczyną jego nerwicy.
Jest to przede wszystkim opowieść o specyficznej matczynej miłości dwóch starszych pań stanowiącej poważne zagrożenie dla kiełkującego romansu ich latorośli. Jedna ima się różnych sposobów, aby wydać córkę za mąż. Druga nie wyobraża sobie, aby jedynakowi potrzebna była w życiu oprócz niej jakaś inna kobieta. Trochę w tym humoru, ale często wymyślne zabiegi rodzicielek wzbudzają po prostu niesmak i zażenowanie. W każdym razie ja tak miałam przy lekturze. Wyrazistość postaci kobiecych, szczególnie w przypadku matki Jacka przerodziła się w wątpliwej jakości karykaturę. Druga matka jest równie denerwująca, ale przynajmniej jej argumentacja miejscami bywa zabawna. Ciekawa jest postać Niny, kreowanej na główną bohaterkę powieści, jeden epizod z życia jej eksmałżonka oraz jej rezolutne dzieciaki. Opis samego romansu nie wykracza poza gorące pocałunki, a idylliczny Epilog sprawia wrażenie nieco sztucznie doczepionego happy endu spełniającego wymogi tego typu literatury gatunkowej.
Powieść inicjuje czteroodcinkowy cykl. Jego kolejnymi bohaterkami są siostry Niny. Na razie sobie odpuszczę śledzenie ich miłosnych przygód.
Oj głupiutka książeczka głupiutka. Masa głupich stereotypów o kobietach, chorobach psychicznych... lekarze psychiatrzy, którzy nie mają pojęcia o psychice. No masakra. Dałam 2, bo jak pani autorka przestała pisać głupoty to można było się dobrze bawić przez chwile.
To moje drugie spotkanie w twórczością Agaty Przybyłek i tym razem było zdecydowanie lepiej.
Historia miłości Niny i Jacka wydaje się być lekka i zabawna, jednak na ich drodze stają „kochające” mamusie.
Nina jest mamą dwójki dzieci, od kilku lat rozwiedziona ze swoim byłym mężem. Pracuje, jako salowa w szpitalu psychiatrycznym. Jej mama - Sabina - jest królowa zdrowego trybu życia. Codziennie rano chodzi na siłownię i gotuje tylko fit potrawy. Za wszelką cenę chce ułożyć życie najstarszej córki, temu kupuje jej karnet na siłownię i zakłada jej konto na portalu randkowym. Nina sceptycznie podchodzi do pomysłów matki jednak przystaje na jej propozycje.
Jacek to młody lekarz psychiatra. Po śmierci ojca postanawia wrócić z Warszawy do Brzózek i zamieszkuje z mamą. Anita - mama głównego bohatera - tez ma bzika na punkcie zdrowia. Traktuje Jacka jak małego chłopca. Jednak mężczyzna przez to wszystko nabawił się nerwicy i nie wie jak wytłumaczyć matce, że jest już dorosły, by nie sprawić jej przykrości.
Postacie, które również korzystnie wpływają na fabułę to dzieci Niny. Kalinka to rezolutna dziewczynka, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Oraz Ignaś, który jest ciekawy świata i zawsze stoi murem za starszą siostrą.
Ta książka zdecydowanie bardziej mi przypadła do gustu niż „Bądź moim światłem”. Czytało się szybko a i też byłam zaciekawiona, co wymyślą mamy głównych bohaterów. Historia nie raz wywoływała uśmiech na mojej twarzy, ale czasem wywoływała irytację względem niektórych bohaterów.
To, że Nina i Jacek odnajdują swoją miłość w szpitalu psychiatrycznym jest nietypowe, jednak jak najbardziej na plus dla tej powieści.
Tak samo bardzo miło czytało się o początkach znajomości dwojga ludzi z różnych sfer, że się tak wyrażę. To, że salowa przechodzi na Ty z lekarzem, ona ma trochę obiekcje, co do tego jednak go nie obchodzi, co inni pomyślą.
Książka schematyczna i przewidywalna jednak bardzo przyjemna w czytaniu. Idealna by oderwać się od spraw codziennych i się zrelaksować.
"Życie bywa naprawdę zaskakujące, ale jedno jest pewne - nie da się uciec przed miłością."
Sabina jest matką czwórki córek, które są jej oczkiem w głowie. Pragnie żeby miały piękne i dostatnie życie, pełne miłości. Widząc, że jej najstarsza córka Nina, już rozwódka z dwójka dzieci nie ma szczęścia, a do tego strasznie się zaniedbała (wg Sabiny) stwierdza, że musi wziąć sprawy w swoje ręce! Z drugiej strony mamy Anitę, której trzydziestoletni syn Jacek, psychiatra, jest oczkiem w głowie. Po śmierci męża, kobieta boi się samotności i otacza syna DUŻYM kokonem bezpieczeństwa. Gdy Nina z Jackiem się spotykają, od razu zaczyna iskrzyć. Jednak... Co na to ich matki? Czy jest tutaj miejsce na miłość?
Och, jakie te Mamuśki były irytujące! Z tyłu głowy cały czas się zastanawiałam jak nasi bohaterowie mogą być tak spokojni i nie wybuchać. A nie uważam się, żebym miała wybuchowy charakter 😅 jednocześnie, ich perypetie były momentami komiczne i totalnie realne. Myślę, że samotna matka z dwójka dzieci jest właśnie tak zakręcona jak Nina. Ma wiele na głowie i nie myśli już o wyglądzie, czy o zdrowym posiłku. Ale stara się na 100%. Zaś Jacek był dla mnie oazą spokoju i zastanawiałam się, jak on może to wytrzymywać. Potem na szczęście zostało to wyjaśnione!
Książkę czytało mi się bardzo szybko. Nie powiem, fragmentami przewracałam oczy. Jednak ogólnie oceniam książkę dobrze. Lekka lektura, z pięknymi zakończeniem. Jeśli jeszcze nie czytaliście to polecam. Ale ostrzegam! Jak macie obok siebie zadziorne mamusie to książka dla Was!
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Agaty Przybyłek. I raczej się nie zawiodłam. Opisuję tę książkę długo po lekturze i wciąż pamiętam fabułę, co w moim przypadku jest dość zaskakujące. Niewiele czytam polskich obyczajówek, ale czas to zmienić. Przybyłek sprawiła, że śmiałam się do łeż. Fakt, ta historia jest mocno naciągana. No, może nie historia sama w sobie, ale bohaterowie. Są aż karykaturalnie przerysowani. Dwie mocno nadopiekuńcze matki, w tym jedna super modna babcia, lekarz - psychiatra, który sam ma problemy i nie potrafi odciąć pępowiny oraz młoda kobieta, rozwódka, matka dwójki dzieci, których ojciec jest totalnie niezaradny i zakochany w nowej panience. Wszystko tak mocno wyraziste. Nie ma tu zwykłych postaci. Każda ma w sobie chociaż jedną przerysowaną cechę charakteru. Każda. Z jednej strony było to ciekawe. Z drugiej - frustrujące, karykaturalne. Bo czytam niby polską obyczajówkę, która okazuje się być mocną komedią, karykaturą, a nawet - satyrą? Bądź co bądź - proza Przybyłek, jak do tej pory - zaskakuje im plus. Można się pośmiać, ponabijać z niektórych przywar i poszukać ich w swoim otoczeniu, ale przede wszystkim - można się zżyć z bohaterami. Bo skoro są tak "wyjątkowi" to zostaną na długo w naszej pamięci.
Słyszałam wiele dobrego o "serii z domkami" autorstwa Agaty Przybyłek, ale tak się złożyło, że najpierw sięgnęłam po "Ja chyba zwariuję!" i to był również dobry wybór. Książka jest zabawna, zwariowana i lekka - w sam raz na odprężenie się. Jedynie mocno przerysowane mamuśki mnie zanadto drażniły, więc odejmuję za to jedną gwiazdkę, ale sama lektura wystarczająco mnie zachęciła, aby sięgnąć po kolejne tomy serii i zapoznać się bliżej z pozostałymi siostrami.
Dam trzy gwiazdki za pomysł, bo miłość w psychiatryku, to dość oryginalna idea. Szkoda tylko, że autorka tak po macoszemu potraktowała to tło. Historia sama w sobie nie porywa. A język? Cóż... kiedy chodziłam do podstawówki, pisałyśmy z przyjaciółką takie szczeniackie opowiadania o miłości. Pisanie to moja najsłabsza strona, a poziom w tej lekturze był niemal identyczny. Nie muszę chyba już nic dodawać.
Nie spodziewałam się, że aż tak mnie wciągnie. Nie jestem fanką polskiej literatury obyczajowej i przeważnie jej unikam, ale to była zadziwiająco miła odmiana. Ciekawa fabuła, dobry humor, „zwariowani” bohaterowie, kurczę…fajne to było! Sięgnę po kolejne części i zainteresuję się pozostałyśmy pozycjami autorki. Polecam :)
Ta książka to jest 100-procentowa komedia romantyczna. Zabawna i odprężająca. Z charakterystycznymi bohaterami, czyli mamusiami głównych bohaterów. One jednych mogą bawić, innych irytować. Mi nie przeszkadzały. Główni bohaterowie natomiast są naturalni, przyjemni. Trudno ich nie lubić. Ich perypetie są życiowe, a jednocześnie ciekawe. Ta historia mnie kupiła. Na pewno sięgnę po kolejne tomy.
Przyznam, że jestem zaskoczona tym, jak bardzo podobało mi się "Ja chyba zwariuję". Do tej pory od Agaty Przybyłek przeczytałam tylko "Masz wiadomość". Ta książka mnie mnie rozczarowała, przede wszystkim swoim zakończeniem. Zraziłam się do innych książek Agaty Przybyłek. Dzisiaj przyznaję - to był błąd, który będę teraz nadrabiała.
Nawet niespodziewany moment w życiu odmieni się nam na zawsze.Nawet miłość daje nam szansę na zbudowanie szczęśliwej rodziny o której zawsze marzylismy.
eBook na Legimi. Ekscentryczne matki – jedna niezadowolona z ojców swych córek i nie do końca akceptująca swoje dzieci; druga nadopiekuńcza, toksycznie zaborcza. Nic więc dziwnego, że Nina, córka pierwszej z nich, czuje się przytłoczona matką, która pragnie być wiecznie młoda, oraz aby córka znów się zakochała. Z kolei syn drugiej – Jacek, choć odpowiada mu zaangażowanie matki w sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie, to jego układ nerwowy nie radzi sobie z nadmierną, obezwładniającą i zaborczą miłością rodzicielki i musi brać tabletki uspokajające. Co łączy Ninę i Jacka? Początkowo tylko szpital psychiatryczny jako miejsce pracy, później wzajemne zainteresowanie i rodzące się uczucie. Jak zareagują matki? Pierwsza będzie zadowolona, druga wręcz przeciwnie. Lekka i zwariowana historia, przyjemnie i szybko się czytała, minus za zbyt szybkie zakończenie. Historia przeczytana w ramach wyzwania zdrapywania plakatu o 100 książkach - 51/100.
E-book na Legimi. Książka z listy „100 książek które warto przeczytać” (45/100). Bardzo fajna historia, czyta się łatwo, szybko i przyjemnie, często z uśmiechem na twarzy. Warto przeczytać.