Kiedy w księgarniach święci laury najnowsza powieść Istvana Vizvary'ego, ja postanowiłem sięgnąć po debiut literacki autora, czyli Vivo. Sugerując się opisem wydawcy na okładce spodziewałem się fantasy-sience, a otrzymałem, ku mojemu zadowoleniu i zaskoczeniu powieść cyberpunkową, którą czyta się błyskawicznie i to nie bez powodu. Książka ma kilka poziomów, według których można ją rozpatrywać i rozumieć. Jest to opowieść przygodowa i jako taka dostarcza mnóstwa rozrywki i frajdy swoim humorem i trzymaniem czytelnika w napięciu. Z drugiej strony jest to ambitne SF, stawiające pytania o to czy tak naprawdę nie żyjemy w czyjejś symulacji i czy jesteśmy albo musimy być odpowiedzialni względem światów i tworów, które przyjdzie nam stworzyć lub które już powołaliśmy do życia i co tak naprawdę jest prawdą a co tylko wirtualną rzeczywistością. Vivo zostało wydane w 2017 roku, ale jak to często bywa w przypadku dobrej fantastyki naukowej, wyprzedziło swój czas i jest dziełem ponadczasowym, w którym można się zanurzyć i odkrywać jego jeszcze inne poziomy. Jestem przekonany, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, jeśli tylko znajdzie odwagę, by zejść tak głęboko w światy Vivo, jak tylko można, próbując znaleźć rozwiązanie tego co jest prawdziwe, a co urojone? Czy jesteśmy sobą czy kogoś odgrywamy? I czy czyjaś śmierć jest naprawdę końcem wszystkiego czy też nie? Serdecznie polecam Wam Vivo, bo jest tu co czytać i się zachwycać. Dla mnie genialne! Tak dobra i dojrzała fantastyka i to w debiucie zdarza się rzadko!!!
Za książkę dziękuję @takczytam.poznan