Przedostatni tom, już prawie koniec. Autorka w tym tomie W KOŃCU przedstawiła nam ostateczną walkę między Tengelem Złym, a wybrańcami. Oczywiście nie może zabraknąć pewnych trudności, otóż cała piątka wyląduje w Wielkiej Otchłani.
Tak jak czułam. Krowa, która dużo ryczała nie dała nawet miseczki mleka. Kilka tomów wybrańcy podróżowali do Doliny, tyle przeszkód napotkali, tylu groźnych przeciwników, których trzeba było pokonać, a finałowa walka, to stracie z głównym bossem.. meh, głowy nie urwało, wrażenia nie zrobiło. Wiadomo było od początku jak się ta saga zakończy, nie ma tutaj miejsca na jakieś smutne domykanie. Inne wydarzenia koniec końców również są bardzo cukierkowo zamykane. Bardzo obawiam się ostatniego tomu, co tam w środku zastanę, bo w zasadzie cała saga mogłaby się właśnie tutaj zamknąć. Główny wróg zniknął, więc nie wiem po co jeszcze jeden tom przede mną.. jednak czas pokaże.