Warszawski niebotyk to epicka, niezwykle poruszająca opowieść o losach pięciu młodych mężczyzn, którzy przyjaźnią się, uczą, pracują i kochają z pasją, z właściwym ludziom młodym poczuciem wszechmocy i nieśmiertelności. Spotykamy ich późną jesienią 1933 roku, w przededniu rozejścia się ich życiowych dróg. W chwili, gdy świat stoi przed nimi otworem, gdy są przekonani, że mogą osiągnąć wszystko czego zapragną, stojąc na ziemi dosięgnąć nieba. Miłość postrzegają jako piękną przygodę, ślepi na niebezpieczeństwa, które niosą ze sobą ich decyzje. W ciągu kilku kolejnych miesięcy życie weryfikuje ich sposób myślenia, prowadząc ku dojrzałości, na którą nie zawsze chcą się zgodzić, a która jest nieunikniona.
Romantyczne wzloty, bolesne upadki, tragedie burzące świat, rozstania i powroty, a wszystko to na tle Warszawy połowy lat trzydziestych, uwodzącej swym ogromnym wdziękiem i urokiem. Warszawy, nazywanej Paryżem Wschodu, w której na placu Napoleona kończy się budowa najefektowniejszego drapacza chmur ówczesnej Europy. Warszawa, której już nie ma, a za którą tęskni każdy z nas.
Polska pisarka, felietonistka, varsavianistka, prawniczka i orientalistka. Ukończyła autorską klasę humanistyczną z rozwiniętym programem wychowania estetycznego w VII LO im. Juliusza Słowackiego w Warszawie, a następnie prawo na Uczelni Łazarskiego oraz iranistykę na Wydziale Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. By nauczyć się języka tureckiego, dwa lata studiowała turkologię. Przez kilka lat pracowała jako prawnik oraz przewodnik miejski po Warszawie. Znana z serii wakacyjnych spacerów po Warszawie, które współtworzyła dla Wirtualnej Polski, programu telewizyjnego Poszlafirujemy po Pragie oraz felietonów. Choć urodziła się na Dolnym Śląsku, mówi o sobie, że jest adopcyjnym dzieckiem Warszawy. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią "Warszawski niebotyk", która znalazła się w finale I. edycji konkursu Promotorzy Debiutów organizowanego przez Instytut Książki i Fundację Tygodnika Powszechnego. Powieść Owoc granatu. Dziewczęta wygnane została nominowana w plebiscycie portalu lubimy czytać do miana Książki Roku 2018 w kategorii Powieść. Autorka specjalizuje się w powieści historycznej. Wnikliwe przygotowuje się do pisania każdej kolejnej książki, docierając do trudno dostępnych materiałów źródłowych. Maria Paszyńska skupia się nie tylko na rzetelności w kwestii realiów historycznych, lecz także na wnikaniu w psychikę bohaterów, ukazywaniu ich emocji, dobra tkwiącego w człowieku, zawsze i pomimo wszystko. Szczególnie ważne są dla niej tematy społeczne, przede wszystkim te dotyczące tolerancji, wielokulturowości i dialogu międzyreligijnego. W swoich książkach przedstawiała m.in. przedwojenną Warszawę, Imperium Osmańskie, wojenne losy stołecznego ogrodu zoologicznego prowadzonego przez Jana i Antoninę Żabińskich oraz tułaczkę Polaków zesłanych na Syberię w czasie II wojny światowej.
Maria Paszyńska to jedna z nielicznych polskich pisarek, które tworzą powieści z gatunku literatury wojennej. Potrafi ona stworzyć historie przepełnione emocjami, obok których trudno przejść obojętnie. Miałam tę przyjemność przeczytać kilka jej książek, choć wiele historii jeszcze przede mną. Każda z powieści, które do tej pory poznałam, mocno mnie poruszyła, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po wznowienie debiutanckiej książki autorki – „Warszawski niebotyk”. W tej powieści Paszyńska zabiera nas w podróż do międzywojennej Warszawy, gdzie poznajemy losy pięciu młodych mężczyzn.
Bohaterów powieści „Warszawski niebotyk” spotykamy późną jesienią 1933 roku. Maria Paszyńska na kartach swojej debiutanckiej powieści kreśli przed nami losy pięciu różnych mężczyzn, przed którymi świat stoi otworem; stają przed decyzją o swojej przyszłości, przekonani, że wszystko, czego pragną, są w stanie osiągnąć. Jednak los bywa przewrotny, a życie potrafi weryfikować wszystkie plany.
„Warszawski niebotyk” autorstwa Marii Paszyńskiej to niezwykle poruszająca opowieść, której akcja toczy się w malowniczej Warszawie, urzekającej swoim wdziękiem i urodą. Z ogromną przyjemnością rozpoczęłam lekturę tej powieści, przenosząc się do lat trzydziestych XX wieku, aby wspólnie z bohaterami stawić czoła dorosłości, przeżywać wzloty i upadki, a także pierwsze miłosne zauroczenia i rozterki. Maria Paszyńska skrupulatnie i realistycznie odzwierciedla lata trzydzieste XX wieku. Obrazowe opisy miejsc oraz warszawskich ulic sprawiają, że czytając książkę, łatwo jest wyobrazić sobie opisywane przez autorkę scenerie i poczuć się jak jeden z bohaterów. Z niezwykłą wrażliwością Paszyńska kreśli portrety postaci; mężczyźni są zróżnicowani pod każdym względem, a autorka zadbała o to, by każdy z nich został dogłębnie przedstawiony, a ich uczucia i emocje opisane w sposób bardzo przekonujący. „Warszawski niebotyk” to emocjonująca i piękna opowieść o miłości, inna od tych, które dotąd czytałam, ponieważ ukazuje ją z perspektywy mężczyzn. Autorka z precyzją kreuje historie miłosne naznaczone rozczarowaniem i stratą. Choć „Warszawski niebotyk” to debiut Paszyńskiej, podczas lektury w ogóle tego nie odczułam. Z przyjemnością chłonęłam tę powieść, napisaną pięknym językiem, która urzeka swoim klimatem. Gorąco polecam!
Tytułowym niebotykiem jest Prudential, najwyższy budynek przedwojennej Warszawy, którego uroczyste oddanie do użytku 2 czerwca 1934 jest jedną z finałowych scen powieści. Zaprojektowany został przez Stefana Bryłę, występującego w książce w drugoplanowej roli, obok innych, fikcyjnych przedstawicieli ówczesnej inteligencji warszawskiej, profesorstwa Zasławskich, mecenasów Steina i Koronowskiego oraz mistrza cukierniczego Antoniego Starczewskiego.
Po odzyskaniu niepodległości i zwycięskiej wojnie z bolszewikami Warszawa pięknieje z dnia na dzień, a w jej wizji autorstwa Marii Paszyńskiej bolesne, brzydkie przejawy polskiego ubóstwa i zacofania odsuwane są na daleki plan. Warszawskie elity cenią wolność, są światłe, oczytane, cenią nową klasę rzemieślniczej arystokracji, nie stronią od przyjacielskich relacji z żydowskimi prawnikami czy przedsiębiorcami, no i całym sercem angażują się w akcje filantropijne na rzecz biedoty. Czasami tylko prywatne wybory wykraczają poza przyjęte normy, a los nie zawsze okazuje się łaskawy.
Głównymi bohaterami powieści jest pięciu młodych mężczyzn: trzech braci Zasławskich, Jan, Andrzej i Tadeusz, przyjaciel Jana, Berek Stein, oraz podążający śladami ojca, zaprzyjaźniony z Andrzejem, Wojtek Starczewski. Kariera zawodowa każdego z nich zapowiada się dość obiecująco. Gdyby jeszcze życie prywatne było mniej wyboiste! Najbardziej wyrazistymi postaciami pod względem losów osobistych są Berek i Jan. Z tym, że historia romansu Berka przedstawiona jest w formie retrospekcji i stanowi okazję do formułowania uogólniających życiowych maksym, mających nie tylko służyć autoteterapii, ale przede wszystkim wspomóc Jana. Bo tragedia przeżywana przez najstarszego z braci Zasławskich walczy w powieści o lepsze z zachwytem nad pięknem Warszawy i jej pierwszym wieżowcem.
Na losy piątki i ich rodzin nie ma w tym tomie wpływu polityka. Dość powiedzieć, że ojciec Berka nie ma żadnych problemów, aby uruchomić swoje kontakty w żydowskim środowisku prawniczo-biznesowym, które mają ułatwić karierę prawniczą w Monachium synowi i jego przyjacielowi, Janowi Zasławskiemu. A jest, przypominam, rok 1934. Ta sytuacja zapewne się zmienia w następnym tomie serii pt. „Gonitwa chmur”. Niestety, podczas gdy „Warszawski niebotyk”, będący debiutem powieściowym Marii Paszyńskiej, został teraz, po dziesięciu latach wznowiony i, jak przyznaje autorka, także lekko przeredagowany oraz wydany również w dobrej interpretacji audio przez Macieja Motylskiego, drugi tom jeszcze się takiego upliftingu nie doczekał.
Mój odbiór książek Marii Paszyńskiej jest dość zróżnicowany. Wszystkie są klimatyczne i ładnie, elegancko napisane. Ale jej powieści historyczne często ustępują konkurencji pod względem atrakcyjności akcji, sylwetek bohaterów i obrazu epoki. Tej należy się dodatkowy plus jako autorskiemu debiutowi. Jednak spośród wszystkich znanych mi, napisanych przez nią utworów, nadal najwyżej oceniam Wydmuszkę, otwierającą „Taniec pszczół”, zbiór opowiadań z czasów wojny.
Rodzinne perypetie i wielokulturowe miasto w opowieści od smakoszki historii, Marii Paszyńskiej. Właśnie do naszych rąk trafiło wznowienie opowieści o braciach Zasławskich czyli Warszawski niebotyk i Gonitwa chmur.
Warszawa lat 30. XX wieku staje się prężnie rozwijającym miastem, które śmiało patrzy w przyszłość. Tu powstają plany wspaniałych budowli, ówczesnych drapaczy chmur jak budynek Prudentiala, zwany przez warszawiaków Warszawskim niebotykiem. W kawiarni "U Hanki" Antoniego Starczewskiego, gromadzi się inteligencja stolicy snująca śmiałe wizje przyszłości. Należy do nich profesor Zasławski, ojciec trójki synów: Jana, Andrzeja i Tadeusza. Mężczyzn wkraczających w dorosłość, pełnych marzeń i doświadczających porywów serca. Jednak miłość dla braci stanie się drogą wymagającą pokononywania przeszkód i koniecznością dokonania zmian w nich samych.
Bardzo cenię sobie powieści cechujące się własnym zapachem, smakiem i atmosferą. Stąd makaroniki, eklery i inne smakołyki od pana Antoniego trafiły do mojego serca. Z miejsca poczułem zapach przedwojennych uliczek stolicy, jej zgiełku i aspiracji do nowoczesnej metropolii. Miasta wielokulturowego, w którym przedstawiciele różnych grup nie tylko zgodnie współżyją ze sobą, jak również przyjaźnią się. Mało tego stają się braćmi od serca mimo braku więzów krwi. Mimo owego postępu myśli nie brakuje tych, którzy przez swoje przestarzałe przekonania klasowe stają się przeszkodą do szczęścia. A Maria Paszyńska z własną charyzmą oddaje wiernie życie miasta i jego mieszkańców. Snuje wielowątkową opowieść o młodości mającej własne prawa. Niewinnej i nieporadnej wobec nieznanych jej dotąd sercowych problemów. Dla jednych konieczne stanie się zmierzenie z uprzedzeniem starej ciotki, dla Jana przyniesie trudny moralnie wybór i zmianę hierarchii wartości, dla najmłodszego zaś Zasławskiego przemianę samego siebie zapatrzonego dotąd jedynie w piłkę nożną. Wszystko razem daje opowieść o mieście i jego mieszkańcach. O dumie, o marzeniach i życiowych dramatach. I chociaż, co pewien czas dochodzą niepokojące wieści, to jak w życiu rozpływają się pośród osobistych dylematów. Mimo, że saga warszawska roztacza opowieść, w której z miejsca przepadamy bez reszty, to nie znaczy, że nie ma wad. To w prawdzie powieściowy debiut Paszyńskiej i widać to już na pierwszy rzut oka. W Warszawskim niebotyku dominuje wątek Jana i Tadeusza, a Andrzeja i jego przyjaciela Wojtka szybko rozpływa się. To w drugim tomie zanika praktycznie wątek zakazanego uczucia u najstarszego z braci Zasławskich. A to on właśnie jest jednym z dwóch, które przykuwa uwagę czytelnika. Trochę za mało wzajemnych relacji braci. Nie ukrywam, że osobiście zawsze w tego typu opowieściach, to właśnie rodzinne więzi i braterstwo jest ważne. Po skończeniu czytania Gonitwy chmur też mam wrażenie, jakoby historia Jana i Tadeusza zostały przerwane i aż prosi się o trzecią część, która by zgrabnie domkneła całość. Tak po prostu jest przerwana dla mnie opowieść i zakończenie niosące kilka istotnych pytań bez odpowiedzi. Jednocześnie nasuwa się odczucie dostania trzech, niewiele wspólnego mającego ze sobą historii, których bohaterowie mimo więzów rodzinnych stanowią odrębne, samotne obiekty na tle szeroko zaplanowanej całości. Nie stykają się ze sobą, nie rozmawiają zwłaszcza w drugim tomie, tylko zamknięci zostają wokół własnych losów. To właśnie interakcji zabrakło mi do tego, by w pełni dać się porwać.
Warszawski niebotyk i Gonitwa chmur są opowieścią o ludziach i mieście, które przeminęły. Pośród gwaru i odważnego patrzenia w przyszłość, nasuwają się myśli o nadciągającej hekatombie zła, która na zawsze położy się cieniem na życiu stolicy. Mimo pewnych wad, styl Marii widać od pierwszych akapitów i chociaż to jeszcze nie było to pióro, do którego przywykliśmy obecnie, to sprawia, że z Zasławskimi spędzimy miło kilka dni.
„Warszawski niebotyk” to niespiesznie tkana historia, która zaskakuje swoją dojrzałością oraz cennym ładunkiem emocjonalnym. No i ten tytuł - dla mnie niesamowicie oryginalny i rzadki, sprawia, że chcemy bliżej go poznać. Na początku pragnę zaznaczyć, że to było moje pierwsze spotkanie z Marią Paszyńską oraz że autorka pisze w sposób niesamowicie zręczny, ciekawie dobiera słowa i bajecznie maluje rzeczywistość. Miasto opisane przez nią jest jakby żywe, prawdziwe, czujemy, że je znamy. Cieszę się, że autorka postawiła na wielu bohaterów, chyba każdy czytelnik znajdzie kogoś komu może kibicować, dzięki temu lektura jest bardziej dynamiczna. „Warszawski niebotyk” opowiada o niezwykle ciekawych czasach, o początkach lat trzydziestych dwudziestego wieku, gdzie wszystko zaczyna się zmieniać, także społeczeństwo. Jedni wciąż żyją zamierzchłymi czasami, wielkimi balami, dobrymi manierami oraz określonymi normami, a inni pragną budować lepsze jutro, bez zasad, to bardziej wolnościowa część społeczeństwa, dla której klasy nie mają znaczenia. Jednak bez względu na epokę jaką opisuje pisarka, w tej opowieści zawarte są prawdy ponadczasowe takie jak miłość, żałoba, zdrada, dążenie do spełnienia marzeń czy rodzicielstwo. To lektura która Was zaskoczy, wywoła wzruszenie, ale sprawi także, że będzie chwila na nostalgię. Uwielbiam w niej to, że tak wiele w niej młodości, okresu dojrzewania i wszystkiego co z tym związane. Porywy serca oraz romantyczne wzloty i upadki, pierwsze miłości i ten moment gdy serce chce wzbić się wysoko ponad ciało, gdy wyrywa się z piersi. To było jak ożywczy deszcz i z ogromną przyjemnością sięgnę po tom drugi.
Z małżeństwem jest tak jak z każdym innym organizmem. Po pierwsze, trzeba o nie dbać. Po drugie, choć w zasadzie powinienem wymienić to jako pierwsze, trzeba dokonać odpowiedniego wyboru...
Kobiety kochane, uwielbiane, otaczane ciepłem i uczuciem rozkwitają. Zarzucone trudnościami, przekonane, że unieszczęśliwiają swego ukochanego, gasną i bledną.
Warszawa na krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej. Pięciu mężczyzn- każdy ze swoimi własnymi marzeniami i planami na przyszłość. Nie wszystko jednak układa się po ich myśli. Każda decyzja niesie ze sobą konsekwencje nie zawsze przyjemne ,a dodatkowo wybory bohaterów czasem były na bakier z moralnością .. A tłem i równie ważnym elementem tej historii jest stolica z lat 30 XX wieku. Książka jest jak się okazało debiutem pani Marii i bardzo mi się podobała, poruszyła we mnie najgłębsze emocje , choć jak to przy pierwszych powieściach bywa pojawiły się małe minusy - w tym przypadku były to zbyt długie i nieco nużące przemyślenia postaci , ale nie utrudniało to ogólnego odbioru i bardzo chętnie sięgnę po ciąg dalszy 🧡
1. Opisy ciast, ciasteczek, ciastek tacowych, tortów i innych wytworów cukierni "Hanka" - OMG! W sam raz dla mnie, wróżki sama słodycz usiłującej być na diecie. W OGÓLE mnie to nie ruszało! W OGÓLE (wogle)! 2. Ciekawy zabieg z włączeniem Stefana Bryły (a pewnie i jakieś inne nazwiska, nie tylko architektów, mogą być prawdziwe, nie sprawdzałam) do akcji powieści. Bryła jest tu wujem/znajomym, który oddaje przysługę/pija kawkę w kawiarni "Hanka", a przy okazji wspomina się jego nowatorskie podejście, spawalnictwo, Prudential itd. 3. Prudential jest tłem. Pojawia się na początku i na końcu. Znaczy klamra. 4. Lektor - znakomity. Cały czas słuchałam w przeświadczeniu, że to Janusz Zadura, a tu niejaki Maciej Kowalik. Bardzo podobne głosy, z tym że Kowalika jakby bardziej męski (pardon, panie Zadura; och, obaj jesteście świetni!).
Ależ się rozczarowałam... Fakt, niezbyt dokładnie czytałam opisy w różnych serwisach - zachęcił mnie Niebotyk czyli słynny wieżowiec Prudential, epizodycznie występujący jego konstruktor, Stanisław Bryła, Warszawa roku 1933, świat pełen ekscytujących wydarzeń. Liczyłam na powieść obyczajowo-historyczną, tymczasem dostałam ... w zasadzie chyba melodramat? Bo historie związków uczuciowych opisanych w powieści, zwłaszcza historia Jana i Marii oraz przypominana w retrospekcji historia Berka są w moim odczuciu nieznośnie sentymentalne, już nie mówiąc o ich prawdopodobieństwie. Na plus zaliczam bardzo szczegółowe opisy Warszawy tamtego okresu, włącznie z różnymi sklepami i placówkami gastronomicznymi, ale całość była dla mnie po prostu nudna. Owszem, przyznaję, to po prostu nie była powieść dla mnie.
Przepiękna i niepodważalnie nastrojowa podróż. Maria Paszyńska z wdziękiem zakrada się w zaułki męskiej wrażliwości, z wyczuciem i przejęciem odtwarza sentencje przenikających duszę wzruszeń, przywołuje animusze lat młodości, pasje i marzenia domagające się uśmiechów, przede wszystkim jednak skupia się na scaleniu romantycznych opowieści – na historiach niesionych uwodzeniem mocno zadurzonych serc, kreacji przepełnionych iskrą świeżego zakochania, targanych jednak rozstaniami, stratą i rozczarowaniem dorosłego życia. A wszystko w kadrze barwnie odtworzonej warszawskiej fotografii lat 30. ubiegłego wieku – wyczarowanej słowem w sposób nieśpieszny i odczuwalnie klimatyczny.
Warszawa, późna jesień 1933 roku. Jan, Andrzej, Berek, Tadeusz i Wojtek - pięciu młodych mężczyzn stojących u progu dorosłości, życia, marzeń. Świat leży u ich stóp, a przyszłość zdaje się być pełna obietnic. Wierzą, że wszystko jest możliwe - kariera, miłość, szczęście. Nie wiedzą jeszcze, jak bardzo życie potrafi być nieprzewidywalne, jak mocno zweryfikuje ich młodzieńczy entuzjazm i jak szybko zmusi ich do dorastania. Każdy z nich nosi w sobie coś wyjątkowego - aspiracje, sekrety, głęboko zakorzenione wartości i pragnienia. Ich drogi przecinają się w momencie, gdy Warszawa, tętniąca życiem stolica, rozkwita i pnie się w górę - dosłownie i metaforycznie. Na horyzoncie wyrasta nowoczesny Prudential - symbol nadziei, postępu i wielkich ambicji. Maria Paszyńska, w swoim urzekającym debiucie, maluje słowami obraz miasta sprzed burzy. Spacerujemy z nią po ulicach przedwojennej Warszawy, zaglądamy do pachnących kawą cukierni, podziwiamy architektoniczne wizje, słuchamy gwaru ulic i westchnień pierwszych miłości. To opowieść o przyjaźni, wyborach, marzeniach i dorastaniu - nieuchronnym, czasem bolesnym, ale prawdziwym. Autorka stworzyła bohaterów z krwi i kości - różnorodnych, żywych, autentycznych. Z łatwością można ich polubić, a nawet się z nimi zaprzyjaźnić. Co ważne, także postacie kobiece - wyraziste i niejednoznaczne - odgrywają tu istotną rolę, nie ustępując mężczyznom ani charakterem, ani znaczeniem. „Warszawski niebotyk” to nie tylko nostalgiczna podróż do przeszłości - to książka pełna emocji, pasji i historii, która pozostaje z czytelnikiem na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Dla mnie - absolutna literacka przyjemność. Z niecierpliwością sięgam po drugi tom, chcąc znów zanurzyć się w atmosferze miasta, które już nie istnieje - ale dzięki tej powieści, choć na chwilę, znów ożywa.