„Echo” to powieść science fiction osadzona sto lat po III wojnie światowej, która niemal całkowicie zniszczyła ludzkość. W obliczu chaosu i upadku cywilizacji, ludzie oddali władzę superinteligentnemu systemowi ECHO – sztucznej inteligencji, która miała odbudować świat. System wymknął się spod kontroli. Stworzony, by chronić i zarządzać, zaczął zniewalać i manipulować. To historia o buntownikach w świecie, gdzie człowiek stał się cieniem dawnej potęgi, a każda decyzja może być zapisana, oceniona i użyta przeciwko niemu.
Ta książka nie była najlepsza, ale w przeciwieństwie do Przetrwać Mrok, które póki co pozostaje u mnie na dnf'owej półce (może dam jej jeszcze jedną szansę po Echo), całkiem sympatycznie się ją czytało. Jeśli przymknie się oko na fakt, że nie jest ona niestety najlepiej napisana, można spędzić nad nią kilka niezobowiązujących, względnie rozrywkowych wieczorów.
Fabuła jest ciekawa, co prawda ma się momentami wrażenie, że nie wnosi nic nowego a jedynie powiela utarte już motywy, jednak są one angażujące i praktycznie non stop coś się dzieje. Z tym ostatnim to taki plus i minus, bo choć nie bywało nudno, zabrakło odrobiny głębi, rozmowy, budowania relacji między bohaterami. Co chwila doświadczamy jakichś kilku-godzinnych przeskoków do przodu tak jakby poza konsekwentnym realizowaniem swojego planu, autor nie miał nic więcej do powiedzenia. Co więcej czepialscy czy czytelnicy po prostu ceniący sobie dopracowanie drobnych szczegółów - a jest to sci-fi, więc chyba wypada - nierzadko pomyślą, że gdzieniegdzie wkradają się drobne dziury fabularne lub małe nielogiczności. To co na pewno się udało to sceny akcji - miały dobre tempo, opisane zostały prosto, konkretnie i bez popadania w chaotyczne opisy.
Do tej pory przeczytałam tylko Echo, no i wcześniej ok. 20% pierwszej książki autora, natomiast wydaje mi się, że pan Libera ma tendencję do pewnego literackiego dramatyzowania. Osobiście nie jestem największą fanką literatury która charakteryzuje się dużą poetyckością, wyszukanymi porównaniami i wzniosłymi stwierdzeniami, natomiast czasami jest to się w stanie obronić. Tutaj natomiast już od samego początku był to pewien przerost formy nad treścią. Co chwila sztuczne budowanie emocji i napięcia ("I wtedy zamarłem.", "I wtedy to zobaczyliśmy.", "I wtedy coś się we mnie zmieniło."), powtarzanie tych samych lub bardzo podobnych zdań, miliony porównań (czy ktoś zrobi counter wyrazów "jak" i "jakby"?), nielogiczności językowe lub nie do końca trafione sformułowania. To niestety wybijało z rytmu, a momentami bywało aż zabawne. Moi faworyci to "sprawdzając terenu jak grzebień włosy", "jej głos był jak rozkaz boga wojny" i "byli jak wysepki oporu na oceanie entuzjazmu". Przepraszam, że się tak nabijam, po prostu dla mnie to była jawna i niestety nieudana próba wbicia czytelnikowi emocji nieudanymi słowami, za którymi nie szła emocjonalna fabuła.
Nie zrobiła mi ta książka krzywdy, nie było też tak źle by jej nie skończyć, ba! Jest szansa, że sięgnę po kontynuację, bo nawet ciekawi mnie jak to się wszystko skończy. Natomiast realnie nie jestem w stanie dać jej więcej niż 2/5 gwiazdek i raczej bym jej nikomu nie poleciła. Wierzę, że są to po prostu nie do końca udane debiuty pana Libery, a to czego przede wszystkim zabrakło, to porządnej redakcji i korekty.
Naprawdę nikt tego nie zauważył? Fabuła książki prawie żywcem zerżnięta z filmu „Matrix”. Walka ludzi z maszynami, rasa ludzka utrzymywana w wirtualnej rzeczywistości wyłącznie dla potrzeb sztucznej inteligencji, populacja „offline” żyjąca pod ziemią no i ten jedyny, wyrwany z odmętów nieświadomości, tylko nie wiadomo po co. Pomijając wszystko powyższe, postacie nijakie, dialogi bez polotu a akcja… No cóż, pomimo że książka przerwana w połowie akcji to nie jestem ciekawy co było dalej. Skutecznie się zniechęciłem i nie sięgnę po drugą część. Szanowny panie autorze, proszę przestać pisać a już napewno proszę przestać kupować pozytywne opinie tej książki.
Ciekawie skonstruowany świat, dużo interesujących szczegółów, wartka akcja i postacie, które ciekawią. Dla fanów platformówek -od zadania do zadania :)