Katia jest nekromantką, odkąd tylko pamięta. Cmentarze, śmierć i zmarli to stałe elementy w jej życiu. Cała reszta, cóż, weszła w fazę chaosu. Jej bezpieczny i przytulny dom przestał być azylem. Pomysł, by startować w wyborach do Starszyzny Thornu, zaczyna jej się odbijać czkawką. I wszystko wskazuje na to, że musi się przeprowadzić i postawić swoje dotychczasowe życie na głowie. A do tego ktoś wykrada z trumien ciała dziewczynek. Coś, na co nekromantka po prostu nie może pozwolić. Zwłaszcza gdy wytrącona z równowagi bogini daje jej ultimatum.
Czy w tym całym zamęcie Katia ma w ogóle jeszcze czas na sprawy sercowe? Przystojny i nieznośnie uroczy przedsiębiorca pogrzebowy sądzi, że i owszem. Nekromantka i przedsiębiorca pogrzebowy, czy to w ogóle może się udać?
Ta historia jest jak Katia – łączy w sobie ciepło i romantyczne porywy z makabrą śmierci i cmentarnych tajemnic.
Aneta Jadowska przyszła na świat w Radomsku, w 1981 roku. Pierwsze opowiadanie opublikowała w wieku dziewiętnastu lat, w lokalnej gazecie. Jej debiut powieściowy nastąpił w 2012, gdy ukazał się Złodziej Dusz, pierwszy tom planowanej heksalogii.
Historia jak zwykle czyta się sama, Jadowska ma w swoim stylu coś takiego, że jej książki są nieodkładalne.
Ale… zagadka kryminalna to nawet się nie stara ukrywać, że jest tak sobie, żeby była XD Jestem jednak w stanie przymknąć na to oko, bo nawet sam tytuł wskazuje, że to wątek romantyczny ma być tu dominujący. A ten jest uroczy 🥹
Nie zmienia to faktu, że Katiuszka, ja Cię lubię i szanuję, ale że Ty tak długo nie podejrzewałaś sprawcy, to aż się wierzyć nie chce. Dziewczyno, masz magię śmierci, a przy okazji tego śledztwa pozwalasz umrzeć swoim dwóm ostatnim szarym komórkom XD Ale wciąż Katia ma ogrom mojej sympatii, bo na szczęście na codzień zajmuje się tym, o jej wychodzi, a nie działalnością detektywistyczną XD
Plus, tak w kontekście śledztwa, bohaterom oczywiście nikt jakoś nie przeszkadzał w niewygodnym dla wielu osób śledztwie, po co komplikować XD
No i ten toporny „feministyczno-obywatelski ***** patriarchat” przekaz to mnie kilka razy skisnął XD Jak ja mam uwierzyć w to, że ten świat jest rządzony przez mężczyzn, jak Dora Wilk, nawet jako bohaterka poboczna, kastruje ich jednym spojrzeniem? XD
3.5/5 To moja pierwsza książka Jadowskiej i całkiem udane to było spotkanie. Były momenty lepsze i nie aż tak dobre, ale całościowo to naprawdę przyjemna historia. Wątek kryminalny mógłby co prawda nie istnieć, ale no niech będzie, że nie to jest najważniejsze w książce, która ma love story w tytule.
Nie wiedziałam, że tak bardzo potrzebowałam tej historii. Uwielbiam książki pani Anety, to jest mój klimat, mój vibe, moja mała przyjemność w deszczowy wieczór! Złego słowa nie napisze, bo po skończeniu książki juz czuje pustkę i brak kolejnych historii z tego świata!
poza oczywistością jaką jest genialna akcja, wspaniale wykreowani bohaterowie, fantastyczno-mroczny klimat 11/10 czy genialny humor, kocham Anetę Jadowską za ogrom uniwersalnych morałów płynących z większości jej książek!
tak - nawet historia o posiadającej magiczne zdolności nekromance, która poszukuje złodzieja dziecięcych zwłok potrafi nieść ze sobą odbicie naszej często okrutnej rzeczywistości
autorka w brawurowy sposób wplata w swoje opowieści nawiązania do realiów, w których przyszło nam żyć i często puszcza czytelnikom pełne satyry oczko🤭
nie pozostało mi nic innego, jak po raz milionowy napisać, że KOCHAM TWÓRCZOŚĆ ANETY JADOWSKIEJ (i kochać będę do końca świata i jeden dzień dłużej!)
P.S. ZA WZMIANKĘ O ALICJI MAJEWSKIEJ DOKŁADAM TEMU TYTUŁOWI +1000 PUNKTÓW MIŁOŚCI
3.5⭐️ bardzo przyjemnie mi się tego słuchało, nie nudziłam się, ale mam wrażenie, że niektóre wątki mogłyby zostać lepiej rozwinięte + wiedziałam, kto jest winny jak tylko pierwszy raz się pojawił 😅 trochę za proste to było dla mnie, ale fajne jak szukacie czegoś niewymagającego do słuchania podczas robienia innych rzeczy.
To była moja pierwsza styczność z tą autorką i na pewno nie ostatnia, bo inni bohaterowie, którzy się tu pojawili byli ciekawi i wiem, że są z jej innych książek, więc pewnie będę sobie ich co jakiś czas słuchać i poznawać to uniwersum 😀
jeżeli chodzi o fabułę, petarda. jako przedsiębiorczyni pogrzebowa, długo czekałam na powieść skupioną na Katii, a pojawienie się przedstawicieli mojego zawodu było bonusem. Bardzo doceniłam też postać Ciotki Adama, bardzo do mnie przemówila. Jedyna rzecz o ktorą się czepiam... te kalki z angielskiego. niby wiem, że współcześnie adaptujemy mnóstwo zwrotów, ale od pisarki z tyloma powieściami na koncie oczekiwałabym więcej💀 pomimo czepiania się o język - bardzo przyjemna powieść, Jadowska w formie, świetnie się czytało
Ach, Katiuszka... Bardzo przykre są okoliczności wydania tej książki. Z całego serca łączę się w bólu z panią Jadowską, to jest strata, której nie da się odżałować, o której nie da się zapomnieć ani znaleźć ukojenia w bólu. Śmierć bywa łaskawa, ale niestety ma również swoich ulubieńców.
Spodziewałam się, że romans będzie dominował w tej powieści, tymczasem stanowił raczej tło czy też wątek epizodyczny w historii nekro-kryminalnej. Trochę mi zabrakło tutaj randkowania, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, niemniej sama historia znikających dziecięcych ciał wydała mi się bardzo interesująca, a już po zakończeniu lektury @Jojoahie, z którą prowadzę challenge czytelniczy, zwróciła mi uwagę na to, że historia porywacza ciał jest autentyczna. Nie polecam jednak googlować jego dzieł. Zdecydowanie odrażający typ.
Ciężko było mi się wkręcić, ale jak już weszło, to wchłonęłam resztę szybciutko i z wielką przyjemnością. Obecność Dory Wilk napawała mnie sceptycyzmem, zwłaszcza, że słyszałam różne opinie o heksalogii, ale kto wie, być może trzeba dać jej w końcu szansę. Ale najpierw Nikita!
PS. Bardzo podobało mi się wyobrażenie Pani Śmierci jak z obrazu Malczewskiego. Cudo!
Tytuł świetnie oddaje, o czym jest ta książka. Nekromantka, cmentarz, romans, humor, wątek kryminalny ze znikającymi z cmentarza ciałami dziewczynek. Przyjemnie mi się czytało, ale to dla mnie książka do przeczytania raz, nie będę wracać do tej historii.
Pani Jadowska mnie już wkręciła w swój kult, więc co powiedzieć – baza, super przyjemna historia, rozwinięcie postaci Katii mile widziane, równie miłe jak Dora-maszyna wpadająca od czasu do czasu i szerząca ChaosTM – Thorn w najlepszej formie.
Samą Katię bardzo polubiłam, ale powieść całościowo ma dla mnie trochę za wolne tempo i nieco mi się dłużyła. Bardzo mnie też zmęczył wątek Gardiasza, Bremmera i innych kolesi, w którym aż za mocno było czuć pisowską sytuację w Polsce. A mnie to, co mamy realnie zupełnie wystarcza i nie mam energii czytać o tym jeszcze w powieściach, które miały być rozrywką.
I tak, nie znam serii z Dorą i „Katię” na spokojnie przeczytałam bez tego, ale myślę, że gdybym była bardziej w temacie, miałabym większą przyjemność z lektury.
Katia. Cmentarne love story to pełna czarnego humoru, emocji i magii opowieść z dobrze znanego uniwersum Thornu. Choć nie należę do największych fanek Dory Wilk, wciąż zachwyca mnie ten świat i zasady, które nim rządzą. Tym razem Jadowska oddaje głos Katii – nekromantce o ciętym języku, wielkim sercu i nieco pokręconym życiu uczuciowym. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi łączyć magię, humor i emocje w historię, w której trup ściele się gęsto, a od lektury trudno się oderwać.
edit: po kolejnym przesłuchaniu wciąż uwielbiam ❤️ 4,5🌟 THIS WAS SO???? sięgając po tę pozycję nie spodziewałam się absolutnie niczego, bo wybrałam ją dosyć losowo. ale to było takie świetne, że jest mi przykro, że już skończyłam (a i tak długo mi zajęło, bo nie chciałam się rozstawać). może się nie wydawać, ale jestem bardzo wybredna co do love story, BUT I LOVE THEM SO MUCH!!!! bardzo rozchwiana i emocjonalna recenzja, ale no cóż, nic innego nie wymyślę… po prostu było super, świetna zabawa , udane żarty i dobrze spędzony czas 🤍
"Czasami dzień jest przeklęty i nic nie może pójść dobrze".
Lubicie twórczość Anety Janowskiej?
Jeśli chodzi o moje doświadczenie z jej twórczością, Katia to moje pierwsze podejście z jej twórczością. I muszę przyznać niesamowicie przyjemnie czytało mi się tę historię, a także nie wiem, kiedy ją skończyłam.
"Czuła w kościach nadchodzącą zmianę. Czy będzie tu jeszcze, nim hiacynty zakwitną? Nie wiedziała. I nie znosiła tej niepewności".
Miłość, śmierć i sprawiedliwość w Thornie Katia jest nekromantką, odkąd tylko pamięta. Cmentarze, śmierć i zmarli to stałe elementy w jej życiu. Cała reszta, cóż, weszła w fazę chaosu. Jej bezpieczny i przytulny dom przestał być azylem. Pomysł, by startować w wyborach do Starszyzny Thornu, zaczyna jej się odbijać czkawką. I wszystko wskazuje na to, że musi się przeprowadzić i postawić swoje dotychczasowe życie na głowie. A do tego ktoś wykrada z trumien ciała dziewczynek. Coś, na co nekromantka po prostu nie może pozwolić. Zwłaszcza gdy wytrącona z równowagi bogini daje jej ultimatum. Czy w tym całym zamęcie Katia ma w ogóle jeszcze czas na sprawy sercowe? Przystojny i nieznośnie uroczy przedsiębiorca pogrzebowy sądzi, że i owszem. Nekromantka i przedsiębiorca pogrzebowy, czy to w ogóle może się udać?
Historia łącząca w sobie ciepło i romantyczne porywy z makabrą śmierci i cmentarnych tajemnic, a do tego posiadająca mnóstwo cudownych przerywników w postaci klimatycznych ilustracji, które pozwalają nam jeszcze lepiej wyobrazić sobie daną scenę, którą w tamtym momencie możemy poznać.
"Ludzie radzą sonie z żałobą i rozpaczą w bardzo dziwny sposób".
Język autorki jest bardzo przyjemny, a do tego posiada w sobie wiele momentów, które zapadły mi w pamięci. Tu również mamy chyba (według mnie) idealny przykład pierwszego zdania, a do tego te wszystkie cudowne tytuły rozdziałów, które przygotowują nas czego możemy się na następnych kartach książki poznać.
Cmentarne Love Story to idealna pozycja dla każdej osoby, która uwielbia historie przepełnione magią, sprawami sercowymi z cmentarnym wątkiem, który... scala całą historię.
"Wszystko wygląda zwyczajnie. Ale ktoś ją musiał ożywić albo ukraść! Co noc widzę pustą trumnę. I słyszę jej płacz".
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mi dane przeczytać, chociaż opowiadania z Katią w roli głównej i jej szalone, cmentarne przygody. Moja ocena to 4,75/5 🌟
4,25-4,5/5★, bo naprawdę polubiłam się z Katią (byłoby może i 5★, gdyby nie powracająca jak bumerang postać Dory Wilk, z którą mam relację hate-love, zwłaszcza, gdy ta się odzywa).
Jak na razie dużo lepiej odnajduję się w książkach Jadowskiej, które są jednotomówkami niż w seriach. Podtytuł idealnie oddaje treść książki, mimo że sam romans nie jest mocno nachalny. Raczej nazwałabym go "nastoletnio" uroczym (Adam 💕).
4,5 ⭐️ Urocza, zabawna, a samo rozwiązanie zagadki wywołujące przerażenie 😵💫😳 Kiedy czytałam te książkę, czułam vibe Koźlaczek, a je uwielbiam ❤. Polubiłam Katię i dzięki niej na pewno szybciej zabiorę się za Heksalogię o Dorze Wilk 🤗.
Lubię w książkach Jadowskiej to, że są takie komfortowe. Zazwyczaj są do siebie mocno podobne, wiem czego się spodziewać, a jednocześnie są dosyć przyjemne w czytaniu.
Z jednej strony ciekawie się zapowiada ta grupa śledcza z Thornu, a z drugiej mam wrażenie, że nowe książki Jadowskiej coraz mniej się nadają dla nowych czytelników. Niby nie trzeba wiedzieć o wszystkim co się wcześniej wydarzyło, ale nie zmienia to faktu, że jest to kontynuacja wcześniejszych wątków. Bo nawet o ile nie trzeba mocno znać poprzednich wydarzeń, tak z bohaterami to już inna sprawa. Nowy czytelnik nie ogarnie kim jest połowa (a może i więcej) ludzi, o której się tutaj wspomina.
Sama historia była ok. Książka miewa fajne sceny, ale zdarzają się też takie krindżowe albo z nieśmiesznym humorem/porównaniami. Może też za dużo na raz - sprawa kryminalna, romans i wybory/machlojki władzy. Niby można to połączyć, ale mam wrażenie, że Jadowska lubi nawalić więcej wątków, żeby nie było widać, że zrobiła coś po łebkach.
Wiedziałam, kto będzie winny w momencie, kiedy ta osoba pierwszy raz się pojawiła. Zresztą Jadowska nie postarała się o zbyt wielką ilość podejrzanych. Ogólnie było dosyć przewidywalnie w wielu wątkach.
Było ok, ale mnie nie powaliło. Pewnie dalej będę czytać książki autorki, ale raczej nic wielkiego się nie spodziewam od niej otrzymać.
Było w porządku, choć nie spełniła oczekiwań. Ja wiem, że to miał być romans, ale jeśli bohaterka ma robić karierę polityczną, to chcę poczytać o tej karierze.
Daję 4, ale to z sentymentu dla Jadowskiej. Niestety mam wrażenie, że czytałam kolejny raz tę samą książkę. Super sympatyczne postaci, magia, fajny klimat, nutka humoru, nawet się uśmiechałam, walka dobra ze złem. Tylko że wszystko jest takie wyraźne i czarno-białe. Pomysł na główny wątek kryminalny przypominał mi ten w „Czterech porach magii”. Najgorsze jest to, że BARDZO łatwo jest domyślić się rozwiązania już na samym początku 🙈 Książka ciekawsza niż np. te nowe historie o Nikicie, ale jednak mam wrażenie, że koncept się już wyczerpał ☠️ PS i tak będę czytać wszystko, co pani Aneta napisze, to już jest związek na całe życie 😀
Nie ukrywam sama zagadka mnie zawiodła. Przez połowę książki modliłam się żeby to nie był sprawca... był. ALE NIGDY NIE BĘDĘ OBIEKTYWNA JEŚLI CHODZI O KSIĄŻKI JADOWSKIEJ!! Kocham Katię, Adama, tą historię. I ceramika!
Jeśli sądzicie, że cmentarz to miejsce spokoju i bezruchu, to znaczy, że jeszcze nie spotkaliście Katii. Dla niej zombiaki, ghule czy duchy to codzienność, a w sercu nekromantki jest też miejsce na miłosne zawirowania. Jednak gdy do kobiety przychodzi zrozpaczona matka, przekonana, że grób jej córki jest pusty, Katia zaczyna odkrywać, że to dopiero początek spirali tajemnic. Czy to możliwe, że przystojny właściciel zakładu pogrzebowego maczał w tym palce?
Na historię o Katii cieszyłam się od samego początku — od pierwszego tomu heksalogii o Dorze Wilk polubiłam tę nekromantkę całym sercem. Uparta, empatyczna i tak pełna życia, mimo że otacza ją magia śmierci.
Przez wiele książek z uniwersum Thornu jej magia pozostawała dla mnie zagadką. Aneta Jadowska celowo dawkowała informacje, podsycając ciekawość. Dopiero tutaj odsłania przed czytelnikiem pełnię zdolności Katii, choć zapewne autorka jeszcze nas czymś zaskoczy.
Magia, którą bohaterka włada, nie jest tylko narzędziem, ale też mostem łączącym ją z Matką Ziemią, z którą łączy ją wyjątkowa, niemal matczyna więź. Ten duchowy aspekt opowieści idealnie współgra z jej detektywistycznym klimatem, splecionym z cmentarną codziennością. Śledztwo toczy się powoli, z odpowiednią dozą napięcia i emocji.
Uwielbiam Adama. Niepozorny, a jednak tajemniczy, zaradny i zdecydowany. Do tego ta jego urocza nieśmiałość wywoływała u mnie uśmiech, a plątanie się w wypowiedziach było po prostu rozbrajające.
No i Thorn, który przechodzi zmianę. Bezwzględne rządy zaczynają ustępować miejsca czemuś nowemu — wszystko za sprawą bohaterów, których już znamy i kochamy. Trudno mi uwierzyć, że od mojego pierwszego spotkania z Thornverse minęło tak niewiele czasu, a zarazem — że zdążyło mnie tak głęboko pochłonąć.
Z niecierpliwością czekam na jesień i kolejną historię. Opowieść trwa, oby historia nie skończyła się nigdy (trochę parafrazując znanego pisarza). 😉