Maximus Opoka jest zwykłym kurierem kasty i nic nie wskazuje na to, aby jego życie miało ulec poprawie. Co więcej, sprowadza na siebie dodatkowe kłopoty, kiedy postanawia okraść swojego szefa. Uciekając przed konsekwencjami swych czynów, spotyka tajemniczego mężczyznę, który twierdzi, że Max jest spadkobiercą pewnego dworku. Chłopak bez wahania przyjmuje spadek, w którym widzi rozwiązanie wszystkich swoich problemów.
Gdy Max dociera na teren posiadłości, okazuje się, że stał się właścicielem nie tylko ogromnego domu, w którym zamieszkuje służba, ale również innego tajemniczego przybytku — cmentarza osobliwości. Szybko odkrywa, że to nie jedyny element spadku, który został przed nim ukryty. Cmentarz zamieszkują potworne dusze, a zadaniem Maxa jest dopilnowanie, aby bramy cmentarza pozostały zamknięte dla jednej i drugiej strony świata. Gdy na teren cmentarza włamują się ciekawscy studenci, a jeden z nich ginie, wszystko jeszcze bardziej się komplikuje.
Kto został pogrzebany na cmentarzu i dlaczego? Czym są tajemnicze pakty, których treści nikt nie potrafi odnaleźć? Dlaczego dusze od dwustu lat tkwią na cmentarzu i nie mogą odejść w zaświaty?
Absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Gdańskim. Od kilku lat pisze opowiadania do prasy kobiecej. Interesuje się polską literaturą fantastyczną i przygodową, a także twórczością Terry’ego Pratchetta. W czasie wolnym zajmuje się rekonstrukcją historyczną.
Znacie to uczucie, gdy zaczynacie czytać jakąś książkę i macie aż dreszcze na skórze, bo czujecie, że będzie tak dobra, że ciężko będzie się oderwać? Właśnie tak miałam w trakcie czytania „Cmentarza osobliwości”.
Krętacz, oszust, spryciarz, złodziej. To tylko kilka określeń, jakimi obrzucano Maximusa Opokę, a będąc szczerym, jedne z łagodniejszych określeń. Gdy jako diler, silnie uzależniającej halucynogennej substancji Łzy oraz prawa ręka szefa miejscowej kasty, zostaje uznany za zdrajcę i złodzieja musi jak najszybciej zniknąć z powierzchni ziemi. Narażając się najgroźniejszemu oprychowi Max doskonale wie, że każdy jego znajomy szybciej zdradzi go, żeby dostać kilka monet, niż zaryzykuje swoje życie. Idealnie w czas do jego drzwi puka mężczyzna, który oferuję mu szansę na zupełnie nowe życie, choć nie wspomina o tym, jak krótkie, pełne potworów i niebezpieczne może ono być.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, gdy zaczęła czytać „Cmentarz osobliwości” był niesamowity klimat powieści. Całkowicie nowe uniwersum, w którym świat żywych przenika się ze światem zmarłych, a śmierć nie jest ostateczną drogą, lecz dopiero początkiem. Rewelacyjnie wykreowane podstaw, zaczynając od mitologii, historii powstania świata, mściwych i chciwych bóstw, a kończąc na rozbudowanej idei życia po śmierci i tego, co się dzieje z człowiekiem. Dawno nie czytałam nic tak oryginalnego, unikatowego i świeżego, a przy tym jest to jedno z najciekawiej wykreowanych uniwersów, z jakimi miałam do tej pory styczność.
Jednak sam pomysł byłby niewystarczający, gdyby nie rewelacyjny warsztat pisarski autorki. Zdolności autorki do budowania napięci, tworzenia mrocznej niepokojącej atmosfery oraz barwnych i momentami przerażających, potworów jest godna uwagi, co sprawia, że niezwykle trudno było mi odłożyć powieść, choć na chwilę. Czułam się wciągnięta w historię już od pierwszych stron, a im więcej jej poznawałam, tym bardziej nie mogłam się oderwać, zwłaszcza gdy pojawiały się co rusz nowe tajemnice.
Nie wiem, czemu, ale uwielbiam bohaterów męskich pisanych okiem kobiet. I tak samo było w tym przypadku. Maximus Opoka to nie bohater, jakich znamy z większości powieści: to pełen dwuznaczności drań, którego dobro i interes zawsze znajduję się na pierwszym miejscu. Manipulant i cwaniak wiedzący co i jak powiedzieć, żeby przypodobać się innym. Jednocześnie pod tą skorupą interesowności skrywa się coś więcej i oglądanie jego metamorfozy było czystą przyjemnością. Jest to jeden z moich ulubionych typów bohatera, o szarej moralności, nieidealny i pełen wad, a przy tym piekielnie inteligentny i zabawny.
Najlepsze jednak w powieści, zaraz obok kreacji głównego bohatera i niesamowitej, mrocznej atmosfery, jest cmentarz. Niezwykły, osobliwy cmentarz, który przyprawiał mnie o dreszcze ekscytacji za każdym razem, gdy Max przekraczał jego próg. I powiem tylko: genialne, pomysłowe, świetnie wykreowane budzące uczucie niepokoju. Więcej nie dodam, ponieważ Cmentarz osobliwości warto odkryć samemu.
Podsumowując, to szalenie wciągająca powieść z pogranicza gatunku horroru oraz dark fantasy, która zanurzy czytelnika w świecie okrutnych bogów i życia niekończącego się po śmierci. Wyjątkowa mieszanka mrocznej atmosfery i potworów czyhających po zmroku, wymieszana z dużą dawką sarkastycznego humoru, tajemnic oraz intryg. To wszystko sprawia, że „Cmentarz osobliwości” jest fascynującą lekturą wynoszącą polską fantastykę na zupełnie nowy poziom, a dla mnie? Najprawdopodobniej najlepsza książka, jaką w tym roku przeczytałam i z niecierpliwością będę wyczekiwać finałowego, drugiego tomu.
Dla mnie, to jedna z najlepszych książek przeczytanych w tym roku! Rewelacyjny pomysł na historię połączony ze świetną realizacją. Do tego lekkie pióro autorki i znakomicie wyważona mieszanka grozy z humorem. Książka nieodkładalna, fascynująca, pochłaniająca czytelnika żywcem i do tego pochodząca z naszej krajowej fantastyki!
Totalnie zaskoczenie. Chwyciłam ją tylko dzięki dobrym opiniom znajomych i nie żałuję. Za to jestem bardzo zdziwiona, że nie jest o tej historii głośniej. Książka ma dobrze skonstruowanych bohaterów, którzy rozwijają się w trakcie opowieści, mega ciekawy system religijno-magiczny, który jest dopracowany i wyjątkowy na tle innych książek a do tego naprawdę ciekawa fabułę, która ilością wątków spokojnie zapełniłaby dwie książki. Na pewno będę czytać kontynuację.
3,5 Bardzo ciekawa pozycja! Sama historia bardzo mi się podobała, oryginalny pomysł na wykorzystanie motywu życia pozagrobowego , wspaniale różnorodni i barwni mieszkańcy cmentarza. Jednakże główny bohater był dla mnie dość płaski i generyczny, poboczne postacie też mi z pewnymi wyjątkami nie zapadną w pamięć, bo też zbyt jednowymiarowe. Domostwo dziedzica troche mi przypominało Lichotke, ale u Marty Kisiel o wiele bardziej było czuć zzycie wszystkich i bardziej ze mną zagrało . Pióro autorki i humor były w porządku, ale też nie było nic w tym charakterystycznego, więc trochę mi zabrakło do zachwytu.
4.5 ⭐️ / Nie spodziewałam się, że to będzie takie fajne. Początkowo kompletnie nie wiedziałam, do się dzieje, ale na szczęście dość szybko się odnalazłam i potem było już tylko z górki. Świetne postacie, począwszy od samego Maximusa, przez jego pracowników aż po zagubione dusze - każde z nich jest jedyne w swoim rodzaju i zapada w pamięć. Podobały mi się też poruszane wątki - kontrakty dusz, sam cmentarz i jego historia, historia zarządcy, tu serio wszytko jest dopracowane do ostatniego okruszka.
Jedyne, co mi nie pasuje to ten początek, takie wrzucenie na głęboką wodę i fakt, że przez większość czadu nie byłam w stanie stwierdzić, dokąd to zmierza. Ale jestem też niewyobrażalnie wdzięczna, że w pewnym momencie nie rozwinął się romans z tyłka, tylko Maximus pozostał sarkastycznym sobą. Świetna książka, będę miło wspominać i nawet mi przykro, że nie będzie kolejnych przygód Opoki ❤️.
Żałuję, że słuchałam w audio z doskoku (raczej z nieuwagą) większość tej książki. Na ostatnie 150 stron przerzuciłam się na papier i przeczytałam z zapartym tchem. To była naprawdę dobra historia!
Ale piękny progres zrobiła Paulina w swoim pisarstwie! Pamiętam, że jej pierwszy Żniwiarz podobał mi się fabularnie, ale czułam pewne zgrzyty w dialogach i stylu autorki i nie ciągnęło mnie mocno do kolejnych jej książek. A tu dosłownie zostałam porwana w fabułę i przygarnięta do Lawendowego dworu i tej patchworkowej rodziny, którą pokochałam i z którą spędziłam wspaniały czas.
4/5 jesienny, osobliwy klimat. pomysł na książkę myślę, ze unikatowy i dawno nie słuchałam tak dobrego audiobooka. napewno dam szanse kolejnym dziełom autorki.
To miała być fantastyka, która pozwoli mi oderwać się od innych czytanych książek. Sam początek nie był zbyt obiecujący - przypominał 'Gallanta', który mnie rozczarował. Nie miałam więc większych oczekiwań i... Ludzie, co to był za rollercoaster! Fakt, od razu domyśliłam się jednej rzeczy związanej z córką zarządcy, ale nie mam nic przeciwko temu. Na jednym fragmencie ryczałam jakby końca miało nie być. W audiobooku słucha się tego przegenialnie!
3,5 ⭐️ Bardzo w porządku rozrywka. Przyznaję, że nie zawsze podczas jej słuchania byłam na maksa skupiona, ale też sama książka takiego zaangażowania u mnie nie wywoływała. Dla mnie była dość nierówna. Momentami byłam mocno wciągnięta, a potem następował regres i trochę się nudziłam. Taka sinusoida.
To moja pierwsza książka tej autorki, ale może skuszę się na inne jej dzieła bo naprawdę bardzo podoba mi się styl pisania i sposób kreowania postaci, świata.
Wzięłam się za nią, bo ostatnio wysławiała mi zewsząd, a miałam ochotę na fantastykę.
Podobał mi się główny bohater. Od początku widać że ma charakterek i łeb na karku. Podgrafu kombinować i logicznie myśleć. Plus uwielbiam takich niby „złoczyńców” o miękkich serduszkach🥰
Pomysł na fabułę>> naprawdę kawał dobrej roboty. Nawet nie wiem co tutaj napisać, bo naprawdę dobrze doprawiane. Słuchałam w Audio i chociaż jest to fantastyka nie miałam problemów żeby połapać się w sytuacji.
No i ten klimacik, takiego niepokoju. Za każdym razem jak wchodzą na cmentarz wszytsko może się wydarzyć i to jest super.
Mogę tylko powiedzieć, że jest to kawał dobrej fantastyki z super klimatem, bohaterami i fabułą ♥️
Kocham całym sercem. ♥️ Początkowo byłam dość ostrożna bo zasady magii były dla mnie niejasne i próbowałam wyczuć o co tu może chodzić, ale im dalej w las tym coraz większa miłość.
Mroczna, z czarnym humorem, creepy cmentarzem i starym dworkiem pełnym tajemnic? Kupuje. ♥️