Uważam, że ta książka nie była po prostu dla mnie. Na początku zapowiadała się naprawdę świetnie. Podobała mi się narracja, że bycie osobą autystyczną to nic złego i powinno się być dumnym ze swojej odmienności i wyjątkowości. Niestety dalsza część książki bardzo mnie zawiodła. 80% rad autorki polegało na zwróceniu się ze swoim problemem do rodziców, lub nauczycieli, a to przecież wcale nie zawsze rozwiązuje problem. Autorka nie dała praktycznie żadnych rad jak radzić sobie z emocjami w trakcie trudnych sytuacji tylko cały czas pisała, że należy zwrócić się do osób trzecich i najlepiej unikać rzeczy, które te trudne emocje wywołują, a przecież to wcale nie pomoże. Starałam się być trochę mniej krytyczna ze względu na to, że autorka miała 16 lat w trakcie pisania tej książki, ale tak czy tak uważam, że ta książka nie była dla mnie. Było kilka rzeczy, które rzeczywiście w jakiś sposób mi pomogły, a raczej skłoniły mnie do refleksji, ale było ich naprawdę mało.
Na pewno po przeczytaniu tego czuję, że bardziej rozumiem z czym mogą się zmagać dziewczyny ze spektrum. Szybko się czyta, wszystko napisane w przystępny sposób i doceniam przypisy od polskiej redakcji. Z jednej strony trochę szkoda, że autorka nie ma wyższego wykształcenia w dziedzinie lub jakiejś innej kwalifikacji, dającej jej autorytet do dawania porad znajdujących się w książce, jednak rozumiem też, że najważniejsze tutaj jest jej osobiste doświadczenie i wnioski z niego wyciągnięte. Dzięki temu, że książka nie jest pisana w sposób naukowy i powołujący się na badania, a na proste przykłady z życia, możliwe że dziewczyny zmagające się z podobnymi problemami, co autorka, będą czuły się lepiej rozumiane i będą w stanie siebie łatwiej zaakceptować